Russell: Nigdy w siebie nie zwątpiłem

28-latek jest również zadowolony z najnowszego pakietu poprawek Mercedesa.
23.05.2612:37
Maciej Wróbel
36wyświetlenia
Embed from Getty Images

George Russell przyznał po zdobyciu pole position do sobotniego sprintu w Montrealu, że nigdy w siebie nie zwątpił.

Po kilku rundach, w których musiał ulegać młodszemu koledze i zarazem rywalowi w walce o tytuł - Kimiemu Antonellemu - Russell odpowiedział wreszcie zwycięstwem w kwalifikacjach do sprintu w Kanadzie. Brytyjczyk w końcowym rozrachunku wyprzedził Włocha o 0,068 sekundy.

To była idealna odpowiedź Russella właśnie w weekend, który w mediach był powszechnie uznawany za kluczowy dla Brytyjczyka po trudnym początku sezonu, który zaczynał jako zdecydowany faworyt do tytułu.

To zdecydowanie świetne uczucie po tak trudnym Grand Prix Miami, ale nigdy w siebie nie zwątpiłem. Wiem, co jestem w stanie zrobić - powiedział Russell. Miami oczywiście było dość unikalne. Ten tor tutaj jest zaś świetny, z wysoką przyczepnością. Czujesz, że jeździsz tutaj prawdziwym bolidem F1, czyli jest tak, jak powinno być.

Cieszę się, że wszystko poszło dziś jak należy.

Szef zespołu Mercedesa, Toto Wolff, w rozmowie ze Sky Sports F1 dodał: Ten weekend dopiero się rozkręca, ale dobrze jest widzieć, że mamy tempo, podobnie jak pewność siebie George'a.

Ja nigdy w niego nie zwątpiłem, my nigdy nie zwątpiliśmy. Miami to po prostu zły tor [dla niego].

W Montrealu Mercedes korzysta z pierwszego w tym sezonie sporego pakietu poprawek. Russell przyznaje, że ulepszenia zdają egzamin, jednocześnie licząc na stopniowe powiększanie przewagi nad resztą stawki w kolejnych sesjach.

Na pewno wrażenia są świetne. Zespół wykonał fantastyczną robotę, wykonując ten krok naprzód - kontynuuje Brytyjczyk. Oczywiście widzieliśmy, jak bardzo w Miami zbliżył się McLaren. Ferrari także było blisko. Na takim torze to naprawdę świetna robota, więc cieszę się, że mamy to w samochodzie.

Cieszę się, że znów jestem na pierwszym miejscu. Minęło trochę czasu, ale oczywiście teraz koncentrujemy się już przede wszystkim na jutrzejszym dniu.

Andrea Kimi Antonelli przyznał z kolei, że popełnił błąd na swoim finałowym kółku w SQ3, przez co nieznacznie przegrał walkę o pole position. Okrążenie było raczej słabe, na pewno nie było czyste. Popełniłem błąd i to mnie wybiło z rytmu - powiedział 19-latek.

Potem zdecydowałem się na kółko na miękkich oponach bez przygotowania. Opony były dość zimne, ale udało się zająć drugie miejsce, więc z pewnością mamy potencjał. Przywieźliśmy tu pewne ulepszenia, ale ciągle uczymy się tego pakietu, a balans też nieco uległ zmianie.

Ogólnie wygląda jednak na to, że znów mamy przewagę - dodał lider mistrzostw świata.