Kubica przeprosił za przebicie opony na ostatnim przejeździe w Q1

Kierowca Williamsa przyznał, że po raz pierwszy tego weekendu bolid pracował jak należy.
16.03.1911:20
Nataniel Piórkowski
4286wyświetlenia
Embed from Getty Images

Robert Kubica przeprosił za kosztowny błąd, który uniemożliwił mu poprawę czasu w pierwszym bloku kwalifikacji do Grand Prix Australii.

Polak znajdował się na szybkim kółku i miał szansę na ustanowienie nowego osobistego rekordu, ale otarł się prawą stroną FW42 o betonową barierę na wyjeździe z dziesiątego zakrętu.

W wyniku kontaktu doszło do przebicia tylnej opony. Kierowca Williamsa ukończył czasówkę na ostatnim, dwudziestym miejscu. Obok niego swój bolid ustawi George Russell.

Tuż po czasówce Will Buxton zamieścił na swoim Twitterze następujący wpis: Fascynujące. Kubica przyznał, że uderzył w ścianę bo po raz pierwszy tego weekendu bolid pracował jak należy.

Kubica wyjaśniał: To nie był najlepszy start sezonu, szczególnie, że wyruszę do wyścigu z ostatniego pola. Na ostatnim przejeździe miałem dobre odczucia i mogłem lepiej prowadzić bolid, ale popełniłem błąd. Przepraszam za to co się stało. Tak bywa. Sytuacja nie jest najlepsza, ale wróciłem do stawki Formuły 1. Chciałbym podziękować wszystkim, którzy mi w tym pomogli, także mojemu zespołowi.

Główny inżynier wyścigowy Williamsa - Dave Robson, dodał: Wczoraj wykonaliśmy kawał dobrej roboty, bazując na eksperymentach przeprowadzonych w trakcie treningów. Dzisiejsza sesja poszła w porządku, a w jej końcówce obaj nasi kierowcy byli względnie zadowoleni z pracy bolidu. Jeśli chodzi o osiągi, to były one zgodne z naszymi prognozami. Zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy.

George był zadowolony z tego, jak spisywał się bolid i stopniowo podkręcał tempo. Za nim świetne kwalifikacje do debiutanckiego Grand Prix F1.

Plany Roberta także zakładały wykonanie trzech przejazdów w Q1. Naprawdę szkoda, że na ostatnim okrążeniu przebił oponę, przez co nie mogliśmy ujrzeć jego najlepszego czasu. Gdy doszło do incydentu jechał naprawdę mocnym tempem i jestem przekonany, że byłby bardzo blisko George'a.

Mając na uwadze możliwości bolidu, to na płaszczyźnie operacyjnej był to dla nas dobry dzień. Daliśmy z siebie wszystko. To fundament dla jutrzejszej pracy. Zobaczymy, czy dopisze nam szczęście.