Bottas radzi buczącym fanom: Zastanówcie się nad sobą

"To nie jest coś odpowiedniego, to niesprawiedliwe. Nie chcemy tu widzieć takich reakcji".
31.07.2119:34
Nataniel Piórkowski
2202wyświetlenia
Embed from Getty Images

Valtteri Bottas stanął w obronie Lewisa Hamiltona, który został wybuczany przez część kibiców pod koniec kwalifikacji na Hungaroringu.

Hamilton popadł w niełaskę niektórych fanów Formuły 1 po incydencie z udziałem Maxa Verstappena, do którego doprowadził przed dwoma tygodniami podczas GP Wielkiej Brytanii.

Także podczas sobotnich kwalifikacji na Węgrzech nie obyło się bez kontrowersji związanych z Brytyjczykiem, który zdaniem szefa Red Bulla grał na niekorzyść jego kierowców pokonując bardzo wolne okrążenie wyjazdowe w Q3.

Udzielając wywiadu po zakończeniu czasówki Hamilton usłyszał buczenie i gwizdy niektórych kibiców. Odpowiadając na nie stwierdził, że tylko napędzają go one do jeszcze szybszej jazdy.

Głos w sprawie zabrał także Bottas - zespołowy kolega Hamiltona z Mercedesa: Zazwyczaj nie wypowiadam się w takich sprawach, nie przekazuję swojej opinii, ale pod koniec kwalifikacji słyszałem buczenie i naprawdę nie jestem w stanie tego zrozumieć. Chciałbym, aby Ci ludzie zastanowili się nad sobą, nad swoim zachowaniem. Nie sądzę, aby było ono fair.

Jesteśmy tu sportowcami, którzy dają z siebie sto procent, rywalizując w sporcie, który kochamy. Lewis przejechał w Q3 doskonałe okrążenie a później został wybuczany. Ludzie, zastanówcie się co robicie.

To nie jest coś odpowiedniego, to niesprawiedliwe. Nie chcemy tu widzieć takich reakcji.

Do wydarzeń odniósł się także Max Verstappen. Wiadomo, że takie zachowanie jest niewłaściwe. Jesteśmy jednak kierowcami i nie powinniśmy pozwalać, aby miało to na nas wpływ. Musimy koncentrować się na naszej pracy, na tym aby dawać z siebie maksimum za kierownicą.

Na szczęście podczas jazdy mamy na głowie kaski. Dzięki nim niczego nie słyszymy i to dobrze. Może różni nas to trochę od innych sportów. Mamy pod tym względem większe szczęście. To nic miłego, ale nie powinniśmy się temu poddawać. Wszyscy jesteśmy profesjonalistami i wiemy, co trzeba zrobić na torze.