Hamilton: Mam nadzieję, że fani otrzymają zwrot za bilety

"Dwa okrążenia, aby tylko rozpocząć wyścig - to wszystko scenariusz pisany pieniędzmi".
29.08.2119:37
Nataniel Piórkowski
1791wyświetlenia


Lewis Hamilton uważa, że fani z trybun powinni otrzymać zwrot kosztów poniesionych na zakup biletów na niedzielny wyścig o Grand Prix Belgii.

Ze względu na ciągły deszcz rywalizacja na Spa okazała się farsą. Trwała w praktyce trzy okrążenia, przy czym każde z nich zostało pokonane za samochodem bezpieczeństwa. Po pokonaniu dystansu pozwalającego na przyznanie czołowej dziesiątce połowy punktów, dyrekcja wyścigu ogłosiła, iż wyścig nie zostanie już wznowiony.

Po pierwsze, współczuję dzisiaj naszym fanom - powiedział Hamilton, który został sklasyfikowany na trzecim miejscu. Nikt nie ponosi winy za pogodę, ale kibice byli dzisiaj niesamowici. Towarzyszyli nam przez cały czas, licząc na ściganie.

Gdy pod koniec wysłano nas na tor, wiedzieli, że tor nie jest w najlepszym stanie i robimy to tylko po to, byśmy mogli ukończyć dwa okrążenia za samochodem bezpieczeństwa, spełniając minimalny wymóg dla wyścigu.

Naprawdę mam nadzieję, że odzyskają swoje pieniądze. Zostali okradzeni ze ścigania i myślę, że zasługują na zwrot pieniędzy.

Zdaniem Hamiltona warunki nie pozwalały na bezpieczną rywalizację. W zasadzie trudno było cokolwiek dostrzec. Pięć metrów przed tobą bolid znikał. Na prostych ciężko było ocenić, gdzie znajduje się mrugające światełko. Nie mogłeś nawet jechać z gazem w podłodze, bo nie wiedziałeś, gdzie mogą być twoi rywale.

Szkoda, bo chciałem się ścigać i myślę, że gdyby nie padało tak mocno, mielibyśmy świetną rywalizację.

W rozmowie z telewizją Sky, siedmiokrotny mistrz świata poszedł o krok dalej w swej opinii: To kwestia pieniędzy. Dwa okrążenia, aby tylko rozpocząć wyścig - to wszystko scenariusz pisany pieniędzmi. W nim wszyscy dostają swoje pieniądze, ale myślę, że fani także powinni je dostać. Niestety nie dostali tego, za co zapłacili i po co przyszli.