Podsumowanie wyścigu o Grand Prix Włoch

15.09.0200:00
Marek Roczniak
13942wyświetlenia
Kierowcy Ferrari - Rubens Barrichello i Michael Schumacher całkowicie zdominowali tegoroczną edycję Grand Prix Włoch na torze Monza. Początek wyścigu co prawda zapowiadał zaciętą walkę reprezentantów włoskiej stajni z kierowcami z zespołu Williams, jednak już pod koniec czwartego okrążenia nastąpiła awaria silnika w bolidzie Ralfa Schumachera, który tuż po starcie wyprzedził zarówno starszego brata, jak i zespołowego partnera - Juana Pablo Montoyę, ścinając przy okazji pierwszą szykanę, za co najprawdopodobniej i tak zostałby ukarany. Tymczasem Kolumbijczyk z odzyskania pierwszej pozycji nie cieszył się zbyt długo, gdyż już na początku kolejnego okrążenia został wyprzedzony przez Barrichello, a niedługo później także i przez drugiego kierowcę Ferrari - Michaela Schumachera. Przewaga kierowców z włoskiej stajni nad resztą stawki była w tym wyścigu bezdyskusyjna i to właśnie oni stoczyli między sobą pojedynek o pierwszą pozycję. Nie była to jednak bezpośrednia walka na torze, ponieważ kierowcy ci obrali odmienną w stosunku do siebie strategię postojów. W tym przypadku dwa postoje w boksach okazały się bardziej optymalnym rozwiązaniem i dzięki temu Barrichello odniósł trzecie zwycięstwo w tym sezonie, a czwarte w karierze. Tym niemniej presja ze strony pięciokrotnego mistrza świata była dosyć duża i dopiero po drugim postoju Brazylijczyk mógł odetchnąć z ulgą, chociaż z boksów wyjechał dosłownie tuż przed Niemcem. Od tego momentu obaj kierowcy starali się już tylko bezpiecznie dojechać do mety, co ku wielkiej radości licznie zgromadzonych na trybunach kibiców Ferrari oczywiście im się udało. Michael Schumacher być może nie był do końca zadowolony z tego, iż został pokonany przez zespołowego partnera, ale na pocieszenie ustanowił nowy rekord największej ilości punktów zdobytych w jednym sezonie - 128. Barrichello tymczasem umocnił się na drugiej pozycji w klasyfikacji generalnej kierowców i do zagwarantowania sobie tytułu wicemistrza brakuje mu już tylko trzech punktów.

Dla kierowców z zespołów Williams i McLaren wyścig ten okazał się całkowitą porażką. Z całej czwórki do mety dojechał tylko David Coulthard, ale dopiero na siódmej pozycji. Szkot tuż po starcie uderzył lekko w tył bolidu partnera z zespołu McLaren - Kimiego Raikkonena i pod koniec pierwszego okrążenia musiał zjechać do boksów po nowy przedni spojler. Przez cały wyścig starał się oczywiście odrobić straty, jednak niestety nie udało mu się awansować na punktowaną pozycję. Tym niemniej w końcowej fazie wyścigu stoczył interesujący pojedynek z Giancarlem Fisichellą, z którego wyszedł zwycięsko, choć to i tak niewielka pociecha. Raikkonen tymczasem był na najlepszej drodze do ukończenia tego wyścigu na czwartej pozycji, jednak awaria silnika wyeliminowała go z walki jeszcze przed pierwszym postojem. Problemy techniczne były także powodem nieukończenia tego wyścigu przez kierowców z zespołu Williams. Kłopoty Ralfa Schumachera zaczęły się jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu, gdyż ze względu na problemy z ciśnieniem paliwa w podstawowym bolidzie Niemiec musiał przesiąść się do zapasowego bolidu. Później wypadki potoczyły się bardzo szybko, gdyż już pod koniec czwartego okrążenia silnik BMW zamontowany w jego bolidzie niespodziewanie odmówił posłuszeństwa i zanim sędziowie zdołali podjąć decyzję w sprawie ścięcia przez młodszego z braci Schumacherów pierwszej szykany tuż po starcie, nie uczestniczył on już w wyścigu. Montoya natomiast po pogodzeniu się z faktem, iż w tym roku nie uda mu się wygrać wyścigu na torze Monza, samotnie podążał przez ponad połowę wyścigu na trzeciej pozycji, jednak kilka okrążeń po odbyciu jedynego zaplanowanego na ten wyścig postoju nastąpiła w jego bolidzie awaria zawieszenia, który mogła być spowodowana zbyt agresywnym najeżdżaniem na krawężniki. Tak czy inaczej Kolumbijczyk nie zdołał powiększyć swojego dorobku punktowego i na zdobycie tytuł wicemistrza ma już niewielką szansę.


Kłopoty kierowców z zespołów Williams i McLaren spowodowały, iż przed szansą na znaczne powiększenie dorobku punktowego stanęli w tym wyścigu kierowcy z pozostałych zespołów, którzy zwykle walczą między sobą najwyżej o jeden lub dwa punkty. Tym razem do wzięcia było aż 10 oczek za pozycje od trzeciej do szóstej, a w najlepszej sytuacji znalazł się startujący z piątej pozycji Eddie Irvine. Irlandczyk tuż po starcie został co prawda wyprzedzony przez Raikkonena, jednak o dziwo nie odstawał zbytnio od kierowcy z zespołu McLaren i co najważniejsze nie zawiodła go w tym wyścigu maszyneria, dzięki czemu doskonale wykorzystał nadarzającą się okazję do stanięcia pierwszy raz w tym sezonie na podium. Jest to już rugi z rzędu zarobek punktowy dla zespołu Jaguar, dzięki któremu stajnia ta w klasyfikacji generalnej konstruktorów awansowała na szóstą pozycję, przeskakując zespoły Jordan i BAR. Podobny postęp uczynił również Irvine, który dzięki czterem punktom zarobionym w tym wyścigu w klasyfikacji generalnej kierowców wskoczył na ósmą pozycję. Jeszcze lepiej pod względem ilości zdobytych punktów w tym wyścigu wypadł zespół Renault, a to za sprawą bardzo dobrej postawy Jarna Trullego i Jensona Buttona. Kierowcy ci nie mieli jednak łatwego zadania w tym wyścigu, gdyż rozpoczynali go z odległych pozycji. Włoch musiał wręcz startować z ostatniej pozycji, gdyż ze względu na kłopoty z ruszeniem z miejsca do okrążenia rozgrzewającego nie mógł zając wywalczonej podczas sesji kwalifikacyjnej 11 pozycji startowej. Nie stanowiło to jednak najmniejszego problemu, gdyż po ukończeniu pierwszego okrążenia Trulli zajmował już 12 pozycję, a na drugim okrążeniu tuż za nim znalazł się również Button. Następnie kierowcy ci do perfekcji wykorzystali strategię postojów zakładającą po jednej wizycie w boksach, ale znacznie wcześniej od większości pozostałych kierowców i dzięki temu finiszowali na czwartej i piątej pozycji. W ten sposób francuska stajnia umocniła się na czwartej pozycji w klasyfikacji generalnej konstruktorów, natomiast Trulli awansował na siódmą pozycję w klasyfikacji generalnej kierowców.

Na ostatniej punktowanej pozycji Grand Prix Włoch ukończył Olivier Panis. Francuz podobnie jak Barrichello zdecydował się na odbycie aż dwóch postojów w boksach podczas tego wyścigu i jak widać była to słuszna decyzja, gdyż tylko w ten sposób możliwe było uzyskanie dobrego rezultatu po starcie aż z 16 pozycji. Dla porównania drugi kierowca z zespołu British American Racing - Jacques Villeneuve pomimo startu z wyższej (9) pozycji ze względu na dużą ilość paliwa w baku wynikającą z zaplanowania tylko jednego postoju i to w dodatku kilkanaście okrążeń za połową wyścigu nie był w stanie nawiązać z nikim walki i ostatecznie finiszował dokładnie na takiej samej pozycji, z której startował. Jeszcze gorzej wypadli w tym wyścigu kierowcy z zespołu Jordan, którzy podobnie jak Kanadyjczyk także odbyli tylko po jednym postoju podczas tego wyścigu, chociaż w przypadku Fisichelli największy problem stanowił niedopracowany system kontroli startu, przez który Włoch tuż po starcie stracił aż pięć miejsc i pomimo wszelkich starań nie zdołał awansować do pierwszej szóstki. Takuma Sato tymczasem przez większą część wyścigu miał duże trudności z prowadzeniem swojego bolidu, które ustąpiły dopiero kilkanaście okrążeń przed metą, ale wtedy było już za późno na wywalczenie wyższej od przedostatniej (12) pozycji.

Ostatni kierowca, który oprócz Barrichello i Panisa zdecydował się na dwustopową strategię - Nick Heidfeld wyścig ten ukończył na 10 pozycji. Niestety w tym przypadku na niewiele się ona zdała, ponieważ Niemiec został przede wszystkim pokonany przez startujących z niższych pozycji kierowców z zespołu Renault oraz Panisa. Drugi kierowca z zespołu Sauber - Felipe Massa jeszcze gorzej radził sobie w tym wyścigu, a na dodatek za spowodowanie kolizji z Pedro de la Rosą (Jaguar), która w efekcie wyeliminowała obydwu kierowców z wyścigu, otrzymał wprowadzoną w tym sezonie nową karę, polegającą na obniżeniu pozycji startowej do następnego wyścigu o 10 miejsc. Poza Heidfeldem do mety Grand Prix Włoch dojechali jeszcze tylko dwaj kierowcy: na 11 pozycji Mika Salo (Toyota) i na ostatniej pozycji Alex Yoong (Minardi). O ile w przypadku zespołu Minardi ostatnia pozycja nie powinna nikogo specjalnie dziwić, o tyle dla Toyoty 11 pozycja zwłaszcza na tym torze nie odzwierciedla potencjału tej stajni. Salo wyścig ten najprawdopodobniej ukończyłby co najmniej na siódmej pozycji, gdyby nie przekroczenie białej linii oddzielającej tor od wyjazdu z boksów, za co Fin oczywiście musiał zaliczyć dodatkowy przejazd przez strefę boksów. Jeszcze większego pecha miał drugi kierowca z tego zespołu - Allan McNish, który po wyjątkowo udanym starcie awansował od razu na siódmą pozycję, a po awarii silnika w bolidzie Ralfa Schumachera był już szósty. Niestety awaria zawieszenia kilka okrążeń później również wyeliminowała go z walki.