Bearman: Ostrzegaliśmy FIA, że może dojść do takiego incydentu

Federacja zapowiada w kwietniu szereg spotkań na temat potencjalnych zmian.
29.03.2612:39
Mateusz Szymkiewicz
223wyświetlenia
Embed from Getty Images

Oliver Bearman ujawnił, że podczas piątkowej odprawy przedstawiciele FIA byli ostrzegani, iż wkrótce może dojść do niebezpiecznego incydentu z powodu dużych różnicy prędkości między samochodami.

Brytyjczyk miał poważny wypadek w Grand Prix Japonii, wyjeżdżając poza tor, by ominąć znacznie wolniejszego Franco Colapinto. Różnica między kierowcą Haasa, a reprezentantem Alpine na wejściu w Spoon szacowana jest na 50 kilometrów na godzinę.

Bearman, który w momencie uderzenia o barierę był poddany przeciążeniu 50G, finalnie wyszedł z wypadku bez szwanku. Brytyjczyk podkreśla jednak, iż konieczne są zmiany w przepisach, by podobna sytuacja nie miała już więcej miejsca.

Przede wszystkim skończyło się to dobrze, nic mi nie jest - powiedział Oliver Bearman. To był dosyć przerażający moment. Samochód nieco gorzej skończył, ale mamy teraz cały miesiąc na jego odbudowę. Mogę jedynie przeprosić zespół, ponieważ czeka go teraz mnóstwo pracy.

Różnica prędkości była między nami ogromna, około 50 kilometrów na godzinę. To efekt nowych regulacji i wydaje mi się, że musimy się do tego przyzwyczaić. Rozmawialiśmy o tym w piątek z dyrekcją wyścigu, iż musimy zachować większą ostrożność oraz gotowość na wypadek takich sytuacji. FIA otrzymała od nas ostrzeżenie. Teraz doszło do niefortunnego skutku ogromnej różnicy prędkości, której nigdy wcześniej nie widzieliśmy w Formule 1.

Szef Haasa - Ayao Komatsu, ujawnił, że ma za sobą analizę danych z samochodu Colapinto i nie wynika z niej, by Argentyńczyk celowo odpuścił przed zakrętem Spoon. Colapinto był bardzo regularny, w ogóle nie obarczam go winą. Po prostu to my dysponowaliśmy w tym miejscu większą mocą. Nawet na wcześniejszych okrążeniach byliśmy tam szybsi od niego o 20 kilometrów na godzinę. Oli skorzystał z dodatkowej mocy, co zagwarantowało mu przewagę 50 kilometrów. Różnica stała się ogromna i źle oszacował dystans. Mówiliśmy o tym przy okazji debiutu nowych regulacji i teraz wydarzył się tego typu incydent - stwierdził Japończyk.

FIA w swoim oświadczeniu potwierdziła, że na kwiecień zaplanowano szereg spotkań z zespołami i producentami, podczas których zostaną omówione potencjalne zmiany w tegorocznych regulacjach. Od momentu wprowadzenia przepisów prowadzimy stały dialog z przedstawicielami zespołów, producentów, kierowcami oraz FOM. Od etapu tworzenia zachowaliśmy obszary, które pozwalają nam dostosować część parametrów. Korzystając z realnych danych, możemy odnieść się do kwestii zarządzania energią.

Wszystkie strony opowiadały się za tym, by dokonać przeglądu regulaminu po otwarciu sezonu, by móc przeanalizować zebrane informacje. W związku z tym zaplanowano w kwietniu szereg spotkań, podczas których dojdzie do oceny obowiązujących przepisów i oszacowania, czy konieczne są zmiany. Wszelkie modyfikacje, zwłaszcza dotyczące zarządzania energią, będą musiały być poddane symulacjom oraz szczegółowej analizie. Chcemy zapewnić jak najlepszy poziom rywalizacji, a bezpieczeństwo pozostaje nadrzędnym celem FIA - brzmi stanowisko Federacji.