Leclerc: Współczuję zespołowi

Monakijczykowi trudno jest pogodzić się z tym, iż nie mógł wystartować w domowym wyścigu.
23.05.2117:36
Nataniel Piórkowski
949wyświetlenia
Embed from Getty Images

Charles Leclerc przyznaje, że ciężko jest się mu pogodzić z faktem, iż nie był w stanie wystartować w domowym wyścigu o Grand Prix Monako.

Podczas rekonesansu przed dojazdem na pola startowe, kierowca Ferrari zgłosił problemy ze skrzynią biegów, która nie została wymieniona po wczorajszej kraksie z Q3. Po kilku minutach walki w garażu, mechanicy musieli zrezygnować z dalszych starań - okazało się bowiem, że awarii uległa nie przekładnia a lewy wał napędowy.

Gdy tylko poczułem, że mam problemy, powiedziałem zespołowi, że to jakaś usterka skrzyni biegów. Okazało się jednak, że nie była to skrzynia. Wydaje nam się, że było to coś innego. Wciąż musimy to sprawdzić - mówił Leclerc w wywiadzie udzielonym w trakcie wyścigu.

Monakijczyk uważa, że awaria była wynikiem wczorajszej kraksy. Oczywiście jestem niemal pewien tego, że jest to związane z moją kraksą z soboty. Musimy jednak zrozumieć, w czym konkretnie tkwił problem.

Najwyraźniej nie jest on związany ze skrzynią biegów a raczej z lewą tylną częścią bolidu. Niezależnie od tego, czy ma to związek z kraksą z soboty, czy nie, będziemy musieli przeanalizować to po wyścigu.

W garażu bardzo trudno było o dobry nastrój, ale chyba jestem już tutaj przyzwyczajony do takich odczuć. Niestety... Nigdy nie dojechałem tutaj do mety. W tym roku nie udało mi się nawet rozpocząć rywalizacji z pole position. Ciężko się z tym pogodzić.

Współczuję zespołowi. Mechanicy wykonali wczoraj tak wiele ciężkiej pracy, aby sprawdzić tyle rzeczy. Dzisiaj rano byli w końcu zadowoleni, bo wszystko wyglądało w porządku, wszystkie części były w porządku. I wtedy to się stało. Wielka szkoda.