Newey: To dopiero pierwsza część nowego Astona Martina

Kolejne pakiety ulepszeń zespół planuje wprowadzić w Holandii, we Włoszech i w Baku.
24.07.2618:24
Maciej Wróbel
21wyświetlenia
Embed from Getty Images

Jak przekonuje Adrian Newey, specyfikacja B bolidu AMR26, która debiutuje w ten weekend na Hungaroringu, to dopiero początek, a kolejne kroki naprzód zaplanowane są na Zandvoort i Baku.

Podczas piątkowego przeglądu technicznego w alei serwisowej Hungaroringu wszystkie oczy zwrócone były na zmodyfikowanego Astona Martina AMR26. Po tym, co Adrian Newey określił jako koszmar i katastrofalny początek sezonu, pakiet ulepszeń przygotowany na Grand Prix Węgier był wyczekiwany z niecierpliwością.

Zgodnie z treścią oficjalnych dokumentów FIA, nowy pakiet składa się z 16 ulepszeń, w tym dłuższego i smuklejszego przodu, całkowicie nowej podłogi, zmodyfikowanych wlotów powietrza w bocznych sekcjach oraz licznych zmian w tylnej części samochodu. Adrian Newey przekonuje jednak, że to jeszcze nie wszystko, a kolejne poprawki pojawią się tuż po zakończeniu letniej przerwy.

Wstępne wyniki są obiecujące. To tylko część pakietu, więc czekają nas kolejne kroki w Zandvoort, a potem kolejne na Monzy i w Baku. To pierwsza część naszej planowanej modernizacji - wyjaśniał Newey podczas piątkowej konferencji prasowej.

Chociaż ten pierwszy krok jest już znaczący, Newey nadal opisuje go jako ewolucję samochodu, którym Fernando Alonso i Lance Stroll ścigali się przez ostatnie dziesięć weekendów wyścigowych. To ewolucja, ponieważ podwozie jest takie samo, układ jest taki sam, a przednie zawieszenie jest takie samo. To w dużej mierze ewolucja aerodynamiczna.

Mieliśmy bardzo mało czasu na badania przed prezentacją samochodu w Barcelonie w lutym. Tak więc tak naprawdę chodziło o wykonanie kroku wstecz, a następnie próbę zrozumienia i rozwinięcia tego pakietu.

Czuję, że to bardzo duże, poważne kroki naprzód, ale w tej chwili zdecydowanie rozpoczynamy wielką pogoń za innymi. Czy to sprawi, że będziemy mieli w pewnym momencie najszybszy samochód? Niestety, nie. Czy jednak jest to dobry krok naprzód w porównaniu z tym, gdzie byliśmy? Tak, wydaje mi się, że tak.

Podjęliśmy decyzję - słuszną, bądź niesłuszną - aby opóźnić to wszystko o kolejne dwa tygodnie, do momentu, w którym będziemy mieć do dyspozycji własny tunel aerodynamiczny, zamiast znów zaczynać w Brackley, by zaraz potem znów się przenosić.

Taki był więc harmonogram. Powiedziałbym, że to był długi proces przygotowawczy, więc w tym sensie wszyscy byliśmy w odwrocie. Ale robi się, co się da i po prostu idzie się do przodu.

Odnosząc się do samych wyników na torze, Newey przyznaje, że pierwszym celem jest odzyskanie szeroko pojętego poważania w padoku. Pierwsze wyścigi były dla nas absolutnym koszmarem - kontynuuje Brytyjczyk. Mam nadzieję, że będziemy mogli odzyskać choć część poważania. To jest nasz cel na tę chwilę, a po tym będziemy próbować iść naprzód.

Poza samymi osiągami, najważniejszym czynnikiem jest zapewnienie niezawodności na najwyższym poziomie. Pierwszy trening na Hungaroringu mógł w tym kontekście wyglądać niepokojąco, ponieważ Lance Stroll musiał zatrzymać się z powodu awarii tylnego lewego zawieszenia.

Jak się zapewne domyślacie, wszyscy w zespole, teraz - gdy my tu rozmawiamy - gorączkowo starają się zrozumieć, co konkretnie poszło źle - kontynuuje Newey. Dopiero gdy to zrozumiemy, będziemy mogli skomentować nasze dalsze działania, ale oczywiście musimy mieć gotową pozycję do drugiego treningu.

Fernando Alonso był z kolei podczas pierwszego treningu proszony przez zespół o trzymanie się z dala od krawężników. Zdaniem Newey'a, nie miało to jednak nic wspólnego z awarią, do której doszło w drugim samochodzie Astona. Unikanie krawężników wynikało przede wszystkim z tego, że dopiero zaczynamy zbierać dane aerodynamiczne. Gdy próbujesz to robić, nie chcesz zakłóceń, jakie powodują krawężniki.

Niespójność zniekształca dane.

Do pewnego stopnia problemem Astona Martina ponownie stały się wibracje, które kilkakrotnie na początku sezonu zmuszały kierowców zespołu do przedwczesnego wycofania się z rywalizacji. Newey dał jednak jasno do zrozumienia, że nie jest osobą, do której powinny być kierowane pytania w tej kwestii. Drgania, tak, to tak naprawdę jest pytanie do Hondy. Widzą to w danych i pracują już nad rozwiązaniem.