Norris: Te bolidy przypominają mi to, co znałem z F2
Obawy o osiągi nowych samochodów bagatelizuje tymczasem Nikolas Tombazis.
05.02.2619:36
127wyświetlenia

Lando Norris podzielił się swoimi wrażeniami po testach przedsezonowych w Barcelonie i porównał nową generację bolidów Formuły 1 do tych z Formuły 2 .
Norris po raz pierwszy zapoznał się ze swoim nowym McLarenem MCL40 podczas zamkniętego shakedownu, który odbył się w ubiegłym tygodniu na torze Catalunya. Najnowszy mistrz świata nie zamierza jednak na tę chwilę wyciągać jednoznacznych wniosków.
Pod pewnymi względami prowadzi się go zdecydowanie bardziej jak bolid F2, jeśli chodzi o sposób jazdy- stwierdził Brytyjczyk.
Na ten moment nie wiem jeszcze, czy mi się to podoba, czy nie. Myślę, że już w Barcelonie zrozumieliśmy całkiem sporo, jeśli chodzi o to, jak trzeba prowadzić ten samochód, ale tam mówimy głównie o zakrętach pokonywanych na czwartym czy trzecim biegu - dość otwartych i szerokich. Gdy trafimy na tory uliczne, wyboiste albo wolniejsze, wtedy pojawią się pytania, na które jeszcze nie znamy odpowiedzi - i to Bahrajn da nam część z nich.
Nowe bolidy F1 są mniejsze i lżejsze od poprzedników, jak również wyposażone zostały w aktywną aerodynamikę. Jednocześnie niemal połowa mocy zespołu napędowego pochodzi z energii elektrycznej, która może być wykorzystywana zarówno do wyprzedzania, jak i do obrony pozycji.
Silniki F2 również są turbodoładowane, ale nie posiadają żadnego komponentu elektrycznego. Najprawdopodobniej więc kierowcy dostrzegają pewne podobieństwa pod względem charakterystyki podwozia - i Norris nie jest pierwszym, który o tym wspomina.
Temat tego, czy bolidy F1 z 2026 roku będą
jak F2, pojawił się już podczas zeszłorocznego Grand Prix Las Vegas, gdy niektórzy kierowcy zaczęli dzielić się wrażeniami z jazd w symulatorze. Zarówno Isack Hadjar, jak i kierowca rezerwowy Astona Martina, Jak Crawford, dość zgodnie stwierdzili, iż nowe bolidy F1 są
dość podobne w prowadzeniu do bolidu F2oraz że
przypominają je pod względem osiągów.
W mgnieniu oka dyskusja przeniosła się z charakterystyki prowadzenia na samą wydajność, co skłoniło FIA do bagatelizowania coraz częściej pojawiających się obaw.
Uważam, że komentarze o tempie na poziomie Formuły 2 są zupełnie nietrafione- powiedział dyrektor FIA ds. bolidów jednomiejscowych, Nikolas Tombazis.
Mówimy o czasach okrążeń, które ogólnie są wolniejsze o około jedną lub dwie sekundy w porównaniu do obecnych, w zależności od toru i warunków.
Oczywiście na początku nowego cyklu regulacyjnego byłoby absurdem być szybszym niż w poprzednim. Z punktu widzenia przepisów nic by nas to nie kosztowało - bardzo łatwo można by sprawić, żeby bolidy jechały szybciej. Ale to, co naturalnie zyskuje się dzięki rozwojowi, trzeba stopniowo odzyskiwać. Nie można zaczynać nowego cyklu szybciej niż poprzedniego.
Wyobraźcie sobie choćby, co by się stało za 20 lat. To naturalne, że bolidy są trochę wolniejsze, ale absolutnie nie jesteśmy blisko dyskusji w stylu: «to już nie jest Formuła 1, w żadnym wypadku».
W tym miejscu warto dodać, że najlepszy czas z ostatniego shakedownu w Barcelonie, ustanowiony w piątek przez Lewisa Hamiltona, wyniósł 1:16,348. Tymczasem Arvid Lindblad w sezonie 2025 wywalczył pole position przed głównym wyścigiem F2 na Catalunyi z czasem 1:25,180 - i to w znacznie lepszych warunkach.
O porównanie bolidów F1 z maszynami z F2 pokusił się również obecny kierowca Audi oraz mistrz F2 z roku 2024, Gabriel Bortoleto.
Są bardzo różne- powiedział Brazylijczyk.
Czuć pewną różnicę. Trudno mi to ubrać w słowa, bo nie jeździłem wcześniej niczym naprawdę podobnym. Powiedziałbym, że bolid Formuły 2 jest dużo wolniejszy od poprzednich regulacji F1. I mam wrażenie, że te nowe też będą wolniejsze.
To mimo wszystko bardzo fajne, że teraz jednostka napędowa w połowie jest elektryczna - wyjeżdżasz z zakrętu i masz ogromną dawkę prędkości z odzyskanej energii, naprawdę czuć, jak potężne to jest. To są nowe rzeczy, do których trzeba się przyzwyczaić i dostosować styl jazdy.
Ciągle jednak powtarzam - to wciąż samochód wyścigowy, to nie jest zupełnie inny świat. To po prostu bardzo duża zmiana przepisów.
Maciej Wróbel