Perez: To była w całości moja wina

Meksykanin przeprosił zespołowego partnera za spowodowanie kolizji w Chinach.
18.03.2616:47
Karol Kos
52wyświetlenia
Embed from Getty Images

Sergio Perez wziął odpowiedzialność za kontakt z zespołowym partnerem - Valtterim Bottasem - do którego doszło na pierwszym okrążeniu wyścigu o Grand Prix Chin.

Debiutancki sezon Cadillaca przynosi kolejne trudne momenty. Podczas Grand Prix Chin doszło do kolizji między zespołowymi partnerami - Sergio Perezem i Valtterim Bottasem. Do incydentu doszło na początku wyścigu, w ciasnym trzecim zakręcie. Perez próbował zaatakować Bottasa po wewnętrznej, ale zabrakło miejsca. Meksykanin najechał na krawężnik, uderzył w bok samochodu Fina i obrócił się.

Sam zainteresowany nie miał wątpliwości, kto zawinił. To była w całości moja wina - przyznał Perez. Zobaczyłem lukę i spróbowałem, ale patrząc na to teraz, Valtteri nie miał gdzie uciec. Skończyło się to tym, że obróciłem się i straciłem dużo czasu.

Perez miał jednak sporo szczęścia - szybko dogonił stawkę dzięki neutralizacji. Jak jednak dodaje, później wystąpiły pewne problemy z samochodem. W drugim przejeździe byłem blisko wyprzedzenia Valtteriego, miałem już tryb wyprzedzania, ale straciłem silnik i baterię. Straciłem wtedy kilka sekund, a później jeszcze kilkanaście.

Pomimo przeciwności, Cadillac dowiózł oba samochody do mety - co na tym etapie sezonu można uznać za sukces. Bottas ukończył wyścig na 13. miejscu, Perez był 15. Meksykanin podkreśla jednak, że zespół ma sporo do poprawy.

Pozytywne jest to, że oba samochody dojechały do mety. Negatywne - że mamy dużo pracy, żeby nie tracić pozycji i być lepiej przygotowani. Tak to powinno wyglądać. Nie było żadnych złych intencji, więc trzeba po prostu przeprosić i przyznać się do błędu. Czasem popełniasz błędy. Tym razem stało się to kosztem Valtteriego.

Bottas, mimo uszkodzeń, nie ma pretensji do zespołowego kolegi. Straciłem spory fragment podłogi po lewej stronie, więc to na pewno nie pomogło. Poczułem kontakt, ale nawet nie wiedziałem, że on tam jest. Jak na drugi wyścig zespołu - to dobry wynik. Jesteśmy blisko punktów.

Choć blisko to w praktyce oznaczało ponad 40 sekund straty do dziesiątego miejsca, Cadillac może być zadowolony z jednego - oba samochody dojechały do mety, co w obecnej sytuacji zespołu wcale nie jest oczywistością.

Bottas nie ukrywa jednak, że przed zespołem jeszcze długa droga. Możemy walczyć głównie z Aston Martinem. Jeśli chcemy bić inne zespoły, potrzebujemy więcej osiągów.