Binotto: Testy FIA udowodniły, że silnik Ferrari jest legalny

Louis Camilleri przyznał, iż zespół nie może sobie pozwolić na narażenie reputacji marki.
17.12.1911:26
Mateusz Szymkiewicz
1586wyświetlenia
Embed from Getty Images

Mattia Binotto potwierdził, że testy FIA wykazały, iż jednostka napędowa Ferrari jest całkowicie zgodna z przepisami.

Stajnia z Maranello w sezonie 2019 dysponowała układem napędowym o największej mocy, co budziło podejrzenia konkurencji, jakoby aż tak znacząca przewaga na prostych wynikała z nielegalnych rozwiązań. FIA na wniosek Red Bulla opublikowała kilka dyrektyw dotyczących silnika, po których Ferrari zanotowało spadek formy, co Max Verstappen skwitował słowami: Tak się dzieje kiedy przestajesz oszukiwać.

Mimo to szef włoskiego zespołu - Mattia Binotto, potwierdza, że kontrole FIA nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Jeżeli weźmiemy pod uwagę cały sezon, to prawdopodobnie nie było żadnego innego zespołu, który byłby sprawdzany tak często jak Ferrari, zarówno przed jak i po publikacji dyrektyw. Jeżeli masz przewagę osiągów, to znajdujesz się pod mikroskopem, jednakże wykonane testy były dobre oraz normalne, ponieważ nasz bolid jest legalny. W ostatniej części sezonu w ogóle nie zmieniliśmy sposobu wykorzystywania silnika. Był on cały czas legalny.

Binotto dodał, że błąd w deklaracji ilości paliwa w bolidzie Charlesa Leclerca na Grand Prix Abu Zabi nie może być traktowany jako złapanie na gorącym uczynku. Przed wyścigiem w Abu Zabi było wiele pomiarów i wszystkie były dobre. Tylko jeden był nieprawidłowy i dowiedzieliśmy się o odchyleniu z dokumentu otrzymanym po wyścigu. W tym momencie nie da się już zrobić więcej pomiarów, ponieważ paliwo zostało zużyte. To co się wydarzyło pozostaje dla nas zagadką.

Z kolei prezes Ferrari - Louis Camilleri, wyraził rozczarowanie spekulacjami o oszustwach ekipy. Ferrari jest znane na całym świecie i jesteśmy notowani na giełdzie. Uczciwość oraz prawidłowość działań są dla nas fundamentalne. Uważam, że ludzie tworząc takie podejrzenia powinni brać to pod uwagę - powiedział 64-latek.