Horner: Wrócę tylko do projektu, który może wygrywać
Były szef Red Bulla łączony jest z przejęciem zespołu Alpine.
04.02.2612:32
32wyświetlenia
Embed from Getty Images
Były szef Red Bulla, Christian Horner, dał jak dotąd najmocniejszy sygnał, że chce wrócić do Formuły 1. Brytyjczyk przyznał, że ma w F1
W czasach rządów Hornera, Red Bull święcił dwa okresy dominacji, zdobywając osiem tytułów mistrza świata kierowców oraz sześć mistrzostw konstruktorów. W lipcu ubiegłego roku 52-latek zapłacił jednak cenę za spadek formy zespołu oraz narastające napięcia polityczne w strukturach Red Bulla - austriackie kierownictwo marki zastąpiło go szefem Racing Bulls, Laurentem Mekiesem.
Występując w sobotę na European Motor Show w Dublinie, Horner po raz pierwszy tak otwarcie odniósł się do możliwości powrotu.
Horner nie ukrywał, że mimo wszystko tęskni za środowiskiem Formuły 1.
Jednocześnie 52-latek zaznaczył, że nie odczuwa presji, by wracać za wszelką cenę.
Od momentu odejścia Hornera spekulacje na temat jego przyszłości nie ustają. Wiadomo, że od wiosny będzie mógł dołączyć do dowolnego rywala Red Bulla. Ponieważ Brytyjczyk jest zainteresowany objęciem udziałów właścicielskich w kolejnym projekcie, najbardziej realnym scenariuszem wydaje się zebranie grupy inwestorów i wejście kapitałowe do zespołu.
Na tym tle najczęściej wymienia się Alpine. Mniejszościowy udziałowiec zespołu, Otro Capital, chce sprzedać swoje 24 procent udziałów i - jak się uważa - w ostatnich tygodniach kontaktował się z Hornerem. Alternatywą dla Brytyjczyka jest przeczekanie sezonu 2026 i obserwowanie, czy na rynku pojawią się inne okazje.
Sam Horner potwierdził, że prowadzi rozmowy w całej stawce i przyznał, że doniesienia łączące go z Alpine, Astonem Martinem czy Ferrari są dla niego pochlebne.
Były szef Red Bulla, Christian Horner, dał jak dotąd najmocniejszy sygnał, że chce wrócić do Formuły 1. Brytyjczyk przyznał, że ma w F1
niedokończone sprawy, ale podkreślił, że interesuje go wyłącznie projekt zdolny do walki o zwycięstwa.
W czasach rządów Hornera, Red Bull święcił dwa okresy dominacji, zdobywając osiem tytułów mistrza świata kierowców oraz sześć mistrzostw konstruktorów. W lipcu ubiegłego roku 52-latek zapłacił jednak cenę za spadek formy zespołu oraz narastające napięcia polityczne w strukturach Red Bulla - austriackie kierownictwo marki zastąpiło go szefem Racing Bulls, Laurentem Mekiesem.
Występując w sobotę na European Motor Show w Dublinie, Horner po raz pierwszy tak otwarcie odniósł się do możliwości powrotu.
Czuję, że mam niedokończone sprawy w Formule 1. To nie zakończyło się w sposób, w jaki chciałbym, żeby się zakończyło. Ale nie wrócę do czegokolwiek. Wrócę tylko do czegoś, co może wygrywać. Nie chcę wracać do padoku, jeśli nie miałbym tam nic konkretnego do zrobienia.
Horner nie ukrywał, że mimo wszystko tęskni za środowiskiem Formuły 1.
Tęsknię za sportem, za ludźmi, za zespołem, który zbudowałem. Spędziłem dwadzieścia jeden niesamowitych lat w Formule 1. To był świetny okres - wiele zwycięstw, mistrzostw i praca z fantastycznymi kierowcami, inżynierami oraz partnerami.
Jednocześnie 52-latek zaznaczył, że nie odczuwa presji, by wracać za wszelką cenę.
Nie muszę wracać. Mógłbym zakończyć karierę już teraz. Jeśli wrócę, to tylko przy odpowiedniej okazji: do pracy z ludźmi, którzy chcą wygrywać i dzielą tę samą ambicję. Chciałbym być partnerem, a nie tylko najemnym pracownikiem. Zobaczymy, jak to się potoczy. Nie spieszę się.
Od momentu odejścia Hornera spekulacje na temat jego przyszłości nie ustają. Wiadomo, że od wiosny będzie mógł dołączyć do dowolnego rywala Red Bulla. Ponieważ Brytyjczyk jest zainteresowany objęciem udziałów właścicielskich w kolejnym projekcie, najbardziej realnym scenariuszem wydaje się zebranie grupy inwestorów i wejście kapitałowe do zespołu.
Na tym tle najczęściej wymienia się Alpine. Mniejszościowy udziałowiec zespołu, Otro Capital, chce sprzedać swoje 24 procent udziałów i - jak się uważa - w ostatnich tygodniach kontaktował się z Hornerem. Alternatywą dla Brytyjczyka jest przeczekanie sezonu 2026 i obserwowanie, czy na rynku pojawią się inne okazje.
Sam Horner potwierdził, że prowadzi rozmowy w całej stawce i przyznał, że doniesienia łączące go z Alpine, Astonem Martinem czy Ferrari są dla niego pochlebne.
To fascynujące, bo od momentu odejścia z Red Bulla to pierwszy raz, kiedy w ogóle rozmawiam z mediami. Odwiedzałem każdy zespół Formuły 1 - od końca stawki, przez środek, aż po jej czoło. Wszędzie czuć ciekawość: co dalej zrobię, dokąd pójdę. Prawda jest taka, że do wiosny i tak nie mogę nic zrobić. Ale miło jest być łączonym z tyloma zespołami.