Wywiad na wakacje: Daniił Kwiat

Z kierowcą Toro Rosso rozmawialiśmy m.in. o GP Niemiec, Red Bullu czy Robercie Kubicy.
17.08.1909:18
Mateusz Szymkiewicz
1869wyświetlenia
Embed from Getty Images

Starania o rozmowę z Daniiłem Kwiatem sięgają Grand Prix Monako, gdzie redakcja Wyprzedź Mnie! miała przyjemność relacjonować wydarzenia bezpośrednio z toru. Ostatecznie biuro prasowe Toro Rosso skontaktowało się z nami kilka dni przed Grand Prix Niemiec, proponując termin w trakcie rundy na Węgrzech.

Lepszych okoliczności do dyskusji z Rosjaninem nie potrafiliśmy sobie wymarzyć. Kwiat przyjechał na tor Hungaroring jako zdobywca trzeciego miejsca dla Toro Rosso, będąc absolutną gwiazdą jedenastej rundy tegorocznego sezonu F1.

Tematów do rozmowy było mnóstwo, lecz zdecydowaliśmy skupić się na tych najważniejszych. W końcu przyszło nam rozmawiać z kierowcą, którego krótka kariera w Formule 1 to istny rollercoaster: debiut w wieku dziewiętnastu lat, szybka promocja do Red Bulla, degradacja do Toro Rosso, zwolnienie, a teraz powrót w świetnym stylu. Co miał nam do powiedzenia sam Daniił Kwiat? Przekonacie się o tym z poniższego wywiadu.



Dosyć szalony tydzień za tobą: zostałeś ojcem, zdobyłeś trzecie podium w karierze, pierwsze dla Toro Rosso od prawie jedenastu lat. Co możesz o tym powiedzieć?

Tak jak już powiedziałeś, niesamowicie było osiągnąć to podium z Toro Rosso, szczególnie, że było ono pierwsze dla zespołu od jedenastu lat. To już samo w sobie było świetnym osiągnięciem. Wyścig był szalony i wiele się w nim działo. Ważne było, by pozostać uważnym i nie popełniać kosztownych błędów. Mógłbym wtedy stracić dziesięć lub dwadzieścia sekund i wyścig potoczyłby się zupełnie inaczej. To była kwestia przejechania bezbłędnych zmagań, a poza tym w odpowiednim momencie podjąłem dobrą decyzję o przejściu na slicki. Na końcu to okazało się kluczowe dla miejsca na podium.

Istnieje legenda, że kiedy kierowca Formuły 1 zostanie ojcem, wówczas staje się wolniejszy o pół sekundy na okrążeniu. Po wyścigu w Niemczech zakładam, że źle to zrozumiałeś i przyspieszyłeś o pół sekundy?

Gdybym był szybszy o te pół sekundy, to Max nie miałby ze mną żadnych szans! A tak zupełnie poważnie, wątpię by tak było. Kompletnie się z tym nie zgadzam. Nie uważam, by miało to jakikolwiek wpływ na szybkość kierowcy.

Embed from Getty Images

Obecnie znajdujesz się w klasyfikacji w pierwszej dziesiątce z dorobkiem 27 punktów. W całym ubiegłym roku Toro Rosso jako zespół zdobyło tylko pięć punktów więcej. Spodziewałeś się aż tak dobrego sezonu?

Moim zdaniem pierwsza połowa tego sezonu to były wzloty i upadki. Bardziej bym jednak zwrócił uwagę na te pozytywne momenty. Zdobyliśmy dużo punktów, ale także trochę ich straciliśmy. Nie mamy wystarczająco konkurencyjnego tempa, szczególnie w walce z McLarenem, a czasem z Renault, Alfą Romeo oraz Haasem. Mimo to kilkakrotnie udało nam się zgarnąć duże punkty, co jest świetną sprawą. Nie może to jednak przysłaniać takich rzeczy jak kwalifikacje w Niemczech, gdzie mój partner odpadł w Q1, a ja ledwo przeszedłem do następnej części.

Wyniki pokazują, że należy ciężko pracować w każdy weekend i musimy twardo stąpać po ziemi. Zespół oraz nasz partner silnikowy mają świadomość, że jest pole do poprawy. Rok układa się całkiem nieźle i kiedy pojawiają się okazje w takich wyścigach jak w Niemczech, my potrafimy to wykorzystać. Konieczna jest jednak poprawa w zakresie utrzymania stabilnego poziomu osiągów.

Uważasz, że bolid Toro Rosso nie dysponuje najlepszym tempem. Mimo to po ostatnim dużym pakiecie poprawek Hondy, zespół Red Bull Racing zdołał odnieść dwa zwycięstwa w dobrym stylu, a kiedy w Niemczech znalazłeś się na pozycji gwarantującej podium, praktycznie nikt nie był w stanie ci zagrozić. Uważasz, że obecnie silnik Hondy jest mocną stroną waszego bolidu, czy może wciąż jest przy nim duże pole do poprawy?

Uważam, że może być jeszcze lepiej. W kilku wyścigach zmagaliśmy się z problemami technicznymi po stronie silnika. Poza tym zapomnij o Red Bullu. Są czołowym zespołem i mają zupełnie inne cele w mistrzostwach. Jeśli chodzi o nas, to w środku stawki różnice są minimalne, zwłaszcza w pojedynku z Haasem, Alfą Romeo, Renault i McLarenem. W niektórych wyścigach byliśmy na czele tej grupy, w innych jechaliśmy na jej końcu. Musimy cały czas ciężko pracować, by być jak najwyżej, ponieważ jest ciasno i nawet 0,1 czy 0,2 sekundy mogą kosztować cię trzy lub cztery pozycje w wyścigu.

Chciałbym cię zapytać o rywalizację z Alexandrem Albonem. W tej chwili jesteś przed nim w mistrzostwach, ale często różnice między wami są minimalne. Co o nim sądzisz i jak trudnym jest przeciwnikiem?

Jeśli mam być szczery, to Alex wykonuje świetną robotę. Jest szybki od pierwszego dnia w Formule 1 i pokazuje, że jest to u niego naturalne. Ma dobre osiągi już od początku piątkowych treningów. Oceniam go bardzo wysoko i jako debiutant może rozwinąć się jeszcze w wielu płaszczyznach. Musi zdobyć jeszcze trochę doświadczenia, ale mimo to spisuje się dobrze.

Jesteś w stanie porównać go do swoich byłych partnerów? Mierzyłeś się z doświadczonym Vergne'em, absolutnie czołowym kierowcą jakim jest Ricciardo, a także z Sainzem, który był trudnym rywalem w wyścigach.

Każdy jest inny. Moi poprzedni partnerzy byli mocni na swój sposób. Jeden z nich mógł być szybszy ode mnie, a drugi już nie. Mimo to przy większości okazji różnice między nami były dosyć wyrównane. Kiedy żaden z nas nie miał kiepskiego dnia, po prostu byliśmy szybcy. Dla zespołu to świetna sprawa, kiedy ma dwóch kierowców będących w stanie regularnie wydobywać maksimum z bolidu.

Chciałbym zapytać o twoją przemianę po sezonie 2017. Daniił Kwiat, który wrócił do Formuły 1 po rocznej przerwie, jest bardzo szybki, odpowiedzialny na torze, a także skuteczny w zdobywaniu punktów. Co możesz o tym powiedzieć?

Uważam, że mówienie o mnie jako o szybszym kierowcy jest niesprawiedliwe. Byłem szybki także w przeszłości, jednakże teraz pojawiła się u mnie większa regularność i lepiej radzę sobie w trudnych sytuacjach, jak na przykład wyścig w Niemczech. Bardzo łatwo było tam popełnić błąd. Poza tym wiele pracowałem nad poprawą mentalności. Chciałem być lepszy oraz mocniejszy wracając do Formuły 1. W przeszłości miałem duże pole do poprawy w wielu aspektach i teraz udało mi się to osiągnąć.

Ubiegły rok spędziłeś jako zawodnik rozwojowy Ferrari. Powiedz, co udało ci się zrozumieć oraz nauczyć jako kierowcy Formuły 1 w całkowicie innej roli?

To był dla mnie świetny rok. Po pierwsze jestem bardzo wdzięczny Ferrari za powierzenie mi posady w tak trudnym momencie mojej kariery. Udało mi się zawrzeć wiele nowych przyjaźni w zespole. Spotkałem wielu miłych oraz dobrze nastawionych do mnie ludzi. Jeśli chodzi o samą funkcję, to w kwestiach technicznych oraz jazdy niewiele udało mi się zrobić, ponieważ praca skupiała się wokół symulatora. Uważam jednak, że odbyte w nim sesje były dla mnie bardzo ważne, ponieważ dostrzegłem wiele rzeczy z innej perspektywy. Poza tym miałem roczną przerwę, która była cenna, ponieważ do tego momentu moja kariera była pełna stresujących momentów. Udało mi się w Ferrari zrobić wiele dobrych rzeczy, a także odzyskać pasję do tego sportu.

Porozmawiajmy o przyszłości. Jest wiele spekulacji na temat twojego powrotu do Red Bulla, nawet w kontekście tego roku. Sam z resztą powiedziałeś po wyścigu w Niemczech, że zdobyte podium wysyła odpowiednią wiadomość, a Franz Tost dodał, iż jesteś gotowy na powrót do seniorskiej ekipy.

Mogę powiedzieć tylko tyle, że decyzje są podejmowane przez szefów Red Bulla. Bardziej niż mnie powinieneś o to zapytać ludzi z zespołu. Obecnie sytuacja wygląda w ten sposób, że jestem kierowcą Toro Rosso. Cieszę się startując dla tej ekipy. Wielką przyjemność sprawia mi również obecność w Formule 1. Staram się wykonywać jak najlepszą pracę, czego dowodem jest podium zdobyte w Niemczech. Zobaczymy co przyniesie przyszłość. Na najbliższy czas wiele kwestii pozostaje otwartych.

Jest szansa na to, by w trakcie letniej przerwy cokolwiek stało się jasne w kwestii twojej przyszłości Formule 1?

Tak naprawdę nie odbyłem żadnej rozmowy na ten temat. Nie mam żadnych obaw. Poza tym nie jestem stroną dyskusji. Być może szefowie Red Bulla już wiedzą o czymś, ale ja osobiście nie zostałem o niczym poinformowany.

Embed from Getty Images

Na koniec chciałbym zapytać cię o twoją relację z Robertem Kubicą. Po wyścigu o Grand Prix Niemiec widzieliśmy, że przyszedł pogratulować ci finiszu na podium. Co możesz o nim powiedzieć? Wiem, że wasze drogi skrzyżowały się, kiedy startowałeś jeszcze w kartingu.

Bardzo lubię Roberta, dla mnie jest to jeden z najlepszych facetów w padoku. Znam go odkąd miałem 15 lat. To świetny charakter, a w czasach kartingu bardzo mnie wspierał. To gość, który jako pierwszy pokazał mi Formułę 1. Byłem szczęśliwy widząc, że tak dobrze mu poszło w Niemczech. Przechodzi przez szalony sezon i wreszcie udało mu się pojechać dobry wyścig. To dobry kierowca i po prostu wielka szkoda, że to wszystko przytrafiło się jego karierze. To jest jednak wojownik, nigdy się nie poddaje i widzimy, że ciężko tu pracuje.

Twoim zdaniem jak wielkiej rzeczy dokonał wracając do Formuły 1? Poza tym jak oceniłbyś jego dotychczasowy sezon?

Ciężko jest mi coś powiedzieć o sytuacji Roberta. Sam byłem przez półtora roku poza wyścigami i wracając tu czułem się dziwnie w kilku kwestiach. Trudno mi sobie wyobrazić co by było gdybym wrócił tu po ośmiu latach. Moim zdaniem wykonuje on bardzo dobrą robotę. Jego partnerem jest mistrz Formuły 2, jedno z najgorętszych nazwisk najnowszej generacji kierowców. Ciężko jest z kimś rywalizować bezpośrednio wsiadając do bolidu. Formuła 2 to też wyścigi, które są rozgrywane na tych samych obiektach.

Czasem Robert osiąga słabe wyniki i ludzie mówią «On jest słaby», ale z mojego punktu widzenia wykonuje on świetną robotę. Z każdą kolejną sesją dostrzegam, że coraz więcej udaje mu się złączyć w całość. Mam nadzieję, iż w kolejnym sezonie otrzyma szansę i wykorzysta zebraną wiedzę. Wtedy już nie będzie żadnych wymówek, więc mam nadzieję, że zobaczymy go w następnym roku.