Marca: Mercedes i Ferrari przeciwni dużym zmianom w sezonie 2026
Czołówka ma przychylać się tylko do sugestii dotyczących sesji kwalifikacyjnych.
02.04.2609:26
125wyświetlenia
Embed from Getty Images
Gazeta Marca informuje, że Mercedes oraz Ferrari są przeciwni radykalnym zmianom w przepisach już w trakcie sezonu 2026.
Najnowszy zestaw regulacji spotyka się z ogromną krytyką, głównie ze względu na przebieg sesji kwalifikacyjnych. Kierowcy dysponując jednostkami napędowymi, w których za połowę mocy odpowiada generator energii kinetycznej, często mierzą się ze spadkami prędkości maksymalnych w szybkich partiach torów.
Zjawisko „super-clippingu” było szczególnie widoczne przy okazji Grand Prix Japonii, gdzie zakręty Degner oraz 130R były wykorzystywane do magazynowania energii w bateriach. Dotychczas wiraże Suzuki stanowiły jedno z największych wyzwań dla kierowców w całym kalendarzu, podczas gdy w sezonie 2026 nie byli oni nawet w stanie zbliżyć się do limitów.
FIA w trakcie weekendu w Japonii zapowiedziała szereg spotkań z przedstawicielami Formuły 1, zespołów oraz producentów, chcąc wypracować rozwiązania jeszcze w sezonie 2026. Pierwsza ze wspólnych dyskusji ma odbyć się 9 kwietnia w Londynie.
Według ustaleń Auto Motor und Sport, wśród propozycji mających ograniczyć „super-cliping” padają pomysły podniesienia limitu przepływu paliwa, czy ograniczenia mocy MGU-K. Mimo to każde z tych rozwiązań będzie wymagało dużych zmian, jak nowe mapowania silników, wydajniejsze chłodzenie czy większe zbiorniki paliwa. Z kolei samo ograniczenie potencjału generatora energii odbije się na tempie samochodów, zbliżając je do poziomu Formuły 2.
Hiszpańska gazeta Marca informuje, że próby przeforsowania radykalnych zmian w tegorocznych przepisach napotkają opór Mercedesa oraz Ferrari. Dwaj producenci, którzy najlepiej przygotowali się do rewolucji, mają być gotowi na ustępstwa wyłącznie w kontekście sesji kwalifikacyjnych, chcąc poprawić ich widowiskowość.
Podobną opinią podzielił się Frederic Vasseur stojący na czele Ferrari, który uważa, że wyścigi nie wymagają interwencji FIA.
Gazeta Marca informuje, że Mercedes oraz Ferrari są przeciwni radykalnym zmianom w przepisach już w trakcie sezonu 2026.
Najnowszy zestaw regulacji spotyka się z ogromną krytyką, głównie ze względu na przebieg sesji kwalifikacyjnych. Kierowcy dysponując jednostkami napędowymi, w których za połowę mocy odpowiada generator energii kinetycznej, często mierzą się ze spadkami prędkości maksymalnych w szybkich partiach torów.
Zjawisko „super-clippingu” było szczególnie widoczne przy okazji Grand Prix Japonii, gdzie zakręty Degner oraz 130R były wykorzystywane do magazynowania energii w bateriach. Dotychczas wiraże Suzuki stanowiły jedno z największych wyzwań dla kierowców w całym kalendarzu, podczas gdy w sezonie 2026 nie byli oni nawet w stanie zbliżyć się do limitów.
FIA w trakcie weekendu w Japonii zapowiedziała szereg spotkań z przedstawicielami Formuły 1, zespołów oraz producentów, chcąc wypracować rozwiązania jeszcze w sezonie 2026. Pierwsza ze wspólnych dyskusji ma odbyć się 9 kwietnia w Londynie.
Według ustaleń Auto Motor und Sport, wśród propozycji mających ograniczyć „super-cliping” padają pomysły podniesienia limitu przepływu paliwa, czy ograniczenia mocy MGU-K. Mimo to każde z tych rozwiązań będzie wymagało dużych zmian, jak nowe mapowania silników, wydajniejsze chłodzenie czy większe zbiorniki paliwa. Z kolei samo ograniczenie potencjału generatora energii odbije się na tempie samochodów, zbliżając je do poziomu Formuły 2.
Hiszpańska gazeta Marca informuje, że próby przeforsowania radykalnych zmian w tegorocznych przepisach napotkają opór Mercedesa oraz Ferrari. Dwaj producenci, którzy najlepiej przygotowali się do rewolucji, mają być gotowi na ustępstwa wyłącznie w kontekście sesji kwalifikacyjnych, chcąc poprawić ich widowiskowość.
Nikt nie może narzekać na brak piękna w wyścigach. Zgadzacie się z tym, czy nie?- powiedział Toto Wolff, szef Mercedesa.
Tylko konserwatyści, tradycjonaliści oraz kibice pozostający w przeszłości nie lubią obecnego widowiska. Moim zdaniem wyścigi nie są problemem. Musimy popracować nad kwalifikacjami, omówimy to 9 kwietnia w Londynie.
Podobną opinią podzielił się Frederic Vasseur stojący na czele Ferrari, który uważa, że wyścigi nie wymagają interwencji FIA.
Generalnie jest to dobre dla wszystkich, a także dla mistrzostw i samej F1. Mieliśmy świetne show z wieloma manewrami wyprzedzania, widzieliśmy ich na Suzuce więcej niż w poprzednich latach- stwierdził Francuz.
Mateusz Szymkiewicz