Hamilton zachował czwarte miejsce w GP Belgii

Zespół Ferrari został jednak ukarany grzywną za niebezpieczne wypuszczenie kierowcy.
19.07.2620:17
Maciej Wróbel
306wyświetlenia
Embed from Getty Images

Lewis Hamilton zachowa czwarte miejsce w Grand Prix Belgii, mimo że Ferrari zostało ukarane grzywną za niebezpieczne wypuszczenie kierowcy z alei serwisowej po tym, jak Brytyjczyk potrącił mechanika.

Mechanik potrącony przez Lewisa Hamiltona podczas pit stopu w Grand Prix Belgii nie odniósł żadnych obrażeń - potwierdziło Ferrari. Zespół został jednak ukarany grzywną w wysokości 30 000 euro za niebezpieczne wypuszczenie samochodu z boksu.

Hamilton zjechał do alei serwisowej podczas okresu wirtualnego samochodu bezpieczeństwa na 20. kółku, aby odbyć jedyny pit stop w wyścigu oraz odczekać pięciosekundową karę za spowodowanie kolizji z George'em Russellem na pierwszym okrążeniu.

Po wymianie opon jeden z mechaników próbował w ostatniej chwili zmienić ustawienie przedniego skrzydła. Nie wiedział jednak, że Brytyjczyk otrzymał już od kontrolera sygnał do opuszczenia stanowiska serwisowego. W efekcie samochód uderzył mechanika prawym przednim kołem, przewracając go na ziemię.

Ferrari potwierdziło później, że mechanik czuje się dobrze i nie doznał żadnych obrażeń. Mimo to Hamilton oraz przedstawiciele zespołu musieli stawić się przed sędziami FIA w związku z podejrzeniem niebezpiecznego wypuszczenia samochodu z boksu.

Ostatecznie zespół otrzymał karę finansową w wysokości 30 000 euro, z czego 10 000 euro zostało zawieszone warunkowo. Hamilton zachował natomiast czwarte miejsce w końcowej klasyfikacji wyścigu.

W uzasadnieniu decyzji sędziowie FIA napisali: Uczestnik (Scuderia Ferrari HP) zostaje ukarany grzywną w wysokości 30 000 euro, z czego 10 000 euro zostaje zawieszone na okres 12 miesięcy pod warunkiem, że w tym czasie zespół nie dopuści się podobnego naruszenia.

Dodatkowo w ciągu 14 dni zespół zobowiązany jest przedstawić FIA raport dotyczący tego incydentu oraz procedur wprowadzonych w celu ograniczenia ryzyka wystąpienia podobnych sytuacji w przyszłości

Sędziowie uznali, że nie ma podstaw do nałożenia kary sportowej, ponieważ Hamilton natychmiast zatrzymał samochód i w rzeczywistości stracił przez ten incydent czas. Ze względu na kwestie bezpieczeństwa uznali jednak, że kara finansowa jest konieczna, podobnie jak zobowiązanie Ferrari do przeanalizowania procedur komunikacji oraz pracy ekipy serwisowej.

Zespół przyznał, że wypuszczenie samochodu nr 44 w takich okolicznościach było niebezpieczne. Błąd przypisano zbyt późnemu poleceniu dokonania regulacji przedniego skrzydła, niewystarczająco jasnej komunikacji oraz temu, że mechanik nie zauważył zapalenia się zielonego światła. Zespół zobowiązał się do przeprowadzenia przeglądu procedur pit stopów, aby podobna sytuacja nie powtórzyła się w przyszłości.

Hamilton przyznał, że incydent przypominał mu wydarzenia z Grand Prix Bahrajnu 2018, kiedy Kimi Raikkonen podczas pit stopu potrącił mechanika, powodując u niego poważny uraz nogi. Patrzyłem na światła i powinienem ruszyć w momencie, gdy samochód zostanie opuszczony. Ruszyłem, a potem zobaczyłem go po swojej prawej stronie i od razu się zatrzymałem - powiedział Brytyjczyk.

Jedyne, o czym wtedy pomyślałem, to sytuacja, gdy Kimi złamał mechanikowi nogę. Jestem po prostu wdzięczny, że tym razem nikomu nic się nie stało.