Sainz: Jestem sfrustrowany okolicznościami z Q3

Hiszpan jest zdania, iż dysponował tempem umożliwiającym walkę o pole position.
22.05.2118:27
Nataniel Piórkowski
1084wyświetlenia
Embed from Getty Images

Carlos Sainz czuje, że był w stanie pokonać zespołowego kolegę - Charlesa Leclerca w walce o pierwsze pole startowe do Grand Prix Monako.

Leclerc prowadził w klasyfikacji Q3 po świetnym czasie z pierwszego przejazdu, ale później rozbił swój bolid w trzecim sektorze. Czerwone flagi przeszkodziły pozostałym kierowcom w poprawie wyników, co szczególnie pokrzyżowało szyki Sainzowi, który od początku weekendu prezentował bardzo konkurencyjne tempo.

Prawdę mówiąc jestem bardzo rozczarowany. Ciężko to zaakceptować, pogodzić się z tym. Nie każdego dnia ma się szansę zdobyć pole position w Monako a dzisiaj z całą pewnością miałem tempo, aby tego dokonać. Ze względu na okoliczności nie miałem nawet szans, aby o nie powalczyć. Możecie sobie tylko wyobrazić, jak bardzo frustrujący jest dla mnie ten dzień.

Zapytany o to, jak szybkie mogło być jego ostatnie szybkie okrążenie, Sainz odparł: Cóż, przede wszystkim na pierwszym przejeździe straciłem trochę czasu w porównaniu do mojego najlepszego kółka. Wiedziałem, że przy ewolucji nawierzchni w moim zasięgu jest czas na poziomie 1m10,1s-1m10,2s.

Na pierwszym okrążeniu miałem przed sobą dużo bolidów. Już w pierwszym zakręcie natknąłem się na Pereza, który nie ustąpił mi miejsca. Straciłem przez to jedną dziesiątą sekundy. Później jechałem już bardzo szybko, ale w trzynastym zakręcie ujrzałem żółtą flagę i musiałem zrezygnować. Od początku weekendu jestem w dobrej formie i miałem tempo, aby wygrać te kwalifikacje.

Zacznę wyścig z czwartego miejsca, więc nawet nie w pobliżu pole position. Przystępując do tej czasówki sądziłem, że w naszym zasięgu jest pierwsze pole startowe i zwycięstwo. Teraz muszę zadowolić się czwartą pozycją, daleką od tej na której mógłbym być.

Hiszpan nie jest sfrustrowany tym, że za przerwanie sesji odpowiadał jego kolega z zespołu. Nie mogę gniewać się na Charlesa. Wszyscy jedziemy tutaj na limicie, wszyscy naciskamy. Możecie sobie tylko wyobrazić, że w niemal każdym zakręcie szorujemy o bariery. To najszybsze bolidy w historii tego sportu. Tego typu rzeczy po prostu mogą się zdarzyć.

Jestem bardzo podenerwowany okolicznościami, przez które nie miałem okazji, aby po raz pierwszy w życiu stanąć do walki o pole position. W dodatku w Monako, dla Ferrari. Nawet nie dostałem szansy przejechania pełnego szybkiego okrążenia.