Alonso: Jeszcze w zeszłym roku Hamilton nie marzył o Ferrari

42-latek jest pewien, że Brytyjczyk może być w stanie powalczyć o tytuł z nowym zespołem.
12.02.2410:24
Maciej Wróbel
1452wyświetlenia
Embed from Getty Images

Fernando Alonso przyznał, że z dystansem podchodzi do sensacyjnego transferu Lewisa Hamiltona do Ferrari i sugeruje, że Brytyjczyk mógł w swoich wypowiedziach nieco przeinaczyć powody, dla których opuścił on Mercedesa.

Na początku lutego do mediów przedostały się informacje, jakoby Lewis Hamilton porozumiał się z Ferrari w sprawie jego przejścia do włoskiej ekipy po zakończeniu sezonu 2024. W ciągu kilkunastu godzin doniesienia te znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości - najpierw Mercedes ogłosił odejście siedmiokrotnego mistrza świata z końcem tego roku, po czym Scuderia ogłosiła podpisanie z nim dwuletniej umowy.

Tymczasem Fernando Alonso, który był zespołowym partnerem Hamiltona w 2007 roku, niedługo przed prezentacją nowego bolidu Astona Martina przyznał, że początkowo nie przejął się zbytnio zaskakującym ruchem ze strony Brytyjczyka. Nie zastanawiałem się nad tym zbytnio. Tamtego dnia miałem trening. Ominęło mnie całe to zamieszanie, a dowiedziałem się o tym dzień po wszystkich - powiedział Hiszpan.

Dwukrotny mistrz świata przyznaje jednak, że był zaskoczony. To na pewno było dla mnie niespodzianką, nie będę kłamał. Zaskoczeniem nie była jednak dla mnie sama zmiana zespołu, ale to, że z zewnątrz wyglądało to tak, że jest on bardzo mocno związany z Mercedesem, jest wobec niego lojalny i tak dalej. To było dość niespodziewane.

Nie wiem, jaka stała za tym przyczyna, nic nie wiem na ten temat. Nie przykładałem do tego większej wagi.

Alonso odniósł się także do słów Hamiltona, który podkreślał, iż teraz będzie miał szansę spełnić kolejne marzenie z dzieciństwa, jakim jest jazda czerwonym Ferrari. Hiszpan sugeruje, że przyszły kierowca Scuderii jeszcze niedawno stawiał sobie inne cele. Jakiś rok, czy dwa miesiące temu nie było to jego marzeniem z dzieciństwa, prawda?.

Mam nadzieję, że ucieszy go to doświadczenie. Uważam, że to wyjątkowy zespół, ale staje się on bardziej wyjątkowy, gdy wygrywasz. Minęło kilka lat odkąd mieli najlepszy samochód i walczyli o najwyższe laury. Być może Lewis będzie w stanie wnieść coś ekstra, by powalczyli o tytuł, ponieważ samochód jest mocny.

Pod koniec zeszłego roku, nawet przy dominującym Red Bullu, Ferrari było w stanie dorównać im na pojedynczym kółku i pokonywać ich w większości czasówek. Wydaje mi się więc, że samochód powinien być wystarczająco szybki - dodał 42-latek.