Montoya domaga się kary dla Verstappena za krytykę przepisów

Zdaniem Kolumbijczyka, kierowca RBR posuwa się zbyt daleko w swojej krytyce.
06.05.2617:59
Maciej Wróbel
31wyświetlenia
Embed from Getty Imagesrl]

Juan Pablo Montoya uważa, że Formuła 1 powinna surowo ukarać Maksa Verstappena za jego głośną i częstą krytykę obecnych przepisów.

Przed Miami Grand Prix kierowcy ostro krytykowali „sztuczny” charakter ścigania w nowej erze przepisów. Wskazywali oni między innymi na to, że decyzje o wyprzedzaniu bywają narzucane przez strategie zarządzania energią - jak w przypadku Lando Norrisa i Lewisa Hamiltona podczas Grand Prix Japonii.

Do najmocniejszych krytyków należeli Charles Leclerc i Max Verstappen. Monakijczyk jako pierwszy porównał tegoroczne ściganie do gry Mario Kart, a drugi żartował, że zamiast treningu na symulatorze ćwiczył na Mario Kart.

Tego typu podejście nie przypadło jednak do gustu byłemu kierowcy F1, Juanowi Pablo Montoyi. Trzeba szanować ten sport - powiedział Kolumbijczyk w podcaście BBC F1 Chequered Flag.

Rozumiem, że można nie lubić przepisów, ale sposób, w jaki kierowcy mówili o sporcie, z którego żyją, powinien mieć konsekwencje.

Zapytany, jakie konkretnie konsekwencje miałby na myśli i czy Verstappen powinien zostać ukarany finansowo, Montoya odpowiedział: Odstawić go. Dodać siedem, osiem punktów karnych do superlicencji.

Gdy mistrz świata z 1996 roku, Damon Hill, zareagował zaskoczeniem i nazwał tę propozycję drakońską, Montoya kontynuował: Cokolwiek zrobisz później - i tak zostaniesz odsunięty. Gwarantuję, że wtedy komunikaty byłyby zupełnie inne. Nie mówię, żeby nie krytykować przepisów wcale - każdy ma do tego prawo.

Na weekend w Miami wprowadzono szereg zmian mających poprawić widowisko i bezpieczeństwo - zwłaszcza na starcie oraz w warunkach deszczowych. Choć większość kierowców uznała je za krok w dobrą stronę, kilku - w tym Verstappen i Norris - pozostało przy swojej krytyce.

Jeszcze przed weekendem Lance Stroll również ostro ocenił regulacje, nazywając je fundamentalnie wadliwymi i dodając: Jesteśmy bardzo daleko od tego, gdzie powinniśmy być.

Prezentując odmienne zdanie niż Montoya, Hill stwierdził: Myślę, że kibice lubią, gdy kierowcy mówią otwarcie. Istnieje relacja między fanami a kierowcami i chcą słyszeć ich szczere opinie.

Na koniec Montoya podsumował: I to jest w porządku - można mówić otwarcie. Nie mówię, żeby tego nie robić, ale nie nazywajcie samochodu F1 'Mario Kart'.