Alonso: Sędziowie nie wykazali się konsekwencją

Zdaniem Hiszpana decyzje oficjeli FIA mogły zawieść amerykańskich fanów.
24.10.2123:54
Nataniel Piórkowski
1958wyświetlenia
Embed from Getty Images

Zdaniem Fernando Alonso sędziowie Grand Prix Stanów Zjednoczonych nie zachowali konsekwencji w ocenie incydentów związanych z przypadkami zyskiwania przewagi poza torem.

Kierowca Alpine był zaangażowany w trzy pojedynki, w trakcie których dochodziło do wyjazdów poza tor - do każdego z nich dochodziło w trakcie walki z kierowcami Alfy Romeo. Początkowo Hiszpan narzekał na manewr Kimiego Raikkonena, który pomimo wypchnięcia poza tor, zdołał wyprzedzić go na wyjeździe z T1.

Nieco później Alonso otrzymał polecenie oddania pozycji Antonio Giovinazziemu, po tym jak zyskał przewagę w prędkości korzystając z asfaltowego pobocza za długą prostą.

W kolejnym zdarzeniu to kierowca Alfy Romeo otrzymał ostre polecenie ustąpienia miejsca dwukrotnemu mistrzowi świata - także z powodu ataku przeprowadzonego poza granicami toru.

To były normalne pojedynki, ale wygląda na to, że zasady są nieco przypadkowe - skwitował Alonso po opuszczeniu kokpitu.

W transmisji telewizyjnej opublikowano fragment rozmowy pomiędzy dyrektorem sportowym Alpine - Alanem Permane a dyrektorem wyścigu - Michaelem Masim. Przedstawiciel teamu z Enstone próbował sugerować Australijczykowi stosowanie przez sędziów podwójnych standardów w ocenie podobnych incydentów. Oficjel FIA podkreślił jednak, że nie zgadza się ze stanowiskiem Brytyjczyka i jego zespołu.

Trzon stanowiska organu zarządzającego stanowił fakt, iż Raikkonen został zmuszony przez Alonso do wyjazdu poza tor, podczas gdy Alonso zyskał przewagę na poboczu bez ingerencji żadnego z rywali.

Sam Hiszpan szybko uciął temat w rozmowie z dziennikarzami: Jest jak jest. Niestety dla naszych fanów w Ameryce, ujrzeli dzisiaj widowisko, na które niczym sobie nie zasłużyli.