Leclerc: Nigdy nie rozważałem odejścia z Ferrari

Monakijczyk przekonuje, że mocno wierzy w swój zespół.
04.06.2615:07
Maciej Wróbel
36wyświetlenia
Embed from Getty Images

Charles Leclerc przyznał po podpisaniu nowej umowy z Ferrari, że nigdy nawet nie rozważał opuszczenia włoskiej ekipy.

Monakijczyk jest związany z Ferrari już od 2016 roku, kiedy to wstąpił w szeregi akademii młodych kierowców włoskiego producenta. Po zaledwie jednym sezonie spędzonym w zespole Sauber, Leclerc trafił do zespołu F1 Ferrari w 2019 roku i nieprzerwanie pozostaje jego reprezentantem do dziś.

Tuż przed startem weekendu w rodzinnym dla kierowcy Monte Carlo potwierdzono zaś, że Leclerc pozostanie kierowcą Ferrari na dłużej. Według nieoficjalnych doniesień, nowa umowa Monakijczyka ze Scuderią ma obowiązywać do roku 2030.

Na przestrzeni ostatnich miesięcy wielokrotnie spekulowano o potencjalnym transferze Leclerca, głównie ze względu na fakt, iż Ferrari nigdy tak naprawdę nie zapewniło mu konstrukcji pozwalającej realnie myśleć o walce o mistrzowski tytuł. Najbliżej tej sztuki był w sezonie 2022, gdy został wicemistrzem świata. Ostatnie zwycięstwo Leclerc odniósł zaś w Austin w sezonie 2024.

W rozmowie z Motorsport.com 28-latek przekonuje jednak, że nigdy nie czuł, że musi myśleć nad innymi opcjami w F1. Nigdy tak naprawdę nie myślałem o alternatywach - powiedział kierowca Ferrari. Z pewnością miały miejsce pewne rozmowy, ponieważ przez dziesięć lat w padoku buduje się relacje wykraczające poza sferę zawodową.

Czasem odbywają się dyskusje, które uważam za naturalne, ale mogę potwierdzić, że tego typu sprawy bardziej dotyczą Nicolasa [Todta, menedżera Leclerca - przyp. red.], niż mnie. Jeśli chodzi o mnie - i chcę to podkreślić - to, co chciałem zrobić, zawsze było bardzo jasne.

Leclerc podkreśla, że niezmiennie wierzy w projekt, na czele którego stoi Frederic Vasseur. Głównym czynnikiem jest wiara w projekt. Kocham również ten zespół, więc tu nie było czego kwestionować. Jeśli więc o to chodzi, to nie musiałem długo się zastanawiać.

Jest też Fred. Łączy nas wyjątkowa relacja i jestem absolutnie przekonany, iż jest on odpowiednią osobą do tego, aby przywrócić Ferrari na szczyt - kontynuuje Leclerc, który zdobył tytuły w GP3 i F2 właśnie z kierowanym przez Vasseura zespołem ART Grand Prix.

Są też sygnały, które widzieliśmy w tym roku. Jesteśmy za Mercedesem, to prawda, ale dostrzegam mnóstwo innowacji. W Maranello mamy grupę, która mocno naciska, próbuje myśleć inaczej, niż w przeszłości, bardziej nieszablonowo. Widzieliśmy nowe rozwiązania w bolidzie, co dało mi jeszcze więcej pewności i przekonało, że to jest właśnie zespół, w którym chcę być.

Poza moją miłością do Ferrari - która jest oczywista - miała również miejsce racjonalna ocena sytuacji. Tak jak przy każdym przedłużeniu kontraktu.

Oczywiście chciałbym odnieść więcej zwycięstw i zdobyć mistrzostwo świata. To są rzeczy, których jeszcze nie mam, ale otrzymałem szansę ścigać się dla zespołu, który zawsze dawał mi powody do marzeń. Myślę też o lojalności wobec ludzi, którzy pomogli mi w kluczowym momencie mojej kariery, pozwalając mi dotrzeć tam, gdzie jestem dzisiaj. Gdyby Ferrari we mnie nie wierzyło, nie wiem, czy byłbym tu teraz. To dla mnie bardzo ważne.

Z całą pewnością chciałbym dopisać do swojego CV więcej sukcesów, ale myślę, że każdy zawsze chce więcej, nawet jeśli już dużo osiągnęli. To prawda - kolejne zwycięstwa i tytuł to coś, czego wciąż mi brakuje i chcę to zdobyć. Mam nadzieję, że dojdzie do tego już wkrótce - zakończył Leclerc.