Sainz: Chciałem zaczekać z decyzją do lata

Hiszpan sugeruje, że niebawem wyjaśni się jego przyszłość w stajni z Grove.
12.08.2612:30
Maciej Wróbel
12wyświetlenia
Embed from Getty Images

Carlos Sainz zasugerował, że decyzja dotycząca jego przyszłości w zespole Williamsa zostanie podjęta w najbliższych dniach.

Sainz może odegrać kluczową rolę na rynku transferowym F1, ponieważ Hiszpan jest coraz częściej łączony z przejściem do Audi. Letnia przerwa jest zaś często okresem, w którym dopinane są kontrakty kierowców na kolejny sezon, a ponieważ debiut Grand Prix Madrytu nastąpi niedługo po przerwie, pojawia się idealna okazja do ogłoszenia decyzji.

Zapytany, kiedy zostanie ogłoszona decyzja w sprawie jego przyszłości, Sainz odpowiedział: Szczerze mówiąc, nie wiem. Nie mogę podać konkretnej daty, ale tak jak zawsze mówiłem, zamierzałem poczekać do lata, usiąść z moim zespołem i zastanowić się nad tym, a następnie porozmawiać z nimi, z Jamesem i wszystkimi pozostałymi osobami o przyszłości zespołu oraz o mojej przyszłości w jego ramach.

Spodziewam się, że latem zaczniemy podejmować decyzję i będziemy mogli lepiej ocenić sytuację, ale nie wiem dokładnie, kiedy to nastąpi.

Sainz dołączył do Williamsa przed sezonem 2025, w którym zanotował dwie niespodziewane wizyty na podium. Pomimo konkurencyjnych jednostek Mercedesa i szansy, jaką była rewolucja w przepisach, Williams zaliczył bardzo trudną pierwszą połowę sezonu 2026, po której plasuje się dopiero na dziewiątym miejscu w mistrzostwach konstruktorów.

Jak dotąd najlepszym wynikiem Sainza jest dziewiąte miejsce, które zajął w trzech Grand Prix - w Chinach, Miami i Kanadzie. Od tamtej pory nie zdobył jednak ani jednego punktu w sześciu kolejnych rundach.

Myślę, że nie jest tajemnicą, że moje oczekiwania, a właściwie mój harmonogram dotyczący tego, ile czasu zajmie mi ponowne odniesienie zwycięstwa i tego, kiedy Williams stanie się miejscem, w którym będzie to możliwe, przesunęły się o rok lub dwa.

Zależy to od tego, jak szybko uda nam się wyjść z obecnej sytuacji. Oczywiście miałem w głowie pewne ramy czasowe, które byłem gotów zaakceptować, aby pomóc temu zespołowi ponownie znaleźć się w pozycji umożliwiającej walkę o zwycięstwa, a także określony czas, przez jaki byłem gotów czekać na ponowną walkę o wygrane.

Wyraźnie widać, że to oczekiwanie, niestety dla nas wszystkich, ponieważ oczywiście zespół również na tym cierpi, będzie dłuższe, niż się spodziewaliśmy, a droga do celu okaże się dłuższa, niż zakładaliśmy.

Mimo to widzę, jak wiele zespół inwestuje w przyszłość. Nadal widzę, że wizja zespołu jest bardzo klarowna. Widzę, ile dzieje się za kulisami, jeśli odłożymy na bok osiągi obecnego samochodu, i to wciąż daje mi pewność oraz motywację, że zmierzamy we właściwym kierunku.

Po prostu tegoroczny samochód, z tego czy innego powodu, okazał się zdecydowanie gorszy od tego, na co liczyliśmy i w wielu różnych aspektach znacząco odbiega od tego, czego się spodziewaliśmy. Nie zamierzam jednak po raz kolejny o nich tutaj dzisiaj mówić.

Jasne jest, że moje ramy czasowe się zmieniły. Muszę na nowo dostosować swoje myślenie, wyobrażając sobie teraz siebie za trzy lub cztery lata, i na tej podstawie podjąć decyzję. Nadal jednak wierzę w kierunek, w którym zmierzamy, oraz w projekt, którego jesteśmy częścią - dodał 31-latek.