Hamilton sfrustrowany brakiem poleceń zespołowych w Holandii
Brytyjczyk podkreślił, że realizował inną strategię niż Charles Leclerc.
24.08.2610:42
31wyświetlenia
Embed from Getty Images
Lewis Hamilton przyznaje, że jest rozczarowany brakiem poleceń zespołowych Ferrari podczas wyścigu o Grand Prix Holandii.
Brytyjczyk ukończył pełen wydarzeń wyścig na Zandvoort na czwartej pozycji. Jednym z kluczowych momentów jego rywalizacji była sytuacja z zespołowym partnerem, którego dogonił w połowie dystansu. Na 35. okrążeniu siedmiokrotny mistrz świata wyprzedził Oscara Piastriego i znalazł się tuż za znacznie wolniejszym Leclerkiem. Hamilton realizował inną strategię i oczekiwał, że Ferrari pozwoli mu kontynuować jazdę własnym tempem. Polecenie zespołowe jednak nie nadeszło.
Po zakończeniu wyścigu Hamilton zestawił działania Ferrari z postępowaniem Mercedesa. Niemiecki zespół na siedem okrążeń przed metą zamienił pozycjami swoich kierowców. George Russell przepuścił dysponującego świeższymi oponami Kimiego Antonellego, umożliwiając mu rozpoczęcie pogoni za Lando Norrisem.
Ostatecznie Antonelli nie zdołał odebrać zwycięstwa Norrisowi, ale Mercedes dowiózł do mety podwójne podium. Hamilton finiszował tuż za Russellem, a Leclerc zajął piątą pozycję. Brytyjczyk uważa, że czas stracony za zespołowym partnerem miał bezpośredni wpływ na jego późniejszą walkę o miejsce na podium. W końcówce znalazł się blisko Russella, ale jego szanse dodatkowo ograniczyła wirtualna neutralizacja.
Kierowca Ferrari przyznał jednak, że przewaga Mercedesa na prostych pozostaje znacząca.
Po Grand Prix Holandii Hamilton zrównał się punktami z Russellem na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej. Obaj tracą 59 punktów do prowadzącego Antonellego, a do zakończenia sezonu pozostało jedenaście rund. Ferrari przywiozło na Zandvoort kolejne poprawki podwozia, które zdaniem Hamiltona pozwoliły zmniejszyć część straty do Mercedesa. Brytyjczyk podkreśla jednak, że największym problemem pozostaje jednostka napędowa.
Lewis Hamilton przyznaje, że jest rozczarowany brakiem poleceń zespołowych Ferrari podczas wyścigu o Grand Prix Holandii.
Brytyjczyk ukończył pełen wydarzeń wyścig na Zandvoort na czwartej pozycji. Jednym z kluczowych momentów jego rywalizacji była sytuacja z zespołowym partnerem, którego dogonił w połowie dystansu. Na 35. okrążeniu siedmiokrotny mistrz świata wyprzedził Oscara Piastriego i znalazł się tuż za znacznie wolniejszym Leclerkiem. Hamilton realizował inną strategię i oczekiwał, że Ferrari pozwoli mu kontynuować jazdę własnym tempem. Polecenie zespołowe jednak nie nadeszło.
Świetny sposób na marnowanie czasu, dobra robota- powiedział ironicznie Hamilton przez radio. Brytyjczyk awansował na czwarte miejsce dopiero wtedy, gdy Leclerc zjechał do alei serwisowej na 43. okrążeniu.
Po zakończeniu wyścigu Hamilton zestawił działania Ferrari z postępowaniem Mercedesa. Niemiecki zespół na siedem okrążeń przed metą zamienił pozycjami swoich kierowców. George Russell przepuścił dysponującego świeższymi oponami Kimiego Antonellego, umożliwiając mu rozpoczęcie pogoni za Lando Norrisem.
Chcę wygrywać. Jestem tutaj po to, żeby wygrywać. Trudno jest patrzeć przed siebie i widzieć dwóch kierowców Mercedesa, którzy dostają polecenie i natychmiast je wykonują. Przepuścili Kimiego i pozwolili mu jechać swoim wyścigiem. Ja byłem na innej strategii. Tutaj nie wygląda to tak samo i jest to trochę trudne, ale musimy to zaakceptować. Porozmawiamy o tym poza kamerami. Kiedy wrócę do zespołu, przedyskutuję to z nimi- powiedział siedmiokrotny mistrz świata.
Ostatecznie Antonelli nie zdołał odebrać zwycięstwa Norrisowi, ale Mercedes dowiózł do mety podwójne podium. Hamilton finiszował tuż za Russellem, a Leclerc zajął piątą pozycję. Brytyjczyk uważa, że czas stracony za zespołowym partnerem miał bezpośredni wpływ na jego późniejszą walkę o miejsce na podium. W końcówce znalazł się blisko Russella, ale jego szanse dodatkowo ograniczyła wirtualna neutralizacja.
Wydawało mi się, że to była najlepsza okazja, jaką miałem. Myślę, że wyjechałem z zakrętu numer czternaście całkiem blisko niego i właśnie uruchamiałem tryb jazdy na prostej oraz korzystałem z dodatkowej mocy- wyjaśnił Hamilton.
Kierowca Ferrari przyznał jednak, że przewaga Mercedesa na prostych pozostaje znacząca.
Nie wiem, czy udałoby mi się go wyprzedzić, ponieważ Mercedes jest po prostu bardzo szybki. Widzieliście, jak McLaren przejechał obok wyłącznie dzięki mocy. Na samych prostych tracimy tutaj około czterech dziesiątych sekundy na okrążeniu. Myślę jednak, że straciliśmy czas, kiedy jechałem za Charlesem. Ostatecznie oznaczało to, że pod koniec wyścigu miałem większą stratę do odrobienia, próbując dogonić George'a- dodał.
Po Grand Prix Holandii Hamilton zrównał się punktami z Russellem na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej. Obaj tracą 59 punktów do prowadzącego Antonellego, a do zakończenia sezonu pozostało jedenaście rund. Ferrari przywiozło na Zandvoort kolejne poprawki podwozia, które zdaniem Hamiltona pozwoliły zmniejszyć część straty do Mercedesa. Brytyjczyk podkreśla jednak, że największym problemem pozostaje jednostka napędowa.
Jestem naprawdę dumny z zespołu, ponieważ przywieźliśmy tutaj poprawki. Zbliżamy się do nich, ale przez połowę sezonu brakowało nam mocy. Musimy zdecydowanie poprawić osiągi jednostki napędowej, jeśli chcemy mieć jakiekolwiek szanse na walkę z nimi i zmniejszenie tej straty- podsumował Hamilton.