Komatsu: Byłem bliski odejścia z Haasa w 2023 roku

Obecny szef ujawnił, że zespół był zupełnie rozbity pod koniec współpracy ze Steinerem.
25.01.2620:55
Mateusz Szymkiewicz
11wyświetlenia
Embed from Getty Images

Aktualny szef Haasa - Ayao Komatsu, ujawnił, że pod koniec współpracy z Guntherem Steinerem był bliski decyzji o odejściu z zespołu.

Na początku 2024 roku stajnia z Kannapolis przeszła zupełną rewolucję, rozstając się z szefem oraz dyrektorem technicznym. Zmiany na tak istotnych stanowiskach były następstwem fatalnego sezonu 2023, w którym Haas zajął ostatnie miejsce w klasyfikacji konstruktorów i nie był w stanie skutecznie rozwijać bolidu VF-23.

Jak ujawnił Ayao Komatsu, który zastąpił Gunthera Steinera na stanowisku szefa, Haas w trakcie sezonu 2023 był zupełnie rozbity. Japończyk zrezygnowany sytuacją ekipy był bliski podjęcia decyzji o odejściu po Grand Prix Azerbejdżanu.

Zupełnie szczerze, byłem gotowy odejść po Baku 2023 - powiedział Komatsu w High Performance Podcast. Nie byłem w stanie dostrzec jak możemy pójść naprzód w aktualnej konfiguracji. Ludzie ze sobą nie rozmawiali, nie było transparentności, nie było zgodności, ani tym bardziej dialogu. Nikt nie szedł w tym samym kierunku, nie byliśmy jednością. Zupełnie nie zachowywaliśmy się jak zespół. Wyłożyłem wszystko na stół i z mojego punktu widzenia nic się nie zmieniło. Nie lubię marnować swojego czasu i kręcić się po padoku, by nabijać liczby.

Byłem naprawdę bliski decyzji o odejściu. Powstrzymało mnie to, że czułem naprawdę dużą odpowiedzialność za zespół. Wiele osób polegało na mnie, a inna część wierzyła, że jestem w stanie zrobić różnicę. Pomyślałem sobie wtedy: «Ok, nie odejdę tak długo, jak nie zrobię wszystkiego co w mojej mocy, albo nie będzie to moja decyzja». Jedyny powodem takiego wyboru było to, że naprawdę zależało mi na moich ludziach.

Japończyk po objęciu stanowiska szefa Haasa skoncentrował się na rozmowach z pracownikami fabryki w Banbury oraz działu projektowego w Maranello. Jak przyznał, wielkim zaskoczeniem dla niego był fakt, jak bardzo nie funkcjonowała komunikacja między tymi dwoma miejscami.

Moją pierwszą decyzją było spędzenie tygodnia na rozmowach z tak wieloma osobami, jak było to możliwe. Zacząłem w Banbury od dużych sesji, kończąc na małych spotkaniach. Chciałem nakreślić swoją filozofię oraz wysłuchać pracowników, dlaczego ich zdaniem nie jesteśmy w stanie zdiagnozować problemów z sezonu 2023.

Brytyjską część zespołu znałem lepiej, ponieważ to tam pracowałem na co dzień. Włoska część ekipy była dla mnie bardzo interesująca. Będąc na torze słyszałem wiele narzekania na jej pracę. Kiedy zrobiłem tam dokładnie to samo, czyli poświęciłem tydzień na rozmowy, podczas spotkań w cztery oczy słyszałem, że nie byliśmy precyzyjni w określaniu problemu. Stwierdziłem, że to są żarty. Podczas odpraw cały zespół pracujący na torze mówił konkretnie gdzie widzimy problem i jakie są odczucia kierowców. W odpowiedzi słyszałem: «Tak, mówiliście to podczas swoich odpraw, ale potem konkretne osoby uznawały, że to nie jest źródło problemów i musimy szukać gdzie indziej».

Dla mnie jest to zupełnie normalne, że nie wszyscy się ze sobą zgadzają, ale ostatecznie ktoś musi podjąć decyzję. Musi to być szef zespołu, dyrektor techniczny lub lider działu aerodynamiki. Niezależnie od tego kto dokonuje wyboru, musi on być poparty transparentnym komunikatem. Jeżeli w pokoju siedzi dziesięciu inżynierów i nie ma zgody co do kierunku rozwoju, ktoś musi ostatecznie go wskazać i wytłumaczyć dlaczego. Nie było u nas tego typu transparentności i wiele osób nie wiedziało, dlaczego rozwijamy samochód akurat w tę stronę.

Komatsu dopytany, czy był w stanie wpłynąć na ówczesnego szefa Gunthera Steinera, by dokonać zmian w komunikacji zespołu, odpowiedział z dużym rozbawieniem: Nie. Próbowałem wszystkiego co w mojej mocy.