Haas zarejestrował przeciążenie 50G podczas wypadku Bearmana
Badania w centrum medycznym wykazały jedynie stłuczenie kolana u Brytyjczyka.
29.03.2609:56
111wyświetlenia
Embed from Getty Images
Zespół Haas poinformował, że przeciążenie podczas wypadku Olivera Bearmana w Grand Prix Japonii wyniosło 50G. Kierowca nie doznał jednak żadnych obrażeń i opuścił centrum medyczne.
Brytyjczyk na 22. okrążeniu wyścigu na torze Suzuce wypadł z toru, próbując ominąć na poboczu przed zakrętem Spoon wolniej jadącego Franco Colapinto. Reprezentant Haasa w momencie uderzenia o barierę miał prędkość 308 kilometrów na godzinę, a po opuszczeniu kokpitu utykał i potrzebował pomocy porządkowych.
Dyrekcja wyścigu niemal natychmiast ogłosiła neutralizację i wysłała samochód medyczny, który przetransportował Bearmana do centrum na badania. Jak potwierdzono, 20-latek po prześwietleniach został zwolniony przez lekarzy, borykając się jedynie ze stłuczonym kolanem.
Szef Haasa - Ayao Komatsu, potwierdził, że czujniki zainstalowane w bolidzie VF-26 zarejestrowały przeciążenie 50G w momencie wypadku.
Zespół Haas poinformował, że przeciążenie podczas wypadku Olivera Bearmana w Grand Prix Japonii wyniosło 50G. Kierowca nie doznał jednak żadnych obrażeń i opuścił centrum medyczne.
Brytyjczyk na 22. okrążeniu wyścigu na torze Suzuce wypadł z toru, próbując ominąć na poboczu przed zakrętem Spoon wolniej jadącego Franco Colapinto. Reprezentant Haasa w momencie uderzenia o barierę miał prędkość 308 kilometrów na godzinę, a po opuszczeniu kokpitu utykał i potrzebował pomocy porządkowych.
Dyrekcja wyścigu niemal natychmiast ogłosiła neutralizację i wysłała samochód medyczny, który przetransportował Bearmana do centrum na badania. Jak potwierdzono, 20-latek po prześwietleniach został zwolniony przez lekarzy, borykając się jedynie ze stłuczonym kolanem.
Szef Haasa - Ayao Komatsu, potwierdził, że czujniki zainstalowane w bolidzie VF-26 zarejestrowały przeciążenie 50G w momencie wypadku.
Jechał z ogromną prędkością zbliżając się do samochodu z przodu. Musiał wykonać manewr wyprzedzania, ale wyjechał na trawę i w rezultacie rozbił się. To było straszne- powiedział Japończyk w rozmowie ze Sky Sports F1.
Mateusz Szymkiewicz