Podsumowanie wyścigu o Grand Prix Brazylii

31.03.0200:00
Marek Roczniak
14114wyświetlenia
Michael Schumacher dosyć niespodziewanie zwyciężył w wyścigu, w którym wszyscy spodziewali się dominacji zespołu Williams. Podczas zeszłorocznej edycji Grand Prix Brazylii kierowca reprezentujący barwy tej właśnie stajni - Juan Pablo Montoya był na najlepszej drodze do odniesienia pierwszego zwycięstwa w karierze, gdyż tuż po wznowieniu wyścigu wyprzedził Michaela Schumachera i pewnie prowadził przez 35 okrążeń. Niestety plany Kolumbijczyka pokrzyżował wówczas Jos Verstappen, który w chwilę po zdublowaniu nieopatrznie uderzył w tył bolidu Williams. W tym roku Montoya miał teoretycznie nawet większe szanse na odniesienie zwycięstwa, ponieważ wyścig rozpoczynał z pierwszej pozycji, jednak tym razem sam przyczynił się w głównej mierze do zaprzepaszczenia szansy jeśli nawet nie na zwycięstwo, to przynajmniej na ukończenie wyścigu na podium. Wszystko rozegrało się już na pierwszym okrążeniu - Kolumbijczyk opóźnił zbytnio hamowanie przed pierwszym zakrętem i przez to musiał pokonać go szerokim łukiem, co wykorzystał Michael Schumacher i po pokonaniu sekwencji zakrętów "Senna S" był już na prowadzeniu. Montoya nie miał jednak zamiaru tak łatwo się poddać i już na drugiej prostej próbował wyprzedzić kierowcę Ferrari, który zareagował na to zdecydowanym zajechaniem drogi. Kolumbijczyk najwyraźniej nie spodziewał się takiego rozwoju wydarzeń i nie zdążył w porę ustąpić, co skończyło się niewielką kolizją, ale jakże brzemienną w skutkach - po wymianie przedniego spojlera pod koniec pierwszego okrążenia Montoya miał już blisko minutę straty do lidera.

Później szansę na zwycięstwo, choć może niewielką, miał partner Michaela Schumachera - Rubens Barrichello, który ze względu na obranie strategii dwóch postojów w boksach po starcie z ósmej pozycji dosyć szybko wymijał kolejnych rywali i na 14 okrążeniu objął prowadzenie wyścigu. Niestety domowy wyścig okazał się znów pechowy dla Brazylijczyka, gdyż trzy okrążenia później po awarii układu hydraulicznego zakończył on jazdę na poboczu. W tym momencie Michael Schumacher ponownie został liderem wyścigu, jednak czekał go jeszcze pojedynek z młodszym bratem na ostatnich kilkunastu okrążeniach. Kierowca z zespołu Williams dysponował jednak zbyt małą przewagą szybkościową, aby móc pokusić się o wyprzedzenie bądź co bądź czterokrotnego mistrza świata i ostatecznie musiał zadowolić się drugą pozycją.

Kierowcy z zespołu McLaren toczyli w tym wyścigu zaciętą walkę z kierowcami z zespołu Renault. W bezpośredniej walce zarówno David Coulthard, jak i Kimi Raikkonen zdołali pokonać tylko Jensona Buttona, choć nie przyszło to wcale tak łatwo, natomiast drugiego kierowcę z Francuskiej stajni - Jarna Trullego udało im się wyprzedzić dopiero podczas postojów w boksach. Tym niemniej postawa kierowców z zespołu Renault z każdym wyścigiem wzbudza coraz większy podziw. Oba zespoły mają jednak jeszcze kłopoty z niezawodnością swoich bolidów, gdyż problemy techniczne z wyścigu tuż przed końcem wyeliminowały Trullego oraz Raikkonena. Dla Fina jedynym pocieszeniem może być fakt, iż mimo to został on sklasyfikowany na 12 pozycji. Trzecia pozycja wywalczona przez Coultharda w tym wyścigu jest nie tylko pierwszą wizytą Szkota na podium w tym sezonie - jest to również jego pierwszy zarobek punktowy w tym roku. Button tymczasem drugi raz z rzędu finiszował na czwartej pozycji i w sumie ma już na swoim koncie sześć punktów, co daje mu doskonałą, czwartą pozycję w klasyfikacji generalnej kierowców.

Montoya Grand Prix Malezji ukończył na piątej pozycji i w ten sposób przynajmniej w części powetował sobie stratę wynikłą z błędu popełnionego na pierwszym okrążeniu. Co prawda Kolumbijczyk w końcówce wyścigu miał jeszcze szansę na wyprzedzenie Buttona, ale ze zrozumiałych względów tym razem nie pokusił się już o żaden desperacki atak. Tymczasem na ostatniej punktowanej pozycji wyścig ukończył Mika Salo. Jest to już drugi punkt zdobyty przez kierowcę Toyoty w tym sezonie, co tylko potwierdza, jak dobrze zespół ten przygotował się do swojego debiutanckiego sezonu. Szkoda tylko, że jak na razie pech prześladuje drugiego kierowcę Toyoty - Allana McNisha. Szkot tym razem padł przede wszystkim ofiarą oderwanego z bolidu Montoi spojlera, natomiast bezpośrednim powodem wycofania się z wyścigu był poślizg spowodowany narastającymi problemami z prowadzeniem bolidu, choć i one mogły być następstwem przejechania po spojlerze Kolumbijczyka.

Na siódmej i ósmej pozycji wyścig ten ukończyli kierowcy z zespołu Jaguar - Eddie Irvine i Pedro de la Rosa. Rezultat ten jest potwierdzeniem zdecydowanej poprawy osiągów bolidu R3, który jak tak dalej pójdzie, może okazać się nie aż tak złą konstrukcją. Na dziewiątej pozycji linię mety przekroczył Takuma Sato. Japończyk stoczył w tym wyścigu kilka ciekawych pojedynków, między innymi właśnie z kierowcami z zespołu Jaguar, jednak ostatecznie został przez nich pokonany strategią postojów. Tak czy inaczej można chyba uznać, iż postawą w tym wyścigu kierowca z zespołu Jordan zrehabilitował się za swój występek w Grand Prix Malezji. Co ciekawe, Sato jako jedyny kierowca z zespołów korzystających w tym sezonie z silników Hondy wytrwał do końca Grand Prix Brazylii, gdyż zarówno jego partnera - Giancarla Fisichellę, jak i obydwu kierowców z zespołu BAR - Jacquesa Villeneuve'a oraz Oliviera Panisa z walki wyeliminowały problemy techniczne. Villeneuve podobnie jak Sato był także jednym z bardziej walecznych kierowców w tym wyścigu i jeszcze na przedostatnim okrążeniu zajmował ósmą pozycję, gdy niespodziewanie kłopoty z silnikiem zmusiły go do zatrzymania się na poboczu. Mimo to Kanadyjczyk został sklasyfikowany na 10 pozycji.

Z pozostałych kierowców do mety tego wyścigu dojechali jeszcze tylko kierowcy z zespołu Minardi - Mark Webber (11 pozycja) oraz Alex Yoong (13 pozycja). Niestety obaj kierowcy mieli na tyle dużą stratę, iż nie zdołali wykorzystać problemów Villeneuve'a oraz Raikkonena do zajęcia wyższych pozycji. Z zespołów Sauber i Arrows już drugi raz w tym sezonie do mety nie dojechał ani jeden kierowca. W przypadku zespołu Sauber tylko Nick Heidfeld padł ofiarą problemów technicznych, przez co stracił realną szansę na ukończenie tego wyścigu na punktowanej pozycji, natomiast do wyeliminowania z wyścigu Felipe Massy przyczynił się Webber. Tymczasem obydwu kierowców z zespołu Arrows do zakończenia jazdy przed czasem zmusiły podobne problemy z tylnym zawieszeniem.