Ricciardo chce uczciwej walki z Vettelem

Australijczyk odniósł się tym samym do poleceń zespołowych w Red Bullu
05.05.1409:46
Mateusz Szymkiewicz
2226wyświetlenia

Daniel Ricciardo przyznał, że chce toczyć w tym sezonie uczciwe pojedynki ze swoim zespołowym partnerem, Sebastianem Vettelem.

W ostatnim czasie dosyć głośnym echem odbija sprawa poleceń zespołowych w Red Bullu, które zostały zastosowane wobec Sebastiana Vettela podczas Grand Prix Chin oraz Bahrajnu, by ten przepuścił szybciej jadącego Ricciardo. Mimo to podczas rundy w Szanghaju Czterokrotny Mistrz Świata odmówił wykonania polecenia, odpowiadając zespołowi, że jego partner ma pecha.

Ricciardo w rozmowie z australijskimi mediami przyznał, iż polecenia ze strony zespołu muszą być wykonywane, ale jednocześnie ujawnił, że chciałby toczyć z Niemcem uczciwe pojedynki na torze.

Nie zawsze jest miło, gdy ktoś ci mówi byś zjechał z drogi - oznajmił 24-latek. Nie jest również miło jechać wolniejszym samochodem, to frustrujące. Mimo to naszym obowiązkiem jest przestrzegać poleceń. Zespół będąc na pit wall robi kalkulacje i musisz respektować to, co do ciebie mówią. Znamy się nawzajem i nawet sobie powiedzieliśmy, że chcemy się ze sobą twardo ścigać.

Chcę rywalizować z najlepszą wersją Seba, a on chce walczyć z najlepszą wersją mnie. Myślę, że po wszystkim będziemy mieli do siebie szacunek, niezależnie od tego, kro wykonał lepszą pracę. Jeżeli Seb okaże się na koniec roku ode mnie lepszy, nie spodoba mi się to, ale definitywnie to i jego uszanuję, bo na to zasłużył. Rozumiemy co znaczy uczciwa walka i mamy zamiar się nią cieszyć.

KOMENTARZE

5
derwisz
06.05.2014 02:18
"Uczciwe pojedynki" - ja rozumiem, ze nie chodzi tu o TO samo w sobie, a jedynie o to aby TO bylo używane tylko w przypadkach ewidentnych, tak jak to było w poprzednim wyściigu, gdzie Daniel był ewidentnie szybszy od Vettela i nie było kwestii czy wyprzedzi tylko kiedy to zrobi. Uważam, ze Australijczykowi chodziło o to aby nie było poleceń zespołowych z góry zakładających uprzywilejowanie jednego z kierowców ( tak zwanego lidera zespołu wyłonionego przy zielonym stoliku). A co do potwierdzania bądź nie mistrzowskiej klasy Seba. Dla mnie miernikiem klasy kierowcy jest to jak długo udaje mu się nie znaleźć pogromcy w postaci partnera który jako jedyny w stawce jeździ na takim samym sprzęcie ( najlepiej przy założeniu, ze nie boi się wyzwań czyli godzi się na wyłanianie lidera na torze a nie przy zielonym stoliku i nie stroni od sprawdzania się w różnych konfiguracjach personalnych). W przypadku Vettela na razie zanosi się na to, że zadziwiająco szybko trafiła kosa na kamień, a najbardziej pikantne w tym wszystkim jest to, ze kamieniem okazuje się być niedoświadczony debiutant, na którego przed sezonem nikt nie stawiał (miał byc chłopcem do bicia pobierającym nauki u mistrza) i który nie tylko nie ma żadnego respektu dla 4-krotnego i aktualnego mistrza świata ale wręcz stwierdza, że udowodni iż jest lepszym od niego kierowcą.
Kamikadze2000
05.05.2014 07:37
@mykowhai - oczywiście, że tego drugiego... W F1, który jest nazywany sportem umownie (większość nie traktuje tego w ogóle jako sport, co nawet rozumiem), liczy się przede wszystkim maszyna. Kierowca bez dobrej furmanki jest nikim, zwłaszcza w czasach zaawansowanej technologii... Widzę jednak, że pastwienie się nad Vettelem stało się modne i właściwie większość cieszy się jego porażkami. Upust frustracji jest teraz ogromny... ;)
Sgt Pepper
05.05.2014 11:41
Chcieć to sobie może...
jpslotus72
05.05.2014 09:53
"Uczciwe pojedynki" to znaczy - bez poleceń zespołowych, czy z takim samym stosowaniem się do poleceń? Przy zastosowaniu TO trudno mówić o "pojedynku" (co najwyżej psychologicznym). TO - przekleństwo dla kibiców, pożyteczne narzędzie dla zespołów. Kierowcy mają sprzeczne odczucia - w zależności od tego, w którym z dwóch (tak samo malowanych) bolidów w danej chwili siedzą...
mykowhai
05.05.2014 08:42
Czyli Dan po prostu chce udowodnić jaki Seb, bez poleceń zespołowych jest słabiutki. Liczę na to że będzie mu dokładał co wyścig po trochu, i wtedy się okaże czy tytuły są zasługą jego niewiarygodnego talentu czy niewiarygodnego bolidu. Ja myślę że to drugie.