Russell: Cieszyłem się, że wyścig dobiega końca

Zdobywca P3 nie widzi możliwości szybkiego uporania się z problemem podbijania bolidu.
12.06.2216:48
Nataniel Piórkowski
1793wyświetlenia


George Russell poczuł wielką ulgę kończąc na podium ciężki wyścig w Azerbejdżanie.

Brytyjczyk skorzystał na awariach, do których doszło w bolidach kierowców Ferrari i po starcie z piątego pola przekroczył linię mety z trzecią lokatą.

Russell wyraził zadowolenie z osiągniętego wyniku, ale podkreślał, że jest on okupiony silnym bólem, do którego doprowadziło podskakiwanie bolidu na prostych.

Tak jak mówiłem już wcześniej, trzeba liczyć się w grze i korzystać z pojawiających się okazji. Dziękuję wszystkim w Brackley i Brixworth za ciężką pracę nad bolidem. Nie jest to dla nas łatwy rok. Mamy olbrzymie problemy z podbijaniem, ale cieszę się ze zdobycia miejsca na najniższym stopniu podium.

Wychowanek juniorskiego programu Mercedesa dodał, iż nie widzi nadziei na to, aby jego ekipa mogła sprawnie uporać się ze zjawiskiem, które nie tylko wpływa na tempo, ale także zagraża zdrowiu kierowców.

Byłem bardzo zadowolony z tego, że wyścig zbliża się do końca. Odbijałem się od asfaltu praktycznie w każdym zakręcie przez półtorej godziny. To było naprawdę brutalne doświadczenie. Musimy sobie z tym jakoś radzić. Będąc kierowcą, musisz to zaakceptować.

W najbliższym czasie nic się pod tym względem nie zmieni. Oczywiście jednak trwają rozmowy na ten temat. Zobaczymy, jak w dłuższej perspektywie będą kształtować się przepisy.

Zapytany o to, czy problem w ogóle może zostać rozwiązany, Russell zwrócił uwagę na dylematy związane z poszukiwaniem optymalnych ustawień, z którymi co weekend mierzy się Mercedes.

Nie wiem, jakie mogłoby być rozwiązanie. Wydaje mi się, że wszyscy znajdujemy się w podobnej sytuacji. Albo doświadczasz morświnowania i twój bolid podskakuje w górę i w dół, albo stosujesz prześwit z podłogą zawieszoną kilka milimetrów nad ziemią i okrążenie po okrążeniu szorujesz po asfalcie.