Briatore: Ze składem Alpine wstrzymamy się do decyzji Mercedesa
Zespół chce być gotowy do przechwycenia George'a Russella lub Kimiego Antonellego.
28.05.2618:30
79wyświetlenia
Embed from Getty Images
Flavio Briatore ujawnił, że wstrzyma się z wyborem składu Alpine na sezon 2027, do momentu, w którym Mercedes oficjalnie potwierdzi swoich kierowców.
Niemiecki zespół teoretycznie dysponuje wolnymi miejscami na przyszłoroczne zmagania, zatrzymując George'a Russella i Kimiego Antonellego tylko do końca tego roku. W rzeczywistości umowy Brytyjczyka oraz Włocha z Mercedesem posiadają klauzule, które po aktywowaniu przez ekipę zapewnią im dalsze starty w Formule 1.
Duża elastyczność stajni z Brackley ma wynikać z niejasnego statusu Maksa Verstappena w Red Bullu. Holender będąc poza pierwszą dwójką mistrzostw od letniej przerwy będzie mógł skrócić swój kontrakt, który obowiązuje do 2028 roku. Czterokrotny czempion ma brać pod uwagę zmianę barw lub nawet odejście z Formuły 1.
Jak ujawnił doradca Alpine - Flavio Briatore, decyzja o składzie jego zespołu na sezon 2027 zapadnie dopiero po wyborze kierowców przez Mercedesa. Włoch zasugerował w ten sposób, iż chce być gotowy na pojawienie się na rynku George'a Russella lub Kimiego Antonellego.
Zrozumiałe, że jako jedyny pewny miejsca na sezon 2027 może być Pierre Gasly, którego umowa z Alpine ma wykraczać poza ten rok. Z kolei Franco Colapinto, który ma za sobą fatalną zeszłoroczną kampanię, w ostatnich dwóch rundach był szybszym z kierowców francuskiego zespołu.
Flavio Briatore zapytany o ostatnie postępy Argentyńczyka, odparł:
Flavio Briatore ujawnił, że wstrzyma się z wyborem składu Alpine na sezon 2027, do momentu, w którym Mercedes oficjalnie potwierdzi swoich kierowców.
Niemiecki zespół teoretycznie dysponuje wolnymi miejscami na przyszłoroczne zmagania, zatrzymując George'a Russella i Kimiego Antonellego tylko do końca tego roku. W rzeczywistości umowy Brytyjczyka oraz Włocha z Mercedesem posiadają klauzule, które po aktywowaniu przez ekipę zapewnią im dalsze starty w Formule 1.
Duża elastyczność stajni z Brackley ma wynikać z niejasnego statusu Maksa Verstappena w Red Bullu. Holender będąc poza pierwszą dwójką mistrzostw od letniej przerwy będzie mógł skrócić swój kontrakt, który obowiązuje do 2028 roku. Czterokrotny czempion ma brać pod uwagę zmianę barw lub nawet odejście z Formuły 1.
Jak ujawnił doradca Alpine - Flavio Briatore, decyzja o składzie jego zespołu na sezon 2027 zapadnie dopiero po wyborze kierowców przez Mercedesa. Włoch zasugerował w ten sposób, iż chce być gotowy na pojawienie się na rynku George'a Russella lub Kimiego Antonellego.
Nie wiemy co wydarzy się w Mercedesie- powiedział Briatore w rozmowie z The Race.
Nie mamy pojęcia, czy zdołają pozyskać Maksa lub kogoś innego. Zobaczymy co się tam wydarzy, nim podejmiemy własne decyzje.
Zrozumiałe, że jako jedyny pewny miejsca na sezon 2027 może być Pierre Gasly, którego umowa z Alpine ma wykraczać poza ten rok. Z kolei Franco Colapinto, który ma za sobą fatalną zeszłoroczną kampanię, w ostatnich dwóch rundach był szybszym z kierowców francuskiego zespołu.
Flavio Briatore zapytany o ostatnie postępy Argentyńczyka, odparł:
W ubiegłym roku każdy krytykował Colapinto, pytali mnie po co go brałem. Wszyscy uważali, że to wielki błąd. Wierzyłem jednak w jego talent. Spędziliśmy razem wiele czasu, rozmawiałem z nim i dostrzegłem coraz większą dojrzałość. W ubiegłym roku to ciągle był dzieciak. Pojawiła się na nim wielka presja, ponieważ nie wiedział, czy przed kolejnym wyścigiem nadal będzie w zespole. Teraz odzyskał spokój.
Wierzę, że Franco ma talent, by zostać czołowym kierowcą. W Kanadzie wykonał świetną pracę. W pierwszym treningu nie wyjechał na tor przez problemy z baterią, a mimo to zdołał zakwalifikować się w TOP10. To nie jest normalna sytuacja, by kierowca z taką łatwością wchodził na tak wysoki poziom. Na ten moment mamy w składzie Gasly'ego i Colapinto. Pierre zostaje z nami na sezon 2027, ponieważ podpisaliśmy z nim długoterminowy kontrakt. Zobaczymy co się wydarzy. Mam nadzieję, że Franco będzie wykonywał taką pracę do końca sezonu.
Mateusz Szymkiewicz