Vowles: System niebieskich flag po prostu nie działał

Szef Williamsa przyznał, że zespół ponosi odpowiedzialność za kolizję Sainza z Piastrim.
04.08.2617:29
Karol Kos
12wyświetlenia
Embed from Getty Images

James Vowles szczegółowo wyjaśnił okoliczności kolizji Carlosa Sainza z Oscarem Piastrim, do której doszło podczas Grand Prix Węgier.

Szef Williamsa przyznał, że zespół mógł lepiej poprowadzić swojego kierowcę, ale jednocześnie wskazał na problemy z automatycznym systemem niebieskich flag FIA. Do incydentu doszło podczas dublowania, gdy Piastri prowadził w wyścigu. Po kolizji Sainz otrzymał karę pięciu sekund, a Australijczyk ostatecznie wycofał się z rywalizacji z powodu awarii skrzyni biegów.

Vowles nie próbował zrzucać odpowiedzialności na swojego kierowcę. Grand Prix Węgier było dla nas bardzo frustrujące. Walczyliśmy na końcu stawki, a potem doszło do kontaktu z liderem wyścigu. To odpowiedzialność zespołu, a nie Carlosa. Musimy być lepiej przygotowani na sytuacje, w których systemy FIA zawodzą. Takie awarie będą się zdarzać i musimy mieć skuteczniejsze procedury na takie przypadki - podkreślił.

Według Vowlesa źródłem zamieszania była awaria automatycznego systemu GPS odpowiedzialnego za niebieskie flagi. Normalnie kierowca otrzymuje ostrzeżenie, gdy lider zbliży się na około 1,6 sekundy, a przy różnicy 1,2 sekundy aktywowany jest oficjalny sygnał niebieskiej flagi. Na Hungaroringu system przestał jednak działać. Początkowo rolę systemu przejęli sędziowie pokazujący tradycyjne niebieskie flagi, a następnie wykorzystano migające panele świetlne. Problem polegał na tym, że nie wskazywały one, którego kierowcy dotyczą.

Na Węgrzech wystąpiły dwa problemy. System niebieskich flag po prostu nie działał. Przez pewien czas polegaliśmy wyłącznie na sędziach pokazujących flagi, co nie jest łatwe, ponieważ trudno im idealnie ocenić moment pojawienia się samochodów. Później uruchomiono migające panele świetlne, ale nie wskazywały one, który kierowca powinien ustąpić miejsca - wyjaśnił.

Dodatkowe zamieszanie wywołała walka pomiędzy Fernando Alonso i Carlosem Sainzem. Vowles tłumaczy, że Alonso początkowo był samochodem zobowiązanym do przepuszczenia Piastriego, jednak podczas ataku na Sainza role obu kierowców nieustannie się zmieniały. Fernando przez długi czas znajdował się przed Oscarem i to on powinien był wcześniej ustąpić miejsca. Zamiast tego zaatakował Carlosa w pierwszym zakręcie. W tym momencie Carlos znalazł się za nim i sytuacja całkowicie się zmieniła. Kilka chwil później znowu był przed Fernando, a następnie wszystko odwróciło się ponownie. To właśnie sprawiło, że cała sytuacja była tak skomplikowana.

Szef Williamsa przyznał jednak, że zespół również popełnił błąd komunikacyjny. Poinformowaliśmy Carlosa przed pierwszym zakrętem, że Oscar się zbliża. Powinniśmy jednak przekazać mu tę informację ponownie, gdy jechał obok Fernando przed drugim zakrętem. Właśnie dlatego mówię o naszej odpowiedzialności - wyjaśnił.

Vowles stanowczo odrzucił sugestie, że Williams próbował celowo blokować lidera wyścigu. Mam nadzieję, że widać, iż nie była to próba zablokowania Oscara. W tamtym momencie sytuacja była znacznie bardziej skomplikowana, ponieważ przed nim znajdował się jeszcze inny samochód, który prawdopodobnie powinien był ustąpić miejsca wcześniej - podsumował 47-latek.