Sainz: Wolne okrążenie po pit stopie kosztowało mnie zwycięstwo

"Nie będę narzekał, bo znam ten sport. Checo miał pecha w Dżuddzie, dzisiaj było odwrotnie".
29.05.2219:30
Nataniel Piórkowski
785wyświetlenia
Embed from Getty Images

Carlos Sainz uważa, że byłby w stanie wygrać wyścig w Monte Carlo, gdyby nie stracił czasu w korku, w który wjechał po opuszczeniu alei serwisowej.

W początkowej fazie zawodów Hiszpan zajmował drugie miejsce, podążając za zespołowym kolegą - Charlesem Leclerkiem. Kierowca z Madrytu objął prowadzenie, gdy Monakijczyk zjechał do pit lane, aby wymienić opony deszczowe na przejściowe.

Sainz cierpliwie oczekiwał na poprawę warunków, chcąc uniknąć jazdy na "zielonych" Pirelli Cinturato. Po pit stopie zawodnik Ferrari utknął jednak za Williamsem i zaczął tracić cenne sekundy względem Pereza, który po swoim zjeździe utrzymał prowadzenie.

Czułem, że zrobiliśmy wszystko, co tylko można było zrobić. Byliśmy cierpliwi na mokrym torze i podjęliśmy właściwą decyzję, przechodząc od razu na slicki. Koszmarne okrążenie po wyjedzie z boksów kosztowało mnie dzisiaj zwycięstwo w wyścigu.

Możecie zrozumieć moją frustrację. Czyste okrążenie mogło zapewnić mi wygraną. Niestety, czasem tak bywa w tym sporcie.

Sainz dodał, że gdy usłyszał w radiu informację o zjeździe Pereza po przejściówki, uznał decyzję Red Bulla za błąd. Od połowy pierwszego stintu zacząłem dostrzegać coraz bardziej wyraźną suchą nitkę. Zdałem sobie sprawę, że trzeba będzie zjechać od razu po slicki. Myślę, że mieliśmy rację.

Założyliśmy twarde opony, na których okrążenie wyjazdowe nigdy nie jest zbyt łatwe. Niestety musiałem pokonać 12 zakrętów za wolniejszym bolidem. Kosztowały mnie one co najmniej kilka sekund. W tych okolicznościach były warte zwycięstwo.

Nie będę przesadnie narzekał, bo znam ten sport. Wiem, że Checo miał pecha Dżuddzie, gdzie pojechał wspaniały wyścig. Wtedy to do mnie uśmiechnęło się szczęście i stanąłem na podium. Dziś fortuna się odwróciła.