Grosjean: Widziałem, że nadchodzi śmierć

Francuz ujawnił, że przebywając w ogniu myślał o wypadku Laudy oraz o swoich dzieciach.
01.12.2014:32
Mateusz Szymkiewicz
2271wyświetlenia
Embed from Getty Images

Romain Grosjean przyznał, że przebywając w środku pożaru po wypadku z Grand Prix Bahrajnu, obawiał się śmierci.

Francuz doprowadził do kontaktu z Daniiłem Kwiatem na pierwszym okrążeniu wyścigu na torze Sakhir. W rezultacie jego samochód został skierowany w stronę barier, w które uderzył z prędkością 221 kilometrów na godzinę. Jego Haas VF-20 został rozerwany na pół, a także doszło do wybuchu pożaru, w którym Grosjean spędził prawie 30 sekund.

34-latek został skierowany do szpitala, gdzie oprócz oparzeń dłoni oraz stóp nie zdiagnozowano innych urazów. Pomimo wcześniejszej zgody lekarzy na opuszczenie placówki już we wtorek, Grosjean pozostanie na obserwacji kolejną noc. Z kolei Haas potwierdził, że w Grand Prix Sakhiru samochód Francuza poprowadzi Pietro Fittipaldi.

Nie wiem, czy słowo cud może zostać użyte, ale w każdym razie muszę powiedzieć, że to nie był jeszcze mój czas - powiedział Romain Grosjean w wywiadzie dla telewizji TF1. Wydawało mi się, że trwało to znacznie dłużej niż 28 sekund. Dostrzegłem, że cały mój wizjer jest pomarańczowy, a po lewej stronie samochodu są płomienie. Myślałem o wielu rzeczach, wliczając w to wypadek Nikiego Laudy. Byłem przekonany, że nie może się to tak skończyć, nie teraz. Nie zakończę mojej przygody z Formułą 1 w ten sposób. Powiedziałem sobie, że muszę się stąd wydostać dla moich dzieci. Włożyłem dłonie w ogień, więc od razu poczułem pożar. Kiedy wydostałem się, ktoś pociągnął mnie za kombinezon, więc wiedziałem już, że jestem na zewnątrz.

Usłyszałem bardzo mocne słowa od moich dzieci. Najstarsze z nich, Sacha, który ma siedem lat, podchodzi do tego racjonalniej i stara się to zrozumieć. Najmłodsze z nich przygotowało dla mnie rysunek z napisem «Na oparzenia dłoni mojego tatusia». Najbardziej martwiłem się o moją rodzinę oraz przyjaciół, a także o dzieci, które są moim największym źródłem dumy i energii. Na samym końcu pomyślałem o sobie. Z pewnością psycholog będzie musiał wykonać pewną pracę, ponieważ naprawdę widziałem, że nadchodzi śmierć. Nawet w Hollywood nie jesteś w stanie stworzyć takich ujęć. To największy wypadek, jaki widziałem w życiu. Samochód zaczął płonąć, wybuchł, a potem jeszcze baterie znalazły się w ogniu. Dodało to wiele energii do uderzenia.

Grosjean dodał, że jego celem jest powrót do startów w F1 od Grand Prix Abu Zabi. Powiedziałbym, że jestem szczęśliwy będąc żywym, ale widzę to nieco inaczej. Jest też potrzeba powrotu do samochodu. Jeśli będzie to możliwe, chcę to zrobić już w Abu Zabi, by zakończyć w inny sposób moją przygodę z Formułą 1. To było prawie jak ponowne narodzenie. Wyjście z płomieni będzie czymś, co naznaczy moje życie na zawsze. Jest wokół mnie wiele osób, które pokazały mi miłość i poruszyły mnie. Czasem zdarza się, że mam łzy w oczach.