Cowell: Robimy z Aston Martina maszynę innowacji
Dyrektor generalny zespołu opowiedział o przygotowaniach do sezonu 2026.
29.08.2515:59
244wyświetlenia
Embed from Getty Images
Andy Cowell, dyrektor generalny Aston Martina, zdradził, że chce przekształcić zespół w
Zespół z Silverstone przechodzi intensywną transformację: powiększa strukturę, inwestuje w nowe narzędzia rozwojowe i wzmacnia skład osobowy. Po dobrym początku sezonu 2023 nastąpiła stagnacja, a mimo rekordowej liczby poprawek nie udało się realnie poprawić osiągów. Tym samym rok 2025 stał się etapem przejściowym.
Przełomowym momentem okazała się poprawka wprowadzona w Imoli, która przywróciła zespół na właściwe tory. Dzięki niej Aston Martin awansował na szóste miejsce w klasyfikacji konstruktorów, a Fernando Alonso i Lance Stroll notowali solidne wyniki, m.in. piąte i siódme miejsce na Hungaroringu.
Cowell podkreślił, że choć w 2024 roku Aston Martin wygrał mistrzostwa pod względem... liczby ulepszeń, to nie poprawki nie przełożyły się na czas okrążeń.
Nowe regulacje będą wymagały nie tylko lepszej aerodynamiki i pracy nad minimalizacją masy, ale także integracji z nowym partnerem silnikowym - Hondą. Zakończenie współpracy z Mercedesem oznacza, że Aston Martin po raz pierwszy musi samodzielnie opracować skrzynię biegów i zawieszenie.
Jak podkreślił, każdy dział pracuje obecnie z myślą o jednym celu: debiucie nowego auta w Melbourne w 2026 roku.
Andy Cowell, dyrektor generalny Aston Martina, zdradził, że chce przekształcić zespół w
twórczą, chaotyczną maszynę innowacji, która nie boi się ryzykować w drodze na szczyt Formuły 1. Zmiany mają być kluczowe w kontekście nowych regulacji technicznych obowiązujących od sezonu 2026.
Zespół z Silverstone przechodzi intensywną transformację: powiększa strukturę, inwestuje w nowe narzędzia rozwojowe i wzmacnia skład osobowy. Po dobrym początku sezonu 2023 nastąpiła stagnacja, a mimo rekordowej liczby poprawek nie udało się realnie poprawić osiągów. Tym samym rok 2025 stał się etapem przejściowym.
Próbujemy stworzyć twórczą, pełną zabawy i odrobinę chaotyczną maszynę innowacji, w której każdy pomysł ma prawo zaistnieć. Kluczem jest jednak przełożyć pomysł na koncepcję, zrozumieć ją, a na końcu przenieść ją na tempo i formę samochodu- wyjaśnił Cowell.
Przełomowym momentem okazała się poprawka wprowadzona w Imoli, która przywróciła zespół na właściwe tory. Dzięki niej Aston Martin awansował na szóste miejsce w klasyfikacji konstruktorów, a Fernando Alonso i Lance Stroll notowali solidne wyniki, m.in. piąte i siódme miejsce na Hungaroringu.
Cowell podkreślił, że choć w 2024 roku Aston Martin wygrał mistrzostwa pod względem... liczby ulepszeń, to nie poprawki nie przełożyły się na czas okrążeń.
Wysiłek całej fabryki był ogromny: od aerodynamików i projektantów, przez łańcuch dostaw, po mechaników w padoku. Ale jeśli nie ma efektu w postaci poprawy osiągów, morale spadają. Dlatego cierpliwość przed pakietem na Imoli była ważne - chcieliśmy mieć pewność, że wszystko zadziała. Radość po tym wyścigu była dowodem, że idziemy w dobrym kierunku- przyznał.
Nowe regulacje będą wymagały nie tylko lepszej aerodynamiki i pracy nad minimalizacją masy, ale także integracji z nowym partnerem silnikowym - Hondą. Zakończenie współpracy z Mercedesem oznacza, że Aston Martin po raz pierwszy musi samodzielnie opracować skrzynię biegów i zawieszenie.
Pracujemy z Hondą już od ponad 18 miesięcy. Wszystko jest projektowane wspólnie - od integracji jednostki napędowej po hydraulikę i zawieszenie. To dla nas nowość, ale daje też ogromną swobodę. Adrian Newey, mający doświadczenie z Hondą, wnosi tu nieocenioną wiedzę- wyjaśnił Cowell.
Jak podkreślił, każdy dział pracuje obecnie z myślą o jednym celu: debiucie nowego auta w Melbourne w 2026 roku.
Pierwszy wyścig sezonu już trwa - w fabryce. Wyniki egzaminu poznamy dopiero w Australii- podsumowa Cowell.