Wolff: Obecna forma Mercedesa jest nie do zaakceptowania

50-latek ujawnia, że jego ekipie bardzo trudno jest znaleźć odpowiednie ustawienia dla W13.
27.03.2215:09
Maciej Wróbel
2040wyświetlenia
Embed from Getty Images

Toto Wolff nie ukrywa niezadowolenia z aktualnej formy Mercedesa, określając ją jako nie do zaakceptowania.

Stajnia z Brackley notuje jak dotąd niezwykle trudny weekend w Arabii Saudyjskiej. Kierowcy Mercedesa w żadnej z sesji nie byli w stanie dotrzymać kroku czołówce, natomiast do ogromnego niepowodzenia doszło w kwalifikacjach, w Lewis Hamilton odpadł już na etapie Q1. Nieco lepiej poszło George'owi Russellowi, który zdołał wywalczyć szóste pole startowe.

Hamilton ostatecznie przystąpi do wyścigu z 14. pola po tym, jak z udziału w wyścigu wycofany został Mick Schumacher, a na Daniela Ricciardo nałożono karę przesunięcia o trzy pola startowe.

Odnosząc się do aktualnego położenia Mercedesa, Toto Wolff nie kryje rozczarowania tym, że jego zespół czeka po latach dominacji trudna walka za plecami czołówki. Kocham rywalizację i zawsze ją kochałem - powiedział Austriak. Mieliśmy naprawdę mocną, ośmioletnią serię, kiedy to przewodziliśmy stawce. Nie zawsze, ale potrafiliśmy zazwyczaj znaleźć się na prowadzeniu.

Tym razem czuję się trochę, jakbyśmy znowu mieli rok 2013, kiedy to ciągle nie mieliśmy prędkości Red Bulla i prawdopodobnie także nie mieliśmy tempa Ferrari, ale kontynuowaliśmy walkę i tak właśnie czuję się w tej chwili.

Musimy walczyć. Nasze obecne osiągi są z całą pewnością nie do zaakceptowania. Jesteśmy trzecią siłą, a czasem nawet nie, tak jak to miało miejsce dzisiaj. Nie ma takiej możliwości, abyśmy pozostali w tym miejscu, w którym znajdujemy się obecnie.

Wolff podziela także opinię Hamiltona o nietrafionych ustawieniach, które przekreśliły jego szanse na dobry wynik w kwalifikacjach. Choć nie było radykalnych różnic w porównaniu z tym, co było u Russella, podjęliśmy decyzję o większej koncentracji na przodzie, co wywołało u Hamiltona brak pewności co do tyłu, który stał się zbyt luźny.

Eksperymentowaliśmy z ustawieniami, by odkryć, gdzie w naszym samochodzie znajduje się złoty środek. Po stronie Lewisa poszliśmy odrobinę śmielej. Skończyło się na tym, że praktycznie nie mieli kontroli nad tyłem bolidu. To tłumaczy tak dużą stratę czasową.

Choć 'morświnowanie' pozostaje największym problemem Mercedesa, to zespół ma zdawać sobie sprawę z tego, że nie jest to jego jedyną bolączką. Wieloletni dominatorzy zmagają się ze zbyt dużą wagą bolidu, jak również oporem generowanym przez tylne skrzydło.

Widzicie różnicę w osiągach pomiędzy Lewisem a George'em - kontynuuje Wolff. Nie dokonywaliśmy zbyt dużych zmian, jednak były one wystarczające, by w konsekwencji pojawiły się drastyczne różnice w osiągach - jeden samochód odpadł w Q1, a drugi wypadł solidnie w Q3. Ten bolid jest więc dość trudny do ustawienia.

Mieliśmy skrzydło o niższym oporze, zdjęliśmy klapę Gurneya, lecz to wciąż było za mało, aby poradzić sobie z oporem powietrza. Ogólnie rzecz biorąc, to nie jest nasz jedyny problem. Jest wiele części, które nie działają właściwie, których nie rozumiemy i które nie dają odpowiednich osiągów. I zdecydowanie nie tego spodziewaliśmy się po naszym samochodzie - zakończył szef Mercedesa.