Mercedes: Podbijanie bolidu dawało w kość silnikom

Niemiecki zespół odpowiadał na problemy, finalizując przy tym rozwój jednostki.
30.12.2212:58
Nataniel Piórkowski
918wyświetlenia


Szef działu jednostek napędowych Mercedesa - Hywel Thomas, zdradził, że w trakcie sezonu 2022 jego podopieczni musieli poradzić sobie z problemami, jakie generowało przewlekłe podbijanie bolidów W13.

Podskakujące w szybkich sekcjach bolidy Mercedesa były częstym widokiem na większości tegorocznych wyścigów. Kulminacją problemów okazał się weekend w Baku, po którym Lewis Hamilton otwarcie mówił o olbrzymim dyskomforcie fizycznym a FIA rozpoczęła prace nad specjalną dyrektywą techniczną.

Thomas wyjaśnia, że także jego departament został zmuszony do podjęcia prac, które miały zabezpieczyć jednostki napędowe przed nadmiernymi obciążeniami.

Po pewnym czasie stało się jasne, że dolne części silnika dostają straszny łomot. Gdy Toto przyjechał do Brixworth, zobaczył niektóre elementy odłączone od jednostek wyścigowych. Pamiętam, że był mocno zaskoczony tym, jak mocno uderzały one o podłoże.

Wiecie, wszyscy widzieliśmy jak Lewis i George opuszczają kokpity nieco obolali. W tym samym czasie jednostki napędowe także dostawały w kość - tłumaczył inżynier.

W 2022 roku zamrożono wszelkie prace rozwojowe nad obecną generacją silników, która zostanie wycofana z użytku przed sezonem 2026. Mercedes miał więc niemały problem, aby spróbować zredukować straty względem Red Bulla i Ferrari.

Pamiętam, że gdy wróciliśmy z Bahrajnu, zadaliśmy sobie pytanie: «Jak to zrobimy? W jaki sposób poprawimy osiągi bolidu». Stało się jasne, że każdego weekendu będziemy musieli dokonywać małych postępów. Bardzo zależało nam na tym, aby nie narażać na szwank niezawodności. Plan został wcielony w życie.

Zgodnie z regulacjami ostateczny projekt jednostek napędowych musiał zostać zgłoszony FIA do 1 września. Do tego czasu producenci wciąż mogli udoskonalać niektóre komponenty hybrydowe: układ magazynowania energii, elektronikę sterującą oraz MGU-K.

W pewnym sensie mamy trochę szczęścia, że mogliśmy opierać się na danych z hamowni, że mogliśmy tam prowadzić testy i śledzić postępy na płaszczyźnie energii. Mogliśmy powiedzieć: «W porządku, zabieramy to ze sobą na tor». Dobrze, że mieliśmy możliwość sprawdzić, jak wszystko działa - podsumował Thomas tegoroczne starania swej ekipy.