Marko: Decyzja w sprawie Pereza zapadnie już niebawem

Austriak po raz kolejny odniósł się też do problemów Red Bulla z korelacją danych.
29.05.2420:45
Maciej Wróbel
799wyświetlenia
Embed from Getty Images

Jak twierdzi dr Helmut Marko, decyzja w sprawie przyszłości Sergio Pereza w zespole Red Bulla ma zapaść już wkrótce.

Doświadczony Meksykanin jest obecnie w trakcie już swojego czwartego sezonu z głównym zespołem Red Bulla. Do rundy w Monako Perez plasował się na trzecim miejscu w klasyfikacji kierowców z czterema wizytami na podium na koncie.

Po bardzo nieudanym Grand Prix Monako 34-latek spadł jednak aż na piątą lokatę w mistrzostwach. Dramat Pereza zaczął się w sobotę, kiedy to zdołał wywalczyć jedynie osiemnaste pole startowe. Niedzielny wyścig kierowca Red Bulla zakończył natomiast już w drugim zakręcie, po groźnie wyglądającej kolizji z dwoma kierowcami Haasa.

Z posadą u boku Maksa Verstappena na rok 2025 dotychczas łączono między innymi odchodzącego z Ferrari Carlosa Sainza. Najnowsze doniesienia sugerują jednak, że najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem jest w tej chwili pozostanie Pereza w Red Bullu na kolejny sezon.

W rozmowie z gazetą Osterreich, Helmut Marko oznajmił, iż decyzja w sprawie przyszłości Pereza zapadnie wkrótce, także ze względu na zmniejszający się dystans pomiędzy Red Bullem a jego najbliższymi rywalami - McLarenem i Ferrari.

Austriak podkreśla jednocześnie, że Perez musi zmniejszyć stratę do Verstappena. Bardzo trudne jest, jeśli nie niemożliwe, dla Sergio, by prezentować osiągi na poziomie Maksa. Musi jednak być nieco bliżej. Musimy dowiedzieć się, dlaczego wszystko poszło tak źle.

Jesteśmy teraz w trzecim roku obowiązywania obecnych regulacji i inni nas kopiują. Niektórzy robią to lepiej i widzimy tego efekty w McLarenie. Również Ferrari stale się rozwija.

Marko uważa także, iż nie można w całości obwiniać Pereza za tak nieudany występ w Monako. Obaj nasi kierowcy z entuzjazmem podchodzili do tego weekendu twierdząc, że samochód bardzo dobrze spisywał się na krawężnikach w symulatorze. Jak tylko jednak wyjechali na tor, to powiedzieli, że «nie da się jeździć»