Wolff nie spodziewa się załamania formy Red Bulla

Austriakowi trudno jest także wyobrazić sobie odejście Verstappena z austriackiego teamu.
18.03.2409:17
Nataniel Piórkowski
572wyświetlenia
Embed from Getty Images

Toto Wolff nie uważa, aby kontrowersje wokół Christiana Hornera miały negatywnie wpłynąć na formę Red Bulla w F1.

Horner zdołał wyjść obronną ręką z oskarżeń o niewłaściwe zachowanie, jakie skierowała pod jego adresem jedna z pracownic.

Chociaż wewnętrzne śledztwo Red Bulla nie wykazało nieprawidłowości, Brytyjczyk nie może być pewny utrzymania się na stanowisku szefa teamu. Kobieta miała bowiem zdecydować się na odwołanie a ponadto przekazała FIA formalne zgłoszenie o możliwym przypadku naruszenia wewnętrznego kodeksu postępowania Federacji.

W trakcie GP Arabii Saudyjskiej okazało się, że pracownica została zawieszona w pełnieniu obowiązków, ale zachowała prawo do pełnego wynagrodzenia.

Wolff uważa jednak, że pomimo kryzysu rozgrywającego się poza torem, Red Bull pozostanie wyznacznikiem tempa dla rywali.

Pytany o to, czy Red Bull ryzykuje aktywację trybu samozagłady, szef Mercedesa odrzekł: Cóż, nie wygląda na to, aby mieli nacisnąć jakiś przełącznik - zdobyli dwa dublety z pokaźną przewagą nad konkurencją. Wiadomo, że pewne rzeczy mogą nadejść z opóźnieniem, ale musimy koncentrować się na sobie.

Ciąży na nas odpowiedzialność za zapewnienie naszym kierowcom możliwie najlepszego bolidu, bo wiemy, że to nie kierowcy są problemem. Jest nim maszyna, którą oddajemy w ich ręce. Sądzimy, że nie pracuje ona jeszcze tak, jak powinna.

Wolff odniósł się także do plotek na temat Maxa Verstappena. Austriak sądzi, że Holender oraz jego środowisko będą kierować się prostą regułą, która zakłada brak zmian w przypadku posiadania zwycięskiego pakietu.

Kierowca zawsze będzie starał się znaleźć miejsce w najszybszym bolidzie. Takim, który da mu szansę na walkę o zwycięstwa w wyścigach i zdobywanie tytułów. Właśnie taki bolid ma teraz Max. To oczywista zasada. Każdy kierowca chce być w najszybszym bolidzie.