Joshua Durksen zwycięzcą sprintu F2 w Baku

Paragwajczyk nie miał sobie równych w drugiej połowie wyścigu.
14.09.2413:11
Maciej Wróbel
556wyświetlenia


Joshua Durksen odniósł przekonujące zwycięstwo w sprincie F2 na ulicach Baku. Kierowca zespołu AIX w połowie dystansu uporał się z prowadzącymi debiutantami - Mansellem i Minim - by nie dać szans rywalom na finiszu. Skład pierwszej trójki uzupełnili Jak Crawford oraz wspomniany Gabriele Mini.

Start okazał się szczególnie udany dla debiutantów. Ruszający z pole position Mansell bez trudu utrzymał prowadzenie po pierwszych zakrętach, podczas gdy Gabriele Mini zdołał wyprzedzić drugiego Jaka Crawforda i awansował na drugie miejsce. Crawford stracił także pozycję na rzecz Joshuy Durksena i był dopiero czwarty. Dalej, za Amerykaninem, plasowali się Maini, Martins, Maloney i Bortoleto. Ruszający z odległego, 20. pola Hadjar zdołał na pierwszym kółku zyskać cztery pozycje.

Mansell konsekwentnie utrzymywał prowadzenie, choć nie był w stanie odjechać drugiemu Miniemu na tyle, by Włoch nie mógł korzystać z systemu DRS. Generalnie cała pierwsza dziesiątka tworzyła pociąg DRS - różnice czasowe pomiędzy kierowcami wynosiły poniżej jednej sekundy, jednak nie obserwowaliśmy manewrów wyprzedzania w jej obrębie. Mini w końcu zdołal podkręcić tempo na szóstym kółku, by wreszcie skutecznie zaatakować Mansella w pierwszym zakręcie i zostać nowym liderem.

Okrążenie później ta sama sztuka udała się Durksenowi, po czym Paragwajczyk momentalnie znalazł się na ogonie prowadzącego Miniego. Nieco dalej, na półmetku rywalizacji różnice zaczęły się wreszcie powiększać, a kilku kierowców miało ewidentne problemy z utrzymaniem tempa - czas zaczął tracić Zane Maloney, który najpierw stracił szóste miejsce na rzecz Martinsa, by chwilę później znaleźć się pod presją ze strony walczącego o tytuł Gabriela Bortoleto.

Durksen tymczasem nie odpuszczał Miniemu i na początku 13. okrążenia wreszcie wyprzedził włoskiego debiutanta, zostając nowym liderem wyścigu. Wyścigu - co warto podkreślić - do tej pory niemalże idyllicznego jak na standardy ulicznego toru w Baku. Sielankę na chwilę przerwały żółte flagi w drugim sektorze wywołane wycieczką Olivera Goethego poza tor. Niemiec wkrótce zdołał powrócić do rywalizacji, spadając jednak w międzyczasie na ostatnie miejsce. Durksen tymczasem bardzo szybko odjechał Miniemu na ponad trzy sekundy.

Dystans zaczął tracić również drugi z debiutantów, który długo jechał w ścisłej czołówce - na 15. okrążeniu Christian Mansell stracił - na rzecz Crawforda i Martinsa - dwie pozycje w jednym zakręcie i był piąty. Chwilę później doczekaliśmy się pierwszej w ten weekend neutralizacji, a sprawcą zamieszania był Ritomo Miyata, który rozbił samochód w trzecim zakręcie. Japończyk próbował wyprzedzić Dennisa Haugera, lecz prędkość, z jaką wjechał w zakręt była zbyt wysoka i wypadek był nieunikniony.

Samochód bezpieczeństwa opuścił tor po trzech okrążeniach. Durksen nie dał się zaskoczyć po restarcie i bez problemu obronił prowadzenie. Błąd w pierwszym zakręcie popełnił natomiast Mini, co wykorzystał Crawford, wyprzedzając Włocha. W trzecim zakręcie doszło zaś do kontaktu pomiędzy Mansellem i Bortoleto. Brazylijczyk uderzył w jego wyniku prawym tylnym kołem o bandę, lecz szczęśliwie był w stanie jechać dalej.

Durksen potwierdził natomiast mocną formę i na ostatnich kółkach znów odjechał Crawfordowi, by ostatecznie wpaść na metę wyścigu z przewagą ponad trzech sekund nad Amerykaninem. Półtorej sekundy za Crawfordem finiszował debiutujący Gabriele Mini, który do ostatnich metrów musiał bronić się przed nacierającym Victorem Martinsem. Piąty był Bortoleto, który znów redukuje stratę punktową do prowadzącego w mistrzostwach Hadjara. Ostatnie punktowane pozycje zajęli Aron, Antonelli i Mansell.

Klasyfikacje generalne

OSTATNIE POKREWNE TEMATY