McLaren nie będzie korzystał z podwójnego DRS
Ekipa z Woking uważa, że więcej zyska pracując nad innymi obszarami
31.01.1322:36
1661wyświetlenia

McLaren stwierdził, że jak na razie nie zamierza używać podwójnego DRS, gdyż jego zdaniem większe zyski można znaleźć w innych obszarach samochodu.
Lotus poinformował niedawno, że ma nadzieję korzystać z tego systemu w tym roku, więc spodziewano się, że większość czołowych zespołów będzie chciało wprowadzić to rozwiązanie.
Jednakże, podczas dzisiejszej prezentacji McLarena MP4-28, Tim Goss, dyrektor inżynierii, stwierdził, że korzyści jakie daje system nie są jak na razie współmierne do wysiłków.
Przyglądamy się temu rozwiązaniu od kilku sezonów i jak widać nie używamy go, więc stwierdzenie, iż będziemy naciskać na jego wprowadzenie nie jest odpowiednie. Nie łatwo jest zmusić go do efektywnej pracy. Podczas korzystania z niego pojawiają się pewne problemy. Jak pewnie zauważyliście, w zeszłym roku trzy ekipy testowały to rozwiązanie i żadna się z nim nie ścigała.
Sam Michael, dyrektor sportowy stajni z Woking, przyznał, że trudności z optymalizacją tego pomysłu były głównym czynnikiem, który zadecydował o nie korzystaniu z niego.
System jest ekstremalnie czuły i ciężko sprawić, aby działał. Na pewno ten obszar będzie coraz bardziej eksploatowany, jednak jesteśmy na początku tej drogi i pracując nad innymi obszarami można więcej zyskać.
Brytyjska ekipa, w przeciwieństwie do Lotusa, zdecydowała się korzystać z nakładki na schodkowy nos, gdyż jej zdaniem zyski związane z poprawieniem przepływu powietrza, przewyższają wady związane z dodatkową wagą.
Z własnej woli nie zrobilibyśmy schodka na środku nosa, to kwestia przepisów- powiedział Goss.
Dlatego też zdecydowaliśmy się go zakryć. To lekka struktura, więc wzrost masy jest bardzo niewielki. Myślę, że James (Allison - przyp. red.) pozostawił kwestie użycia go jako dość otwartą. Z aerodynamicznego punktu widzenia, nie jest to znaczny zysk, jednak można dzięki temu zniwelować kilka drobnych strat jakie wywołuje schodkowy nos.
Źródło: autosport.com