Analiza sytuacji na rynku kierowców - Część 2

Tym razem skupiamy się na możliwych roszadach w środku i na końcu stawki.
11.08.1907:54
Mateusz Szymkiewicz
4646wyświetlenia
W drugiej części analizy przyglądamy się sytuacji w środku stawki. To właśnie tutaj roszady wydają się najtrudniejsze do przewidzenia, ponieważ większość ruchów może być zdeterminowana przez decyzje czołówki.

Podejmujemy się także oceny sytuacji Roberta Kubicy w Williamsie przed sezonem 2020. Polak niestety może mieć dużą konkurencję, za którą przemawiają nie tylko względy sportowe...

Renault
Embed from Getty Images

W padoku toru Hungaroring można było gdzieniegdzie usłyszeć, że dni Nico Hulkenberga w Renault są już policzone i teraz pozostaje kwestia kto przejmie jego kokpit. 31-latek prezentował bardzo mocne osiągi na starcie sezonu, lecz kiedy Daniel Ricciardo uporał się z aklimatyzacją w nowym zespole, to on wyrósł na niekwestionowanego lidera. Główny zarzut wobec Hulkenberga to liczne błędy jak na tak doświadczonego kierowcę. Ostatni rok stoi dla Niemca pod znakiem głośnych incydentów jak staranowanie Alonso oraz Leclerca na starcie Grand Prix Belgii 2018, rolowanie w Abu Zabi po zamknięciu drzwi Grosjeanowi czy najnowsza historia z Hockenheim, gdzie marzenia o pierwszym podium w karierze prysły w ostatnim sektorze.

Renault w tej chwili wydaje się być zakładnikiem decyzji Mercedesa. Nie jest tajemnicą, że stajnia z Enstone ma dużą ochotę na zatrudnienie Estebana Ocona, nawet na zasadzie wypożyczenia. Pozyskanie Francuza rzecz jasna będzie możliwe tylko wtedy, kiedy Mercedes zdecyduje się zatrzymać Valtteriego Bottasa lub podejmie inną nieoczywistą decyzję. Patrząc jednak na ten ruch możemy trochę dziwić się Renault. Zespół chciałby mieć za wszelką cenę konkurencyjnego Francuza w swoim kokpicie, co z pewnością spełniłoby swoje marketingowe założenia. Mimo to z drugiej strony Renault wypożyczając Ocona pozbawi się stabilizacji, ponieważ pod koniec 2020 roku będą zdani na łaskę Mercedesa. Podobny scenariusz francuska stajnia przerabiała przecież z Carlosem Sainzem oraz Red Bullem. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że chwilami sport jest dla Renault w Formule 1 sprawą drugorzędną.

Inną równie interesującą opcją może być Valtteri Bottas. W przypadku zwolnienia z Mercedesa kierowca z Finlandii praktycznie nie będzie miał szans na utrzymanie się w czołówce. Renault w takiej sytuacji wydaje się być idealnie skrojonym zespołem dla Bottasa na kontynuowanie kariery. Mówimy przecież o fabrycznej stajni z perspektywami na podjęcie walki o wysokie pozycje po zmianie przepisów w 2021 roku. Przy braku szans na zatrudnienie Estebana Ocona możemy w ciemno zakładać, że to 29-latek stanie się priorytetową opcją dla Renault. Przy wszystkich słabych stronach Bottasa, to wciąż jest równorzędny rywal dla Hamiltona w kwalifikacjach, a także tryumfator pięciu Grand Prix. Na opuszczenie stawki Fin jest po prostu zbyt dobry, natomiast na mariaż z Toyotą w Rajdowych Mistrzostwach Świata za młody. Czy w takim razie Bottas oraz Renault są na siebie skazani? Możemy być świadkami takiej sytuacji.

Alfa Romeo
Embed from Getty Images

W kontekście zespołu z siedzibą w Hinwil jest w tej chwili najciszej. Ważną umową na sezon 2020 dysponuje Kimi Raikkonen, natomiast Antonio Giovinazzi cieszy się większym poparciem szefostwa niż może to z zewnątrz wyglądać. Na dzień dzisiejszy nic nie wskazuje na to, by Raikkonen miał nie wypełnić swojego kontraktu z Alfą Romeo. Między wyścigami w Hiszpanii i Kanadzie, kiedy model C38 zaliczył solidny spadek osiągów, pojawiły się pewne wątpliwości, czy przy takim stanie rzeczy mistrz świata będzie chciał zostać i jeździć w drugiej dziesiątce. Mimo to Alfa zdołała się podnieść i Raikkonen kontynuuje walkę o miano najlepszego w środku stawki. Sam kierowca musi mieć świadomość, że na więcej raczej nie stać i nie będzie stać jego zespołu.

Z kolei Giovinazzi po trudnym starcie mistrzostw zaczyna nabierać rozpędu. Na Red Bull Ringu junior Ferrari wreszcie otworzył dorobek punktowy, finiszując na dziesiątym miejscu. Sytuacja Włocha mogłaby być niewiele lepsza po Grand Prix Niemiec, gdzie odebrano mu ósme miejsce za nieprawidłowości ze sprzęgłem. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, iż Giovinazzi w ostatnich sześciu sesjach kwalifikacyjnych był trzykrotnie szybszy od partnera, natomiast w Austrii uległ mu różnicą zaledwie 0,013 sekundy. Alfa Romeo to dostrzega i zachowuje spokój w kontekście 25-latka. Gigantycznym atutem w negocjacjach na sezon 2020 będzie także wsparcie Ferrari.

Pozostałe możliwości? Funkcję trzeciego kierowcy pełni reprezentant zespołu w latach 2015-2018, Marcus Ericsson. Szwed jest powiązany z właścicielem stajni z Hinwil, więc chociażby z tego powodu nie można wykluczać jego kandydatury. Inna mniej prawdopodobna opcja? Po wygraniu sprintu w Formule 2 na Hungaroringu niektóre osoby dość optymistycznie podeszły do szans Micka Schumachera na awans do F1. Syn Michaela jest od tego roku juniorem Ferrari, natomiast w Bahrajnie sprawdzał Alfę Romeo C38. Niemca można jednak praktycznie wykluczyć. Jego kariera jest mądrze prowadzona przez doświadczonych ludzi i mają oni świadomość, że na Formułę 1 w 2020 roku jest za wcześnie.

Racing Point
Embed from Getty Images

Nad sytuacją Lance'a Strolla nie ma co przesadnie się rozwodzić. Układ Kanadyjczyka w stajni z Silverstone jest dosyć niecodzienny jak na realia Formuły 1. Właścicielem Racing Point jest jego ojciec Lawrence i tak długo jak miliarder będzie miał ochotę finansować swój zespół, tak długo Lance Stroll może spać spokojnie.

W kontekście drugiego kokpitu także jesteśmy blisko poznania ostatecznych rozstrzygnięć. Podczas spotkania z dziennikarzami na torze Hungaroring obecny zawodnik - Sergio Perez, ujawnił, że ustalił już warunki przedłużenia kontraktu z zespołem na sezon 2020. Źródła w Racing Point sugerowały, że oficjalny komunikat w sprawie pozostania Meksykanina może zostać opublikowany jeszcze na Węgrzech. Ostatecznie musimy jeszcze trochę poczekać, choć Racing Point może być jednym z pierwszych zespołów środka stawki po letniej przerwie ze skompletowanym składem na 2020 rok.

Haas
Embed from Getty Images

Prawdziwa rewolucja powinna nastąpić w amerykańskim zespole, gdzie stosunki między Romainem Grosjeanem a Kevinem Magnussenem są dalekie od poprawnych. Francuz oraz Duńczyk doprowadzili ze sobą do kontaktów na torach Circuit de Catalunya, Silverstone oraz Hockenheim. W Hiszpanii wycieczka poza tor kosztowała Grosjeana kilka pozycji, natomiast w Wielkiej Brytanii uszkodzenia wywołane przebitymi oponami wymusiły wycofanie obu bolidów. W obecnej sytuacji praktycznie bezradny jest szef Haasa - Gunther Steiner, z którego słów absolutnie nic sobie nie robią jego kierowcy.

Coraz więcej wskazuje na to, że ze swoją posadą pożegna się Romain Grosjean, który niemal współtworzył Haasa w Formule 1. Francuz ostatnie dwa lata popełnia mnóstwo błędów, w tym tak kuriozalne jak wypadek na wyjeździe z alei serwisowej toru Silverstone. O tym, jak trudna jest sytuacja 32-latka świadczą liczne plotki, jakoby jeszcze w trakcie tegorocznych mistrzostw mógł przekazać swój bolid innemu kierowcy. Nieco pewniejsza wydaje się być przyszłość Kevina Magnussena, który pod względem wyników osiąganych na torze wyrósł na lidera Haasa. Poza tym Duńczyk ma dysponować ważnym kontraktem, choć trzeba wziąć na poprawkę, że w Formule 1 często okazuje się to być zwykłą opcją ze strony zespołu umożliwiającą zatrzymanie kierowcy.

Na faworyta do otrzymania angażu w Haasie wyrasta Nico Hulkenberg. Na Hungaroringu sam Gunther Steiner przyznał, że Niemiec jest dla niego interesującą opcją na sezon 2020. Warto także podkreślić, iż Hulkenberg był priorytetem dla zespołu na 2016 rok, kiedy to bolid oznaczony kodem VF po raz pierwszy przystępował do Grand Prix. Te wszystkie aspekty mogą wskazywać na wysokie notowania 31-latka u szefa oraz właściciela - Gene Haasa. Zatrudnienie Hulkenberga mogłoby być jednak dosyć niefortunne przy obecnej sytuacji z kierowcami. Aktualny reprezentant Renault pozostaje w otwartym konflikcie z Kevinem Magnussenem, który na krytykę rywala po Grand Prix Węgier 2017 zareagował dosyć dosadną obelgą. Jak ujawnił przed kilkoma miesiącami Duńczyk, Hulkenberg od tamtej pory nie zamienił z nim nawet słowa. Czyżby Haas mógł wpaść z deszczu pod rynnę?

Z pozostałych opcji stajni z Kannapolis wymienia się nazwiska Estebana Ocona oraz Valtteriego Bottasa. Francuz obecnie walczy o angaż w Mercedesie, natomiast w razie niepowodzenia szczególnie duże zainteresowanie ma wykazywać Renault. To wszystko sugeruje, że dla Ocona Haas może być dopiero trzeci na liście priorytetów. Z kolei zatrudnienie z Bottasa wydaje się być mało prawdopodobne z wielu powodów. Po pierwsze amerykański zespół ma w tym roku gigantyczne problemy w wyścigach i model VF-19 chwilami prezentuje tempo zbliżone do Williamsa. Inna kwestia to zarobki Fina, który według Business Book GP otrzymuje w Mercedesie około 8 milionów euro. Nawet jeżeli Bottas obniży swe wymagania, trudno oczekiwać, by Haas mógł je spełnić.

Williams
Embed from Getty Images

Sytuacja u dziewięciokrotnych mistrzów świata obok Toro Rosso jest w tej chwili największą zagadką. Zrozumiałe, że pewnym posady na sezon 2020 jest George Russell, który jak ujawniła Claire Williams przy okazji zamieszania z Mercedesem, ma trzyletnią umowę. Z kolei młyn związany z obsadą drugiego kokpitu może dopiero ruszyć.

Wiceszefowa Williamsa zapytana przed letnią przerwą o szanse Roberta Kubicy na utrzymanie posady w 2020 roku, ujawniła, że Polak znajduje się wysoko na liście kandydatów. Z kolei przed Grand Prix Węgier na temat Kubicy wypowiedziała się brazylijska dziennikarka Julianne Cerasoli. Według jej informacji, PKN Orlen sponsorujący starty 34-latka wywiązuje się wzorowo ze swoich zobowiązań, co bardzo docenia Williams. Skupiając się jednak na aspektach sportowych, trudno jednoznacznie ocenić Kubicę. Faktem jest, że Polak przegrał wszystkie dwanaście czasówek z Russellem, choć biorąc pod uwagę różnice jakie pojawiają się między kierowcami, ewidentnie nie można całej winy zrzucać na Polaka. Nie wolno także zapominać, że w deszczowym Grand Prix Niemiec to 34-latek pojechał niemal bezbłędnie i był na czele duetu Williamsa, zgarniając punkt po karach dla Alfy Romeo.

Poważnym zagrożeniem dla Kubicy jest obecny trzeci kierowca Williamsa - Nicholas Latifi. Kanadyjczyk jest zamieszany w walkę o mistrzowski tytuł w Formule 2, gdzie z dorobkiem czterech zwycięstw po ośmiu rundach zajmuje pozycję wicelidera. Latifi dysponuje pokaźnym wsparciem finansowym swojego ojca Michaela, który przy okazji jest udziałowcem McLarena. W kontekście 25-latka padają tak gigantyczne kwoty jak 30 milionów dolarów za sezon, co jednak możemy traktować z dużym przymrużeniem oka. Po prostu fotel w Williamsie na samym końcu stawki nie jest wart takich pieniędzy. Mimo to faktem jest, że to Kanadyjczyk ma w tej chwili największe szanse na zastąpienie Roberta Kubicy.

Pozostałe opcje stajni z Grove to tak naprawdę wróżenie z fusów. Williams prawdopodobnie jako ostatni zamknie skład na sezon 2020, oczekując na jak najlepsze oferty oraz rozstrzygnięcia u rywali. Brytyjska ekipa uważana jest jako jedna z wielu opcji Estebana Ocona, natomiast do walki o fotel w każdej chwili może włączyć się czołówka F2 jak lider klasyfikacji Nyck de Vries czy trzeci w tabeli Sergio Sette Camara. Wystarczy przywołać przykład Siergieja Sirotkina, który pod koniec 2017 roku dosłownie wyrósł spod ziemi z wielomilionowym wsparciem sponsorów. Jedno będzie pewne, na oficjalny komunikat przyjdzie nam długo poczekać.