Kubica: W Kanadzie mój bolid sam skręcał podczas hamowania

Polak przyznał, że na torze w Montrealu walka z Russellem była niemożliwa.
12.06.1918:36
Mateusz Szymkiewicz
2938wyświetlenia
Embed from Getty Images

Robert Kubica zdradził, że podczas wyścigu o Grand Prix Kanady ponownie borykał się z problemami z układem hamulcowym.

Polak po starcie z ostatniego dziewiętnastego pola przebił się na piętnastą lokatę przed George'a Russella. Mimo to jeszcze przed końcem pierwszego okrążenia Brytyjczyk zdołał wykonać udany manewr wyprzedzania na prostej za nawrotem. Z kolei w całym wyścigu Kubica dojechał ostatni, ze stratą aż 45 sekund do następnego zawodnika.

Niestety nie ma tu żadnej magii - powiedział Robert Kubica, zapytany o osiągi w Kanadzie. Prowadzenie było trudne już w kwalifikacjach i generalnie nie miał przyczepności. Przy większym poziomie paliwa, cieplejszych warunkach w wyścigu oraz dłuższych przejazdach, sytuacja stała się jeszcze trudniejsza. Często bolid sam skręcał bez ruszania kierownicą, wystarczyło tylko zahamować. Szczerze mówiąc nie wiem co mam powiedzieć. Trudno było się utrzymać na torze.

34-latek zapytany, czy jego Williams FW42 był niebezpieczny w prowadzeniu, odparł: Nie był niebezpieczny. W końcu zdajesz sobie sprawę jak wygląda sytuacja i nie jesteś w stanie naciskać. Żeby przyspieszyć musiałem podjąć dużo ryzyka. Ogólnie brakowało przyczepności. Naprawdę nie wiem co mam powiedzieć.

Kubica dodał, że pozostanie przed Russellem na kolejnych okrążeniach było niemożliwe. To był mały pojedynek. Wyprzedziłem go w pierwszym zakręcie, a później dopadł mnie na prostej. Było po wszystkim. Już na pierwszym okrążeniu w szóstym oraz ósmym zakręcie mocno się ślizgałem, zanim skręciłem bolidem. Było trudno.