Wolff: Ferrari znajduje się między młotem a kowadłem

Austriak rozumie dylematy Scuderii w zakresie wydawania poleceń zespołowych.
10.07.2212:58
Nataniel Piórkowski
1168wyświetlenia


Zdaniem Toto Wolffa Ferrari znajduje się między młotem a kowadłem próbując zarządzać rywalizacją Charlesa Leclerca z Carlosem Sainzem.

Sobotni sprint po raz kolejny pokazał, iż zawodnicy Scuderii mają wolną rękę w rywalizacji na torze. Ich pojedynek okazał się jednak prezentem dla Maxa Verstappena, który na początku zawodów zbudował bezpieczną przewagę na prowadzeniu i nie oddał pozycji lidera aż do samej mety.

Po opuszczeniu kokpitu Leclerc stwierdził, że jego zespół nie może sobie pozwolić na powtórzenie tego typu pojedynku w niedzielnym wyścigu, jeśli myśli o odniesieniu zwycięstwa w GP Austrii.

Wolff sugeruje, że Ferrari podjęło dobrą decyzję, pozwalając swym kierowcom na otwartą walkę. Zdaniem Austriaka Mattia Binotto zebrałby jeszcze większą krytykę, gdyby postanowił wydać polecenia zespołowe. Myślę, że był to dobry wybór. Prawdę mówiąc był to jedyny ekscytujący punkt tego wyścigu. Dobrze się to oglądało.

Wiadomo, że trzeba myśleć o mistrzostwach. Tak czy owak zawsze winny jest zespół. Jeśli pozwolisz się im ścigać, wszyscy powiedzą, że przegrywasz z głównym rywalem. Jeśli nie pozwolisz, zbierzesz jeszcze większe baty za polecenia zespołowe na tak wczesnym etapie sezonu. Jesteś więc między młotem a kowadłem. Wiem, co zrobilibyśmy z tym w Mercedesie... Ale nie powiem wam tego.

Binotto broni podejścia Ferrari i przekonuje, że był zadowolony widząc walkę swych kierowców. Maksymalizując zdobycze punktowe zespołu, maksymalizujemy możliwości kierowców, odbierając punkty konkurentom. Priorytet ma najszybszy bolid na torze. Wierzymy, że jest to najwłaściwsze podejście na tym etapie kampanii.

Jeśli w późniejszej fazie jeden z dwóch kierowców będzie miał zdecydowanie większe szanse, z pewnością zapewnimy mu maksymalny priorytet. Teraz tak nie jest. Musimy sobie z tym jakoś radzić.

Mimo tego cieszę się widząc dwóch naszych kierowców, prowadzących walkę na torze. Gdyby wydane zostały polecenia zespołowe, wszyscy by nas o nie obwiniali. Zresztą tak samo jest w przypadku, gdy pozwalam na walkę. Niezależnie od tego co zrobisz, wszyscy powiedzą, że nie powinno mieć to miejsca.

Pamiętajcie, że dwadzieścia lat temu usłyszałem tutaj gwizdy z trybun. Byłem wtedy na torze. Ta kwestia jest zawsze bardzo delikatna. Wiadomo jednak, że po wyścigu każda osoba będzie miała swoją opinię na temat tego, jak radzić sobie z takimi sytuacjami.