Binotto: Do tej pory uszkodzenia kosztowały nas 2,5 miliona euro

Szef Ferrari będzie domagał się wypracowania zmian w przepisach budżetowych.
10.08.2118:23
Nataniel Piórkowski
937wyświetlenia
Embed from Getty Images

Ferrari ujawniło, że w pierwszej połowie sezonu wydało na naprawy spowodowane uszkodzeniami swych bolidów 2,5 miliona euro.

Ze względu na limity budżetowe temat zniszczeń spowodowanych incydentami stał się jednym z najważniejszych punktów debaty, jaka toczy się w F1 po incydentach z Silverstone i Hungaroringu.

W tym roku limit podstawowych wydatków każdego z zespołów musi zamknąć się w 145 milionach dolarów. W przyszłym sezonie zostanie on zredukowany do 140 milionów a w 2023 do 135 milionów dolarów.

Binotto przyznał: Jeśli spojrzę na szkody, które ponieśliśmy od pierwszego wyścigu w Bahrajnie do ostatniego wyścigu na Węgrzech, to gdy wezmę pod uwagę wszystkie uszkodzenia do których doszło na torze, to straty z tego tytułu sięgają 2,5 miliona euro. To pokazuje, o jak znaczących kwotach mówimy a to dopiero połowa sezonu.

Kwota obejmuje wszystkie uszkodzenia - zarówno te wynikające z błędów kierowców Scuderii jak również szkody poniesione w wyniku incydentów z innymi kierowcami. To ogólne szkody. Czasem sami możemy doprowadzić do zniszczeń.

Suma podana przez Binotto nieznacznie przekracza 2 procent całkowitego limitu wydatków w sezonie 2021. Mamy pewien bufor na nieprzewidziane wypadki. Myślę, że jest on konieczny, bo nigdy nie wiadomo, jakie niespodzianki mogą czekać nas do końca roku - awarie i uszkodzenia.

Christian Horner z Red Bulla wzywa do tego, aby koszty napraw wynikających z incydentów ponosiły zespoły, których kierowcy zostali uznani winnymi doprowadzenia do kolizji.

Binotto proponuje alternatywną koncepcję, według której koszty napraw w tego typu przypadkach były wyłączane z ogólnej kwoty limitu budżetowego.

To istotny punkt. Wspomniałem o tych 2,5 miliona euro, aby pokazać, że jest to bardzo znacząca kwota. Czy powinniśmy rozważyć wdrożenie innego typu regulacji w takich przypadkach?.

To zasadna idea, ale obawiam się, że nie ma oczywistego rozwiązania. Na pewno jednak w kolejnych tygodniach podejmiemy w tej sprawie dyskusję z FIA, Formułą 1 oraz wszystkimi zespołami. Być może uda nam się wypracować jakiś plan na przyszłość.