Media: Pięciu kierowców chciało zbojkotować wyścig w Dżuddzie

Według nieoficjalnych doniesień lokalne władze groziły kierowcom zakazem opuszczenia kraju.
27.03.2212:00
Maciej Wróbel
2555wyświetlenia
Embed from Getty Images

Jak donoszą włoskie media, co najmniej pięciu kierowców optowało w trakcie piątkowych spotkań za bojkotem weekendu wyścigowego w Arabii Saudyjskiej.

Po piątkowych atakach rakietowych na pobliskie budynki Aramco rozgorzała wśród ludzi związanych z F1 dyskusja na temat przyszłości Arabii Saudyjskiej w kalendarzu Formuły 1. Pomimo tego, iż w piątek ostatecznie zarejestrowano aż szesnaście wystrzelonych rakiet i dronów, lokalne władze miały ostrzec kierowców i zespoły, że odwołanie wyścigu może przynieść im więcej trudności aniżeli kontynuowanie rywalizacji.

Dziennikarz szwajcarskiego Blicka, Roger Benoit donosi, iż Saudyjczycy mieli grozić uczestnikom wyścigu brakiem możliwości opuszczenia kraju, a nawet konfiskatą samochodów. Pojawiły się groźby, że zakażą im opuścić kraj oraz że samochody mogą zostać skonfiskowane? Szefowie zespołów nie chcieli potwierdzić tej historii, ale nie ma wątpliwości, że Formuła 1 stała się firmą jeszcze bardziej głodną pieniędzy - powiedział Benoit.

Po spotkaniu z dyrekcją oraz przedstawicielami lokalnego rządu szefowie zespołów zgodzili się na kontynuację zmagań w Dżuddzie. Osobne spotkanie z oficjelami mieli kierowcy, którzy mieli być zgodni co do opuszczenia kraju. Jak informuje włoska La Gazzetta dello Sport pięciu zawodników nawoływało nawet do bojkotu imprezy, a mieli nimi być Lewis Hamilton, George Russell, Fernando Alonso, Pierre Gasly i Lance Stroll.

Valtteri Bottas apelował natomiast w rozmowie z Viaplay, aby w najbliższej przyszłości poważnie przemyśleć kwestię dalszej obecności Arabii Saudyjskiej w kalendarzu. Oficjele przedstawili nam swój punkt widzenia i utrzymywali, że najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest kontynuacja weekendu - powiedział Fin.

W przyszłości musimy jednak pomyśleć na temat tego, gdzie będziemy jeździć. Nie jest tu do końca stabilnie. Nie jestem jednak politykiem. Kiedy mówią mi, że mam się ścigać, to się ścigam - dodał kierowca Alfy Romeo.

Pierre Gasly w wywiadzie udzielonym RTBF nie zaprzeczył natomiast, że był jednym z najaktywniejszych kierowców na spotkaniu, po czym dodał: Ujawnianie pewnych tajemnic politycznych nie jest mimo wszystko moim zadaniem.