Norris: Skala operacji w McLarenie jest szalona

Anglik przyznaje, że dla debiutanta nakłada to sporą presję
18.08.1910:26
Łukasz Godula
1798wyświetlenia

Lando Norris przyznał, że skala operacyjna McLarena jest dość szalona i dodawała presji w jego debiutanckim sezonie w F1, zwłaszcza na początku.

Norris wszedł do F1 po wywalczeniu drugiego miejsca w Formule 2 w zeszłym roku, tworząc wraz z Carlosem Sainzem zupełnie nowy skład w McLarenie. W debiucie zakwalifikował się ósmy i zdobył punkty w drugim starcie po finiszu na szóstym miejscu w Bahrajnie. Przyznał również, że czuje się obecnie bardziej zrelaksowany co do oczekiwań kierowany w stosunku do niego.

Zapytany jak imponująca jest wielkość McLarena dla debiutanta, Norris odpowiedział: To dość szalone. Zwłaszcza McLaren, jak fajne jest tu wszystko i jak wielu ludzi tutaj mamy. To absolutna czołówka w porównaniu do innych zespołów. Każdego dnia gdy tu wchodzę, jest niesamowicie. Rozmawiałem z wieloma ludźmi, aerodynamikami i chłopakami z innych działów, czy to włókien węglowych czy obrabiarek. Zawsze jest fajnie i zawsze uczę się czegoś nowego.

Dodaje to nieco presji, gdyż wiem, że wszyscy ci ludzie polegają na mnie i Carlosie, byśmy wykonali dobrą robotę. Dodaje to presji, ale z czasem ona znika. Jechałem pierwszy wyścig i myślałem sobie «jest sporo ludzi, którzy czegoś ode mnie oczekują» Tak samo jest teraz, ale jestem bardziej zrelaksowany i pewniejszy swojej jazdy, tego że mogę wykonać dobrą robotę i nie zawiodę ich.

Norris jest na 10. miejscu w klasyfikacji generalnej po 12 wyścigach sezonu. Jego najlepszym wynikiem jest kilkukrotne wywalczenie szóstego miejsca. Do F1 awansował po szybkiej karierze w juniorskich seriach, gdzie przebijał się z Formuły 4 do Formuły 2, po drodze zaliczając Formula Renault Eurocup oraz europejską F3. Anglik nie spędził wcześniej więcej niż roku w danej kategorii lub serii, która pozwala na rozwój samochodu i powiedział, że odkrył w F1 nieco większą odpowiedzialność.

O czymkolwiek wspomnę, w większości razem z Carlosem, albo o cokolwiek narzekam, to możemy dostać poprawkę już za trzy, cztery czy pięć wyścigów - powiedział Norris. Tak więc jest to tylko na moją korzyść. Jeśli jednak nie pomyślę odpowiednio, albo źle to opiszę, to zadziała to na niekorzyść, gdyż poprawki nie będą dobrze działały.

W F2 nie masz w ogóle poprawek, dokonujesz zmian tu i tam, jednak nie ma się to nijak do poziomu F1. Wiele rzeczy, które powiedziałem w tym roku będzie miało duży wpływ w przyszłym roku. Trzeba tylko bardziej myśleć w perspektywie długoterminowej.