Lindblad: Dlaczego miałbym czuć presję?
18-latek nie ukrywa, że awans do Formuły 1 jest dla niego spełnieniem marzeń.
12.04.2619:55
13wyświetlenia
Embed from Getty Images
Arvid Lindblad przyznaje, że nie czuje presji i, tym samym, bardzo cieszy go możliwość startów w Formule 1.
18-letni kierowca Racing Bulls jest jedynym debiutantem w sezonie 2026, ale po pierwszych wyścigach zdecydowanie nie wygląda na kierowcę przytłoczonego Formułą 1. Wręcz przeciwnie - młody zawodnik podkreśla, że spełnia swoje marzenie i nie zamierza dokładać sobie presji.
Brytyjczyk, który błyskawicznie przeszedł przez juniorskie serie dzięki programowi Red Bulla, już na starcie sezonu pokazał się z dobrej strony - zdobył punkty w debiucie w Australii, a potem regularnie utrzymywał solidne tempo.
Sam przyznaje jednak, że największym wyzwaniem jest znalezienie odpowiedniego balansu.
Brytyjczyk nie ukrywa, że mimo intensywnego kalendarza stara się wyciągać wnioski i pracować nad sobą, ale też łapać oddech - m.in. podczas krótkiego pobytu w Tokio. Początek sezonu pokazał zarówno jego potencjał, jak i obszary do poprawy. W Chinach życie utrudniły mu problemy w treningu, a w Japonii awansował do Q3, choć ostatecznie stracił szansę na punkty przez neutralizację.
Mimo że obecność w rodzinie Red Bulla często oznacza ogromną presję, Lindblad patrzy na to zupełnie inaczej.
Arvid Lindblad przyznaje, że nie czuje presji i, tym samym, bardzo cieszy go możliwość startów w Formule 1.
18-letni kierowca Racing Bulls jest jedynym debiutantem w sezonie 2026, ale po pierwszych wyścigach zdecydowanie nie wygląda na kierowcę przytłoczonego Formułą 1. Wręcz przeciwnie - młody zawodnik podkreśla, że spełnia swoje marzenie i nie zamierza dokładać sobie presji.
Brytyjczyk, który błyskawicznie przeszedł przez juniorskie serie dzięki programowi Red Bulla, już na starcie sezonu pokazał się z dobrej strony - zdobył punkty w debiucie w Australii, a potem regularnie utrzymywał solidne tempo.
Sam przyznaje jednak, że największym wyzwaniem jest znalezienie odpowiedniego balansu.
To mój pierwszy sezon w F1, więc nie jest łatwo dokładnie wiedzieć, jak tym wszystkim zarządzać. Muszę znaleźć równowagę między nauką, a odpoczynkiem. Jeśli będziesz cały czas na pełnych obrotach, to po kilku wyścigach zabraknie energii.
Po wyścigu miałem jeden dzień wolny, a potem wróciłem na symulator, ale znalazłem też chwilę, żeby się zrelaksować.
Brytyjczyk nie ukrywa, że mimo intensywnego kalendarza stara się wyciągać wnioski i pracować nad sobą, ale też łapać oddech - m.in. podczas krótkiego pobytu w Tokio. Początek sezonu pokazał zarówno jego potencjał, jak i obszary do poprawy. W Chinach życie utrudniły mu problemy w treningu, a w Japonii awansował do Q3, choć ostatecznie stracił szansę na punkty przez neutralizację.
Te pierwsze wyścigi dały mi dużo pewności siebie. Pokazałem, że mam tempo, ale jest też sporo rzeczy do poprawy, co jest normalne dla 18-letniego debiutanta- zauważa junior Red Bulla.
Mimo że obecność w rodzinie Red Bulla często oznacza ogromną presję, Lindblad patrzy na to zupełnie inaczej.
Dlaczego miałbym czuć presję? Od piątego roku życia marzyłem o F1 i ciężko pracowałem, żeby tu trafić. Teraz po prostu z tego korzystam.
Jestem jednym z 22 kierowców na świecie, którzy mogą prowadzić najszybsze samochody i odwiedzać niesamowite miejsca. Moi rówieśnicy są na studiach, a ja ścigam się w F1. Mam naprawdę fajne życie.
Żyję swoim marzeniem i chcę po prostu dawać z siebie wszystko- zakończył Lindblad.