Ricciardo: Jestem gotowy spędzić rok poza Formułą 1

Australijczyk deklaruje, że nie interesuje go przejście do innej serii.
25.08.2217:49
Mateusz Szymkiewicz
1112wyświetlenia
Embed from Getty Images

Daniel Ricciardo nie wyklucza, że zdecyduje się na roczną przerwę od startów w Formule 1, chcąc otrzymać konkurencyjną posadę na sezon 2024.

Tuż przed startem weekendu w Belgii potwierdzono, że Australijczyk odejdzie z McLarena z końcem tego roku. Umowa kierowcy została rozwiązana za porozumieniem stron i wszystko wskazuje na to, że jego następcą będzie rodak Oscar Piastri.

Pozostałymi opcjami Ricciardo na dalsze starty w Formule 1 są Alpine, Haas oraz Williams. 33-latek zapytany, czy bierze również pod uwagę przejście do innej serii wyścigowej, odpowiedział: Cały czas kocham ten sport. Niezależnie od wszystkiego nie straciłem wiary w siebie. Z pewnością mam za sobą kilka trudnych weekendów i jedyne co mogłem zrobić, to pokazać swoje emocje. Chcę kontynuować starty na konkurencyjnym poziomie i chcę znaleźć się w odpowiednim miejscu. Nie jestem tu, by wykręcać liczby, tylko osiągać konkretne wyniki. Nie wiem co to oznacza dla mojej przyszłości, ale jeżeli otrzymam możliwość, to chcę tu pozostać.

Australijczyk dopytany, czy bierze pod uwagę roczną przerwę od startów w Formule 1, dodał: Jeżeli będzie to miało sens, to tak. Na tym etapie jedyne wyścigi jakie mnie interesują, to Formuła 1. Aktualnie tylko tutaj siebie widzę. Jeżeli w gwiazdach moja przyszłość jest inaczej zapisana i będę potrzebował czasu na reset lub przemyślenia, to będę na to otwarty.

Ośmiokrotny zwycięzca Grand Prix ujawnił też, że rozmowy z McLarenem w sprawie dalszej współpracy toczyły się od kilku miesięcy. To nie wyglądało tak, że pewnego dnia otrzymałem telefon od zespołu «Robimy tak i tak». Nasz dialog trwał od kilku miesięcy i nie wyglądał na zasadzie: «W tym wyścigu ma być TOP5 albo jesteś skończony». Bardziej to było: «Co możemy jeszcze zrobić, by zadziałało?». Rozumiem, że na pewnym etapie było to problematyczne, ponieważ moje osiągi nie były na poziomie, którego oczekiwaliśmy.

Dużo rozmawialiśmy w ostatnich miesiącach, szczególnie o tym jak zażegnać problemy i co robimy dalej. Niestety, ale dotarliśmy do martwego punktu, w którym uznaliśmy, że czujemy się tym wszystkim zmęczeni. Wykorzystaliśmy czas do maksimum i ostatecznie zapadła taka a nie inna decyzja.