Russell: Po prostu nie byłem wystarczająco szybki
Brytyjczyk na mecie wyścigu w Austin stracił do Antonellego blisko 55 sekund.
26.10.2610:16
10wyświetlenia
Embed from Getty Images
George Russell przyznał, że nie rozumie przyczyn swojej słabej formy podczas Grand Prix Stanów Zjednoczonych. Podczas gdy jego zespołowy partner Kimi Antonelli odniósł przekonujące zwycięstwo po starcie z pole position, Brytyjczyk zajął dopiero ósme miejsce, tracąc kolejne punkty w klasyfikacji mistrzostw świata.
Russell rozpoczynał wyścig na torze Circuit of the Americas z szóstej pozycji, ale już na pierwszym okrążeniu otrzymał pięciosekundową karę za uzyskanie przewagi poprzez opuszczenie toru. Do incydentu doszło w zakręcie numer 12, gdzie Brytyjczyk bronił się przed Oscarem Piastrim, wyjechał poza tor i powrócił na niego przed kierowcą McLarena.
Kara nie miała jednak decydującego wpływu na końcowy rezultat. Bez doliczonych pięciu sekund Russell zostałby sklasyfikowany na siódmym miejscu, zdobywając zaledwie dwa punkty więcej. Zapytany przez Sky Sports o przyczyny swoich problemów, kierowca Mercedesa nie potrafił wskazać konkretnego powodu.
Problemy Brytyjczyka pojawiły się pomimo niedawnych poprawek wprowadzonych do modelu W17. Russell już wcześniej zwracał uwagę, że samochód ma bardzo wąski zakres optymalnych ustawień, co utrudnia uzyskiwanie powtarzalnych osiągów. Od Grand Prix Malezji, podczas którego Mercedes wprowadził zmodyfikowany pakiet, wyniki obu kierowców wyraźnie się różnią.
Antonelli zajął wówczas drugie miejsce za Maxem Verstappenem, natomiast Russell jechał po trzecią pozycję, zanim awaria jednostki napędowej zmusiła go do wycofania się z wyścigu. W Singapurze Antonelli ponownie stanął na podium, zajmując trzecie miejsce, podczas gdy Russell był dziewiąty. Po Grand Prix Stanów Zjednoczonych Brytyjczyk ma już za sobą trzy kolejne wyścigi bez miejsca na podium.
Russell przyznał, że w Austin największe trudności sprawiała mu jazda na pierwszym komplecie opon. Po zmianie ogumienia na twarde przez krótki czas był jednak w stanie dorównywać tempem zespołowemu partnerowi.
Zwycięstwo w Austin pozwoliło Antonellemu powiększyć przewagę nad Russellem do 123 punktów. Na pięć rund przed końcem sezonu do zdobycia pozostaje maksymalnie 125 punktów, więc Włoch może zapewnić sobie tytuł już podczas Grand Prix Meksyku. Russell ma zaledwie punkt przewagi nad trzecim Lewisem Hamiltonem i sześć nad czwartym Maxem Verstappenem. Mercedes prowadzi natomiast w klasyfikacji konstruktorów ze 133-punktową przewagą nad Ferrari.
George Russell przyznał, że nie rozumie przyczyn swojej słabej formy podczas Grand Prix Stanów Zjednoczonych. Podczas gdy jego zespołowy partner Kimi Antonelli odniósł przekonujące zwycięstwo po starcie z pole position, Brytyjczyk zajął dopiero ósme miejsce, tracąc kolejne punkty w klasyfikacji mistrzostw świata.
Russell rozpoczynał wyścig na torze Circuit of the Americas z szóstej pozycji, ale już na pierwszym okrążeniu otrzymał pięciosekundową karę za uzyskanie przewagi poprzez opuszczenie toru. Do incydentu doszło w zakręcie numer 12, gdzie Brytyjczyk bronił się przed Oscarem Piastrim, wyjechał poza tor i powrócił na niego przed kierowcą McLarena.
Kara nie miała jednak decydującego wpływu na końcowy rezultat. Bez doliczonych pięciu sekund Russell zostałby sklasyfikowany na siódmym miejscu, zdobywając zaledwie dwa punkty więcej. Zapytany przez Sky Sports o przyczyny swoich problemów, kierowca Mercedesa nie potrafił wskazać konkretnego powodu.
Po prostu nie byłem wystarczająco szybki. Muszę spróbować zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. To dziwne, kiedy tak bardzo odstajesz od tempa. Mam nadzieję, że gdzieś znajdziemy odpowiedzi, bo na razie ich nie mam- przyznał Russell.
Problemy Brytyjczyka pojawiły się pomimo niedawnych poprawek wprowadzonych do modelu W17. Russell już wcześniej zwracał uwagę, że samochód ma bardzo wąski zakres optymalnych ustawień, co utrudnia uzyskiwanie powtarzalnych osiągów. Od Grand Prix Malezji, podczas którego Mercedes wprowadził zmodyfikowany pakiet, wyniki obu kierowców wyraźnie się różnią.
Antonelli zajął wówczas drugie miejsce za Maxem Verstappenem, natomiast Russell jechał po trzecią pozycję, zanim awaria jednostki napędowej zmusiła go do wycofania się z wyścigu. W Singapurze Antonelli ponownie stanął na podium, zajmując trzecie miejsce, podczas gdy Russell był dziewiąty. Po Grand Prix Stanów Zjednoczonych Brytyjczyk ma już za sobą trzy kolejne wyścigi bez miejsca na podium.
Russell przyznał, że w Austin największe trudności sprawiała mu jazda na pierwszym komplecie opon. Po zmianie ogumienia na twarde przez krótki czas był jednak w stanie dorównywać tempem zespołowemu partnerowi.
Na pierwszym przejeździe nasze tempo nie było dobre. Kiedy jednak wyjechałem z boksów na twardych oponach, przez około sześć okrążeń uzyskiwałem czasy podobne do Kimiego. Później dogoniłem Oscara i po prostu nie mogłem go wyprzedzić. Sześć dobrych okrążeń i pięćdziesiąt słabych. Chcę zrozumieć, dlaczego na pierwszym przejeździe byliśmy tak wolni. Kara również była trochę absurdalna, ale po tak nieudanym weekendzie to jeden z moich mniejszych problemów- zapewniał Brytyjczyk.
Zwycięstwo w Austin pozwoliło Antonellemu powiększyć przewagę nad Russellem do 123 punktów. Na pięć rund przed końcem sezonu do zdobycia pozostaje maksymalnie 125 punktów, więc Włoch może zapewnić sobie tytuł już podczas Grand Prix Meksyku. Russell ma zaledwie punkt przewagi nad trzecim Lewisem Hamiltonem i sześć nad czwartym Maxem Verstappenem. Mercedes prowadzi natomiast w klasyfikacji konstruktorów ze 133-punktową przewagą nad Ferrari.
Najważniejsze jest dla mnie zdobycie mistrzostwa konstruktorów. Oczywiście chciałbym zakończyć sezon jako najlepszy z pozostałych kierowców, ale drugie, trzecie czy piąte miejsce nie daje mistrzostwa świata- podsumował Russell.