Horner: Lotus musi kontrolować Grosjeana
Postawa Francuza martwi szefa zespołu Red Bull Racing
08.10.1213:18
3152wyświetlenia

Szef zespołu Red Bull, Christian Horner, wzywa Lotusa do utrzymania większej kontroli nad Romainem Grosjeanem po jego ostatniej kolizji na pierwszym okrążeniu.
Francuz uderzył w tył bolidu Marka Webbera na drugim zakręcie Grand Prix Japonii, po czym został nazwany przez Australjczyka 'wariatem pierwszego okrążenia'.
Webber po wyścigu udał się do jednostek Lotusa w padoku na torze Suzuka aby porozmawiać z Grosjeanem osobiście i wyładować swą energię za wypadek, którego można było w stu procentach uniknąć.
W kolejnej fali krytyki Grosjeana, który został ukarany brakiem możliwości wzięcia udziału w Grand Prix Włoch za spowodowanie kolizji w Belgii, Horner przyznał, że zadaniem Lotusa jest uporządkować i zainterweniować w kwestii ich kierowcy.
Miejmy nadzieję, że po tym incydencie będzie pamiętał o tym, co zrobił - albo jego zespół będzie musiał mieć nad nim większą kontrolę- wyjaśnia Horner.
Grosjean jest zdolny do robienia tego czegoś, a z pewnością jest szybkim kierowcą, jednak tak wiele wypadków jest niedopuszczalnych na takim poziomie.
On naprawdę musi to przemyśleć, albo ekipa musi z nim porozmawiać, ponieważ jest to niebezpieczne nie tylko dla innych, ale także bardzo kosztowne dla niego i jego zespołu, który traci przez to wiele punktów - włączając w to niewinne ofiary, które ma na swoim koncie.
Horner przyznał, że największym zmartwieniem Red Bulla i powodem tak dużej złości Webbera był fakt, że Grosjean wydaje się nie wyciągnął żadnej nauczki ze swojej kary na Monzie.
Myślę, że Mark ma prawo do wyrażenia swoich emocji, a ze strony Grosjeana był to całkowicie zły osąd. Najważniejsze po popełnieniu błędu jest wyciągnięcie z tego lekcji, a najbardziej rozczarowującą rzeczą jest fakt, że ten wypadek powtórzył się i był niesamowicie kosztowny dla Marka, ale także Hamiltona i Alonso na Spa, oraz wielu kierowców wcześniej w tym roku. Najbardziej martwi mnie fakt, że wygląda na to, iż nie uczy się na swoich błędach.
Źródło: autosport.com
KOMENTARZE