Ricciardo żałuje punktów straconych w Brazylii

Kierowca Renault przekonuje jednak, że po incydencie utrzymywał bardzo dobre tempo.
25.11.1908:17
Nataniel Piórkowski
716wyświetlenia
Embed from Getty Images

Daniel Ricciardo żałuje incydentu z Grand Prix Brazylii, który skomplikował sytuację Renault w klasyfikacji generalnej.

Australijczyk wypadł z czołowej dziesiątki w efekcie uderzenia w bolid Kevina Magnussena. Kierowca uszkodził przednie skrzydło swojego Renault R.S.19 a dodatkowo otrzymał karę czasową, która przekreśliła jego szansę na walkę o wysoką pozycję.

Przed tygodniem francuska stajnia definitywnie straciła szansę na czwarte miejsce w tabeli konstruktorów, po tym jak Carlos Sainz wywalczył w Brazylii trzecie miejsce a Lando Norris zasilił konto McLarena dodatkowymi trzema oczkami za ósmą lokatę.

Nieoczekiwana druga pozycja Pierre'a Gasly'ego sprawiła jednak, że Toro Rosso zbliżyło się do Renault na zaledwie osiem punktów. Losy P5 rozstrzygną się w finałowej eliminacji sezonu na torze Yas Marina.

Ricciardo przyznaje, że żałuje punktów, które mógł dowieźć do mety w Brazylii.

Uderzyłem w Kevina a on obrócił swój bolid. Wiedziałem, że w tego typu sytuacji muszę spodziewać się kary. Nie ma znaczenia to, ile było tam miejsca. Chciałem uniknąć kontaktu. Skorzystałem z krawężnika, aby zostawić możliwie jak najwięcej wolnej przestrzeni, ale i tak nie zdołałem uniknąć uderzenia.

Pomyślałem wtedy tylko: «Proszę, tylko się teraz nie obracaj!». Niestety moje prośby nie zostały wysłuchane. W mojej głowie przewinęła się tylko myśl: «F**k. Nie chciałem, żeby tak to się skończyło». Na pewno nie pomogło to w kreowaniu mojego wizerunku w F1. To wyglądało trochę niepoważnie.

Później jednak jechaliśmy bardzo dobry wyścig. Gdyby wyciąć tych dziesięć pierwszych okrążeń, to reszta rywalizacji była bliska perfekcji. Gdyby nie kara i uszkodzone skrzydło, mogliśmy powalczyć o wysokie miejsce. Nie mieliśmy tempa jak w Stanach Zjednoczonych, ale na pewno mogliśmy dowieźć do mety nieco więcej punktów.

Nadal mam w pamięci przedostatni restart. Awansowałem wtedy o trzy pozycje. Byłem bardzo zadowolony. W pewnym sensie odzyskałem to, co straciłem na początku wyścigu.

Pół na pół - tak mogę opisać swoje wrażenia po ostatnim wyścigu. Część mnie jest trochę smutna i czuje pustkę. Druga część czuje dumę z dobrej jazdy i odrabiania strat.