Alonso: Hamilton nie musi niczego udowadniać

Hiszpan stanął w obronie swojego zespołowego kolegi z 2007 roku.
29.08.2513:42
Jakub Ziółkowski
354wyświetlenia
Embed from Getty Images

Fernando Alonso stanął w obronie swojego byłego zespołowego kolegi, Lewisa Hamiltona, który ma za sobą trudny początek kariery w Ferrari. Hiszpan podkreślił, że siedmiokrotny mistrz świata nie ma niczego do udowodnienia.

Hamilton przeżywa rozczarowujący debiutancki rok w barwach Ferrari. Choć udało mu się zwyciężyć w wyścigu sprinterskim w Chinach, to w niedzielnych wyścigach ani razu nie stanął jeszcze na podium.

Ostatnie dwa weekendy przed przerwą wakacyjną były szczególnie trudne. W Belgii Brytyjczyk odpadł we wczesnych fazach kwalifikacji, a choć w niedzielę odrobił straty dzięki sprytnej strategii, to na Hungaroringu nie poszło mu już tak dobrze. Hamilton odpadł w drugim segmencie kwalifikacji, a w wyścigu został zdublowany i nie zdobył punktów. Dla kontrastu, Charles Leclerc startował z pole position i prowadził, zanim ostatecznie spadł na czwarte miejsce.

Choć Alonso wielokrotnie krytykował Hamiltona, tym razem postanowił go wesprzeć. Hiszpan pamięta pięć trudnych lat spędzonych w Ferrari, które zakończyły się bez tytułu i powrotem do McLarena.

Z zewnątrz nigdy nie wiadomo, co dokładnie się dzieje, ale Lewis nie ma nic do udowodnienia - powiedział Alonso przed GP Holandii w Zandvoort.

To niesamowity kierowca i prędzej czy później wróci do ścisłej czołówki. On i Ferrari zawsze będą kombinacją, która zasługuje na ogromny szacunek.